|

Dlaczego warto jest mieć swój wzór do naśladowania

Mentor powinien być osobą dzięki, której zwiększymy swoje możliwości, odkrywamy nowe zasoby i rozwijamy swój potencjał. To także osoba dająca nam mnóstwo pozytywnych wzorców, trener pozwalający budować nam samoświadomość oraz motywację do stawiania sobie nowych wyzwań.

Dla mnie to także pewnego rodzaju mistrz, dzięki któremu uczę się wielu zachowań, poznawiania pewnych wartości i przekonań, które powoli budują mój świat. Czy jednak warto mieć kogoś takiego?

Dlaczego postanowiłem pisać o mentorze? Otóż dlatego, że dopiero jakiś czas temu zdałem sobie sprawę jak wiele korzyści daje mi posiadanie kogoś takiego. „Bieg” za różnymi sprawami, praca, pasje i codzienne obowiązki sprawiały, że niekiedy brakuje mi czasu na to by się zatrzymać i spojrzeć na wszystko co robię z dystansem. Na szczęście wszystko dąży do równowagi a prędzej czy później przychodzi czas, gdy pojawia się „kontroler”, o którym w swoich wystąpieniach opowiada Jacek Walkiewicz. U mnie taka kontrola (a dokładniej przeziębienie, trwało cztery dni i całkowicie wyeliminowało mnie z codziennego trybu życia) pozwoliła spojrzeć na wszystko z zupełnie innej strony. Piszę „na szczęście” bo wiem, że gdyby nie ten przymusowy STOP dalej gnałbym zapominając o tym, po co to wszystko robię. Oczywiście plusów było dużo więcej, warto też wspomnieć o możliwości spania po osiemnaście godzin dziennie i chwili zastanowienia się nad tym co tak naprawdę jest dla mnie ważne. I tutaj pojawia się postać Jim’a Rohn’a, o którym pisałem już wielokrotnie.

Kim jest Jim Rohn

Jim Rohn urodził się na farmie w stanie Idaho, gdzie też spędził swoje dzieciństwo. Jego życie nie wyglądało spektakularnie aż do momentu, gdy w wieku 25 lat w jego życiu pojawił się przedsiębiorca Earl Shoaff. Zafascynowany osiągnięciami przedsiębiorcy, jego filozofią życia, biznesem oraz jego otoczeniem, Jim dostał szansę współpracy z utalentowanym biznesmenem. Praca z Earlem pozwoliła Jimowi zdobyć swój pierwszy milion w wieku 31 lat. Nie była to jednak praca związana z przemówieniami. Przygoda Jim’a z wystąpieniami publicznymi zaczęła się dopiero w momencie jego przeprowadzki do Beverly Hills w Kalifornii. Jako mówca w Rotary Club zaczął opowiadać o sobie, o tym jak zmagał się z trudnościami oraz co najważniejsze, jak osiągnął osobisty sukces. Jim Rohn stał się inspiracją, trenerem i drogowskazem dla wielu ludzi na całym świecie, w tym TAKŻE DLA MNIE. Dzięki swojemu podejściu do życia i biznesu potrafił motywować tysiące ludzi ucząc ich swojej filozofii. Warto również dodać, że sprzedawcą biletów na seminaria Jim’a był nikomu nieznany wówczas mówca motywacyjny Anthony Robbins.

Zajęło mi kilka lat zanim zdałem sobie sprawę, że po przeczytaniu kilku książek, przesłuchaniu setek godzin seminariów, niekiedy kilkunastokrotnie tych samych, wartości na których oparte były te materiały, stały się również moimi wartościami. Cytaty takie jak: “Work harder on yourself than you do on your job.” czy “Don't wish for less problems,wish for more skills.” zmieniły kompletnie mój sposób postrzegania siebie, otoczenia i przede wszystkim pozwoliły odpowiedzieć sobie na wiele wydawałoby się trudnych pytań.

5minutdziennie.pl

Jednak brakowało mi czegoś co będzie w stanie zebrać wszystkie te wartości w jedno miejsce. W internecie mnóstwo było porozrzucanych cytatów, fragmentów przemówień czy informacji o Jimie i jego wartościach. Nie było jednak miejsca, które potrafiłoby zainspirować mnie do wygenerowania jeszcze większych pokładów energii, a co za tym idzie stworzenia warunków do jeszcze wydajniejszej pracy. Oczywiście w internecie można było znaleźć prezentację wartości Jim’a, która prezentowana była na jednym z jego seminariów, jednak jej jakość pozostawiała wiele do życzenia. Wówczas w mojej głowie pojawił się pomysł, aby stworzyć miejsce, w którym wszystkie te wartości byłyby przedstawione w formie prostej strony internetowej. Tydzień później pojawił się projekt www.5minutdziennie.pl który łączył wszystko to czego brakowało mi wcześniej. Idea, której zadaniem jest stworzyć miejsce do szybkiego „ładowania” baterii i działania z pozytywnym nastawieniem. Zarówno rano, gdy tylko spóźnienie do pracy jest w stanie wygrać z naszym łóżkiem, ale również wieczorem by z głową pozytywnych afirmacji położyć się spać i zacząć nazajutrz kolejny dzień.

W jaki sposób Ty czytelniku szukasz inspiracji i motywujesz się do nowych zadań?


|

Jeśli nie wiesz skąd brać motywację ten artykuł może Ci pomóc

Dziś nie zamierzam robić nic poza leżeniem w łóżku. Tak w wolnym tłumaczeniu zaczyna się piosenka, której autorem jest Bruno Mars. Bywają przecież dni, w których jedyne, na co masz ochotę to leżenie na kanapie i oglądanie telewizji.

Co jednak zrobić i skąd brać motywację, gdy przed Tobą cały dzień obowiązków a energia do ich wykonania pozostawia dużo do życzenia…

Wielokrotnie zadawałem sobie to pytanie i nie miało znaczenia czy była to motywacja do ćwiczeń, nauki lub czegoś innego przed czym broniłem się rękoma i nogami. Dziś pomimo trafiających się czasem gorszych dni znalazłem na siebie sposób. Może i Ty z niego skorzystasz.

Zapewne nie raz słyszałeś, jak dzięki pożądaniu i motywacji do pracy, pionierom współczesnego świata udawało się spełniać własne marzenia. Jestem pewien, że gdyby nie upór i miłość do lotnictwa, bracia Wright nie poradziliby sobie z problemami pierwszych oblotów. Tak często przytaczane tysiące porażek Tomasa Edisona w zmaganiach z wynalezieniem żarówki nie zniechęciły go do dalszych poszukiwań. On sam mawiał, że jak na razie odkrył tysiące sposobów, które nie działają, a każdy z nich przybliża go do rozwiązania problemu. Czy można myśleć bardziej pozytywnie?

To, w jaki sposób nastawisz swój umysł ma tu kluczowe znaczenie. Przecież nie zawsze będziesz robił rzeczy przyjemne i sprawiające Ci frajdę. Przychodzi czas, w którym należy zacisnąć zęby i zrobić to, co powinno być zrobione by cieszyć się chociażby z faktu, że mamy to już za sobą. Powiedzenie „co masz zrobić jutro zrób po jutrze” może i jest dobre w danym momencie. Oboje jednak wiemy, ze kolejny dzień nadejdzie szybciej niż sadzisz, a co za tym idzie praca, niechciane projekty, sprzątanie i wiele innych rzeczy z których dziś zrezygnowałeś i tak Cię nie ominie.

Jeśli chcesz mam dla Ciebie dobrą radę: Wystarczy, że zaczniesz a chęci przyjdą same. Sprawdziłem tą metodę wielokrotnie i działa rewelacyjnie. Nie zwlekaj tylko bierz się do roboty, przecież im szybciej zaczniesz tym szybciej skończysz. Jak możesz przeczytać w książkach Briana Tracy:

Jeśli zaczniesz dzień od zjedzenia największej z żab, co gorszego może Cię spotkać?

Skąd brać motywację jeśli jej nie ma

rozwoj osobisty
W jaki sposób się motywujemy pisałem w artykule od czy do, dlatego dziś tylko o nim wspomnę.

Każdy z nas motywuje się w inny sposób, to pewne. Wiele lat studiowania najbardziej wymagające kierunków tylko po to, by w przyszłości zarabiać więcej niż przeciętna krajowa. Bez wątpienia możliwość zarabiania dużych pieniędzy w zamian za kilka lat wyrzeczeń, jest dla wielu z nas wystarczająco dobrym argumentem by się poświęcić.

Nie zawsze jednak pieniądze są wystarczającą motywacją. Telewizja nie raz pokazywała niezwykłych ludzi, którzy dzięki swojej wiedzy, umiejętnością i jakże często pieniądzom pomagają tym, którym się nie powiodło. Popularne w Indiach mikrokredyty wspierające biednych w codziennych problemach. Pomoc prawna udzielana za darmo przez tak wiele organizacji pozarządowych. Coraz częściej inwestujemy własne środki i czas by pomóc sobie nawzajem. To nie wynagrodzenie sprawia, ze czujemy się dobrze a satysfakcja z dobrze wykonanej roboty.

Jak motywować się do pracy? Poniżej przedstawiam Ci kilka prostych sposobów.

1. Wyznaczaj sobie cele. Dobrze wyznaczony cel otwiera nam drogę do realizacji naszych pragnień. Wyobraź sobie korzyści, jakie przyjdą z ich realizacji i zacznij robić coś, co Cię do nich przybliży. Jeśli nie wiesz jak wyznaczać sobie cele zajrzyj tutaj.

2. Niech cel będzie mierzalny. Skąd masz wiedzieć, że to, co robisz prowadzi Cię w dobrym kierunku? Jeśli nie widać postępów w pracy, po co ją wykonywać. Gdy twój cel jest już wyznaczony, nie zapomnij sprawdzić jak Ci idzie. Każdy nawet mały krok w przód, przybliża Cię do realizacji własnych założeń.

3. Wrzuć na luz. Pamiętaj, każdy z nas potrzebuje odpoczynku. Lepiej zrobić sobie tygodniowe wakacje i wrócić z nową energią, niż tkwić w pracy, z którą od dłuższego czasu sobie nie radzisz.

4. Zacznij się nagradzać. Nie zapomnij o nagradzaniu samego siebie. Kubek kawy, 5 minut przerwy czy spotkanie z przyjaciółmi może dostarczyć Ci niezbędnych sił i motywacji do dalszej pracy. Warto o tym pamiętać. Nie ma znaczenia czy chcesz zrzucić kilka kilogramów, zarabiać więcej pieniędzy czy znaleźć więcej czasu dla przyjaciół. Im bardziej jesteś zmotywowany tym więcej jesteś w stanie osiągnąć. Im więcej osiągasz tym więcej chcesz osiągać. Powodzenia!


|

Dobrze sformułowane cele mogą Ci pomóc osiągnąć dużo więcej

Dobrze sformułowane i zapisane cele stanowią fundament w przekształceniu marzeń w coś realnego i namacalnego. Temat celów, ich wyznaczania a także powodów, dla których warto je zapisywać przewijał się na blogu już kilka razy. Dziś chciałbym zaproponować Ci trochę inne spojrzenie. Spojrzenie pozwalające dodać kolejną cegiełkę wiedzy w temacie, który ostatnio stał się bardziej popularny.

To, w jaki sposób dążymy by stawać się coraz bardziej wydajni, zaczyna nabierać coraz większego znaczenia. Ilość szkoleń, warsztatów i spotkań, na których możesz uczyć się efektywnego wykorzystywania wolnego czasu rośnie w ogromnym tempie. A ich dostępność nie stanowi już tak dużego problemu jak jeszcze kilka lat temu. Koncepcja o której dziś przeczytasz przez wiele lat promowana była przez jednego z  moim książkowych mentorów, Jim’a Rohn’a. Filozofa biznesu i mówcę motywacyjnego, który dzięki podróżą po całym świecie miał szanse opowiadać ludziom historie i idee, które zmieniły jego życie.

Głównym celem dzisiejszego ćwiczenia jest pokazanie Ci kolejnego sposobu dzięki któremu, realizacja wszystkich Twoich założeń może stać się jeszcze prostsza. Całe ćwiczenie może Ci zająć około pół godziny co sprawia, że Twój dzienny harmonogram nie powinien być nim zbytnio obciążony. Warto również wspomnieć, że różnica pomiędzy ideą Jima a Briana, o której możesz poczytać tutaj, polega przede wszystkim na traktowaniu zadań z listy, jako czegoś co ciągle się zmienia i rozwija. Jest to trwający proces, który ewoluuje się razem z nami. Tyle tytułem wstępu. Skoncentrujmy się zatem na dzisiejszym temacie. Pamiętaj, że nigdy nie uczymy się tak szybko jak poprzez praktyczne wykonywanie danej czynności. Weź zatem czystą kartkę papieru i zaczynamy. Na wcześniej przygotowanej kartce zapisz w nagłówku „cele długo terminowe”. Teraz Twoim zadaniem będzie odpowiadając na pytanie: Co chciałbym zmienić w swoim życiu w przeciągu roku do pięciu lat. Tutaj zaczyna się prawdziwa przygoda, możesz wypisać jak największą ilość propozycji albo wybrać około, piętnastu, które będą miały dla Ciebie największą wartość.

Żeby ułatwić Ci zadanie możesz korzystając z pytań zamieszczonych poniżej:

    Co chciałbym zmienić/robić?
    Kim chciałbym się stać?
    Co chciałbym zobaczyć?
    Co chciałbym posiadać?
    Czym chciałbym się dzielić?

Pamiętaj by na tym etapie nie koncentrować się na detalach. Przyjdzie jeszcze na nie pora. Wystarczy, że zapiszesz swoją „wolną myśl”, nad którą skoncentrujesz się później. Gdy wypiszesz już wszystko czym chciałbyś się zając w przyszłości, warto byś jeszcze raz spojrzał i przeanalizował to, co zapisałeś. Jeśli do tego momentu udało Ci się zrobić ćwiczenie, stałeś się właśnie posiadaczem solidnego fundamentu do dalszej budowy swoją przyszłość.

Kolejnym krokiem, który warto żebyś zrobił, jest przypisanie każdemu z Twoich założeń, terminu jego wykonania. Jest to jedna z bardziej kluczowych spraw. Zastanawiasz się dlaczego? A to dlatego, że jeśli nie określisz czasu, w którym chciałbyś się zmieścić cały projekt może być odkładany w nieskończoność, a jego idea straci dla Ciebie sens.

”Either you run the day or the day runs you. - Jim Rohn”

Czas na przydzielenie ram czasowych poszczególnym zadaniom. Najlepiej gdybyś podzielił je na przedziały roczne, trzy i pięcioletnie. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie byś zrobił inaczej. W tym zadaniu ważna jest równowaga. Co przez to rozumiem? Jeśli okaże się, że większość celów wypisałeś do zrealizowania w przedziale trzech do pięciu lat a mało masz ich w przedziale rocznym, może mierzysz zbyt daleko? Z drugiej strony gdyby większość Twoich celów byłaby do wykonania w ciągu roku, warto byś zastanowił się czy jest coś, czym chciałbyś się zająć w dłuższej perspektywie czasu.

Jeśli zastanawiasz się dlaczego zamiast dwóch należy wypisać jak największą ilość celów oto odpowiedz. Otóż jak opisuje Jim w jednej ze swoich książek, główną przyczyna tak dużej ilości wyzwań jest tzw. efekt astronautów z projektu Apollo. Każdy z nich był skoncentrowanych tylko na tym jednym zadaniu do tego stopnia, że po powrocie do domu nie mieli pojęcia, co ze sobą zrobić. Ich misja została wykonana, co więc dalej? Teraz, gdy Twoja lista jest już zapisana wieloma pomysłami, wybierz po cztery zadania z każdego przedziału czasu, jedno, trzy i pięcioletniego. Pamiętaj by były to dobrze sformułowane cele, najlepiej takie które mają dla Ciebie największa wartość i którymi naprawdę chciałbyś się zająć.

Przejdźmy dalej. Dopiero teraz przyszła pora byś każde ze swoich zadań opisał jak najdokładniej.Jeśli Twoim celem jest zamieszkanie w domu, opisz jak ma wyglądać. Ile ma mieć pomieszczeń, jakiej wielkości, co będzie na ścianach, a co na podłodze. Czy będzie w nim garaż? A może zdecydujesz się na basen. Jeśli tak to jakiej będzie wielkości?

Następnie zadaj sobie bardzo proste pytanie: Po co chcesz to osiągnąć? To tutaj tkwi tak naprawdę klucz do ich osiągnięcia. Ty decydujesz czy cel, który chcesz zrealizować będzie miał dla Ciebie dużą wartość a może będzie to tylko chwilowa zachcianka, która nie watra jest tak dużego nakładu pracy. Ważne byś znalazł wystarczającą liczbę powodów dla których warto jest każdy z nich.

Na koniec pamiętaj by przeglądać swoje cele raz w tygodniu i sprawdzać ich postęp.

Jeśli udało Ci się dotrzeć do końca dzisiejszego wpisu gratuluje! Jeśli jednak nie zrobiłeś podanego wyżej ćwiczenia, mam do Ciebie jedno pytania:

Czemu nie spróbujesz? Skoro poświęciłeś swój czas by tu wejść i przeczytać dzisiejszy wpis, dlaczego nie poświęcisz dodatkowych trzydziestu minut na wykonanie ćwiczenia. Tak bardzo zdezorganizuje Twój dzień? Kilka najbliższych lat które będą rozpisane na kartce i tak minie szybciej niż się zorientujesz. Wszystko zależy od Ciebie czy wkroczysz w nie z określonymi przez siebie zadaniami. Powodzenia!


|

Mapa to nie terytorium czyli kilka podstaw z NLP

Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego pomimo wielu starań i chęci tak trudno idzie Ci dogadywanie się z niektórymi ludźmi? Co sprawia, że wasze punkty widzenia różnią się tak bardzo i czy kiedykolwiek będziesz w stanie znaleźć wspólny język. Zainspirowany tematem filtrów z poprzedniego wpisu, dziś chciałbym podzielić się z Tobą jedną z podstawowych zasad NLP.

Pojęcie mapa to nie terytorium zostało wprowadzone przez Alfreda Kobrzyńskiego a jego głównym celem było pokazanie różnic pomiędzy rzeczywistością a schematami, którymi żyjemy. Mapami, które powstają w Twojej głowie od najmłodszych lat a dzięki którym funkcjonujesz codziennej rzeczywistości.

W jaki sposób „mapy” o których mowa się tam znalazły?

To dzięki doświadczeniu, nawykom, sugestią, książką, rodzicom a także wielu innym czynnikom, którymi otaczałeś i otaczasz się w codziennym życiu. Dodatkowo środowisko, które początkowo wspierało Cię w tworzeniu Twojego światopoglądu w późniejszym okresie dało Ci umiejętności i narzędzia byś sam stał się jego twórcą.

„ Whatever you say it is, it isn't.” - Alfred Korzybski

Zatem jeśli każdy ma za sobą tak wiele przeżyć i doświadczeń nic dziwnego, że posiadamy tak indywidualne spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. Co za tym idzie problemy powstające podczas komunikacji są czymś zupełnie naturalnym i oczywistym. Przecież nie zawsze Twoje „A” będzie miało to samo znaczenie dla któregoś z odbiorców. Żeby w prosty sposób pokazać Ci jak bardzo się różnimy możesz wykonać ćwiczenie:

1. Wybierz do ćwiczenia szufladę lub szafkę jednak jeszcze do niej nie zaglądaj.

2. Gdy będziesz gotowy zajrzyj do szuflady. Pamiętaj jednak, żeby czas, w którym to zrobisz nie przekraczał 10 sekund.

3. Po upływie czasu zamknij szufladę i zapisz, co widziałeś.

4. Następnie otwórz ją ponownie i zapisz rzeczy, które pominąłeś.

Zaproponuj tą zabawę kilku swoim znajomym a następnie porównaj rezultaty. Jestem pewien, że każdy z nich zapamięta coś innego. Jedni zapamiętają rzeczy bardziej charakterystyczne, inni zwrócą uwagę na elementy zawierające więcej detali. Pamiętaj o zapisaniu wniosków i chociaż chwilowym zastanowieniu się nad nimi. Dzięki temu prostemu ćwiczeniu możesz zobaczyć jak bardzo się różnimy. Przy okazji przekonać się, że mapa to nie terytorium na którym się znajdujemy, a jedynie subiektywna wizja postrzeganego przez nas świata. Co za tym idzie karta dań nie jest tym samym, co danie. Osoba, która będzie chciała przygotować posiłek po raz pierwszy będzie posiadała zupełnie inne wyobrażenie na ten temat w porównaniu od kucharza, który przygotowywał ją setki razy. Dokładnie to samo można zaobserwować w rozmowach ze swoimi przyjaciółmi i znajomymi.

Co możesz zrobić, aby poprawić swoją komunikację?

Przede wszystkim zrozumieć i zaakceptować fakt, że każdy z nas jest inny. Co za tym idzie nie każdy musi mieć poglądy zgodne z Twoją wizją świata. Nigdzie również nie napisano, że ze wszystkim należałoby się zgadzać. Kolejnym elementem na który możesz zwrócić uwagę, jest akceptacja różnorodność poglądów i nie próbowanie na siłę wmawiać swoich racji. Udowadniając jednocześnie, że to Ty i tylko Ty masz racje. Oczywiście wielu z nas lubi wygrywać i nie ma znaczenia czy jest to walka w warzywniaku o niewielki upust czy kłótnia z przyjacielem, polegająca jedynie na udowodnieniu sobie, kto jest mądrzejszy i wie więcej na dany temat. Masz szanse przestać oceniać rzeczywistość stosując wyłącznie swoje filtry a zacząć działać na podstawie faktów, które Cię otaczają. Przecież nie zawsze to, co widzisz jest tym, czym jest naprawdę.

Na koniec chciałbym żebyś pamiętał o kilku rzeczach:

1. Każdy z nas posiada indywidualna mapę rzeczywistości, a skoro ją posiada to i jest do niej mocno przekonany. Zatem nie próbuj na siłę udowadniać, że ktoś myśli gorzej od Ciebie.

2. Pamiętaj o tym, że mapa to nie teren tak jak i mapa miasta wcale nie jest miastem. To tylko pomoc, która ułatwia funkcjonowanie.

3. Mapy, którymi się posługujemy nie zawsze są aktualnie w porównaniu do świata, w którym żyjemy. To tak jakbyś na nowym komputerze miał zainstalowane programy z przed kilkunastu lat. Oczywiście wszystko będzie działać jednak czy chodzi o to, aby tylko działały?


|

Giełda pomysłów

Kontynuując temat kreatywności (przeczytasz o nim w jednym z poprzednich artykułów). Dziś dowiesz się jak praktycznie przeprowadzić "burzę mózgów" (znana jest także pod nazwami "giełda pomysłów" lub "fabryka pomysłów").

giełda pomysłów

Technika ta wywodzi się z psychologii społecznej i ma na celu doskonalenie decyzji grupowych. Burza mózgów jest również formą dyskusji dydaktycznej, wykorzystywaną jako jedna z metod nauczania. ”

  • Do jej rozpoczęcia potrzebujesz kilku uczestników (ich liczba powinna mieścić się w granicy od 4 do 7 osób - mniejsza może nie stworzyć odpowiedniej synergii, a nad większą będzie trudno zapanować).
  • Pamiętaj, aby zmieścić się w przedziale czasu 15-45 minut - tyle w zupełności wystarczy na prawidłowe wykonanie zadania.
  • Precyzyjnie sformułuj pytania, na które szukasz odpowiedzi.
  • Podczas udzielania odpowiedzi na zadanie pytanie, nie krytykuj ani nie oceniaj żadnej z odpowiedzi, jaką usłyszałeś - na tym etapie każdy pomysł jest dobry.
  • Gdy sesja skończy się, przejdź do oceniania pomysłów i wybierz najlepszy. Pamiętaj, żeby nie zwlekać za długo z podjęciem decyzji.

Jeżeli wpis, który przeczytałeś choć trochę Ci pomógł, kliknij LUBIĘ TO i podziel się nim z innymi.


|

Multitasking – czym jest i czy jest to w ogóle możliwe?

Robienie kilku rzeczy na raz stało się dzisiaj swoistym MUST - KNOW. Myślisz, że Ciebie to nie dotyczy? Otóż, wszystko to co wykonujesz w trakcie np. pracy czy nauki tj. przeglądanie facebooka, wysyłanie i czytanie maili, jedzenie w międzyczasie jakiegoś batonika oraz plotkowanie z koleżanką/kolegą z naprzeciwka zalicza się właśnie do WIELOZADNIOWOŚCI.

Na pierwszy „rzut oka” wszystko wydaje się być ok - robota wre podczas gdy Ty podtrzymujesz kontakt ze światem i jesteś na bieżąco z wydarzeniami z areny politycznej i sportowej. Udało Ci się nawet w tym czasie zapłacić rachunki, zaprosić przyjaciół na domówkę i do tego wszystkiego zrobić zakupy na wieczorną kolację (tak, jeśli jeszcze nie wiedziałeś, przez internet można dzisiaj zrobić prawie wszystko). Jednak zastanów się, czy wykonując te wszystkie zajęcia w ciągu jednej chwili, zastanowiłeś się jakie będzie to miało przełożenie na Twoją wydajność?

Świetnie pamiętam okres w swoim życiu, gdy robienie jednej jedynej czynności na raz, najczęściej było to słuchanie rodziców bądź nauczycielki w szkole, wydawało mi się wiecznością i było tak frapujące, że nie mogłem ustać w miejscu z całej tej „radości”. Gdy już wysłuchałem tego co do mnie należało, w ogromnym pośpiechu wracałem do komputera, odrabiałem prace domowe, grałem w gry i robiłem wszystko to co było wtedy dla mnie ważne a przy okazji, odbywało się prawie w jednym momencie. Przeskakiwałem z zajęcia na zajęcie i wszystko to sprawnie działało. Dziś, nadal jedząc obiad, piszę maila i odbieram telefon… Sama myśl o poświęceniu uwagi tylko jednej czynności napawa mnie zniechęceniem i lękiem… Po co, skoro można zrobić tak wiele rzeczy na raz? o co, skoro robienie jednej rzeczy jest… bardziej męczące? No właśnie, jak to działa, że skupienie się na jednej czynności męczy nas bardziej niż tytułowy multitasking?

Wróćmy na chwilę do przedszkola. Jak wiadomo, dzieci mają o wiele większą zdolność do koncentracji i skupienia na nowo poznanej rzeczy niż dorośli. Jednak nie jest to jedynie kwestia wieku ale również częstotliwości z jaką napotykają one na swojej drodze „nowości”.

Wykonując dane zadanie, mózg i zmysły koncentrują swoją uwagę na bodźcach, które docierają do nich podczas wykonywania danej czynności. W momencie, gdy podejmujemy się czegoś dodatkowego, najczęściej wykonywanego w zupełnie inny sposób, umysł szybko przeskakuje do nowego zadania, chwilowo „zapominając” o tym co robił przed chwilą. Wyobraź sobie ile energii i czasu kosztuje Cię abyś szybko mógł wrócić do pełnej koncentracji nad poprzednim zadaniem. Zauważ, o ile szybciej, a przy okazji z dużo lepszym efektem mógłbyś wykonać swoje zadanie gdybyś przez cały czas był na nim skoncentrowany. Gdy pracujesz na „pełnych obrotach” wykonanie niektórych rzeczy przychodzi Ci przecież znacznie łatwiej. Ponadto gdy zaczynasz wykonywać jakieś zadanie, to Twoja głowa najpierw rozgrzewa się, następnie stopniowo wdraża się w daną czynność. Logicznym jest więc fakt, że jeśli coś przerwiesz, to aby powrócić do tego, potrzebna będzie ponowna rozgrzewka (co prawda mniejsza niż na początku, ale jednak…). Głowa musi sobie przecież „przypomnieć” system działania.

Mogę się założyć, że przynajmniej raz w życiu zdarzyło Ci się wyjść z domu w stanie takiego głębokiego zamyślenia, że w chwili kiedy „oprzytomniałeś” zastanawiałeś się, czy aby na pewno zamknąłeś drzwi na klucz. Mnie zdarzyło się to wiele razy i zamiast skupić się na „byciu” świadomym ich zamykania, w kilka minut później wracałem sprawdzić, czy na pewno zostały zamknięte.

Dlatego właśnie, za rozmowę przez telefon w trakcie prowadzenia samochodu dostaniesz mandat. Wtedy używasz kilku zmysłów na raz i zamiast skupić się na jeździe (co jest wystarczająco absorbujące), Ty dokładasz sobie element trzymania telefonu i prowadzenia „przytomnej”, niekiedy bardzo emocjonalnej, rozmowy. Wystarczy chwilka nieuwagi i bum!

To tyle na temat tego jak multitasking może nam utrudniać życie. Teraz trochę o jego „jasnej” stronie.

Co dobrego może dać Ci multitasking

Multitasking towarzyszy nam każdego dnia. Dzięki niemu jesteś „na czasie” tj. znasz najświeższe wiadomości, nie chodzisz głodny i serwujesz sobie dzienną porcję rozrywki. To wszystko oczywiście jest dla Ciebie czymś pozytywnym jeśli oczywiście nie przedkładasz, tego nad sprawy nadrzędne. Pomyśl… jak długo odkładasz na bok plany przeczytania nowej książki, na którą tak długo czekałeś? Multitasking pozwala Ci np. użyć audiobooka w drodze do pracy/szkoły czy w trakcie dłuższej podróży. Dwie czynności za jednym zamachem (pamiętaj tylko żeby nie wpaść pod pierwszy nadjeżdżający samochód). Kombinacja tych dwóch zadań pozwoli Ci w ogromy sposób zwiększyć swój potencjał i ilość wiedzy jaką posiadasz. Dokładnie w taki sam sposób możesz uczyć się języków obcych. Nawet jeśli nie wszystko uda Ci się zrozumieć, będziesz potrafił z kontekstu „wychwycić” co autor miał na myśli a ponadto „osłuchasz się” i zawsze coś zostanie Ci w głowie. Sprytne, prawda? Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Podzielcie się swoimi koniecznie w komentarzach.

Poznałeś dziś kilka sposobów w jaki sposób wykorzystując robienie wielu rzeczy na raz możesz ułatwić bądź utrudnić sobie życie. Baw się dobrze z tą wiedzą i korzystaj z niej gdy tylko możesz.


|

Najważniejsze to mieć dobry plan czyli jak dobrze zaplanować tydzień

Ile razy planowałeś, że „od jutra” bierzesz się za czytanie książek, naukę języków i wiele innych rzeczy które miałeś w głowie. Jednak następnego dnia nie wiedziałeś za co wziąć się najpierw, a ogromna ilość pomysłów które chciałeś realizować jednocześnie, nie pozwalała Ci zabrać się do działania.

Dziś pokaże Tobie w jaki sposób można zaplanować sobie Tydzień tak, abyś nie musiał się więcej zastanawiać co chciałbyś zrobić i czy właśnie jest na to dobra pora.

Na samym początku tego wpisu chciałbym, żebyś zastanowił się nad swoimi priorytetami, gdyż to one będą miały tutaj największe znaczenie. Musisz zdecydować, na czym w najbliższym terminie będzie Ci zależało najbardziej i w co zainwestujesz swój czas. Pamiętaj również o tym aby powstrzymywać się od wykonywania coraz to nowych czynności. Warto w tym wypadku zadać sobie pytanie czy zajęcie w które chcesz zainwestować jest tym na którym Ci naprawdę zależy. Osobiście pracuje nad kilkoma celami jednak nie wszystkie z nich maja dla mnie taką sama ważność. Gdyby wszystkie były tak samo istotne, za co tak naprawdę powinienem się zabrać najpierw?

Jeśli jeszcze nie poznałeś metody na ustalanie swoich priorytetów przeczytaj wpis: Zorganizuj się! Dowiesz się w nim o kilku technikach które służą wyznaczaniu i ustalaniu celów.

Podstawowym narzędziem które ułatwi Ci pracę będzie kalendarz. Planując wszystko na najbliższy tydzień, najlepiej w weekendowy wieczór. Zorganizuj czas tak, żebyś nie musiał robić codziennie tego samego. Z własnego doświadczenia wiem, że taka metoda nie sprawdza się w terminie dłuższym niż kilka dni.

Pierwszym elementem od którego zaczniemy układanie naszego planu, będzie ustalenie czasu który chciałbyś poświęcić na swoje cele. Przypuśćmy, że po odjęciu pracy, obowiązków domowych i odpoczynku zostało Ci do rozdysponowania 20h. Na pierwszy rzut oka to może wydawać się dużo, jednak jeśli podzielisz ten czas na sześć dni, otrzymasz niecałe 3,5h.

Podam ci teraz kilka przykładowych zajęć nad którymi można popracować:

  • Czytanie książek z dziedziny która Cię interesuje, (6h)
  • Nauka języków obcych, (6h)
  • Sport i ćwiczenia
  • Rozrywka

Chcąc najbardziej skoncentrować się na językach i czytaniu przeznaczymy na nie największą ilość wolnych godzin. Niech będzie to 12h, co będzie stanowiło 60% twojego wolnego czasu. 4h przeznaczymy na basen, a całą resztę na piątkową imprezę. Pamiętaj, że powyższe wyliczenia są czysto teoretyczne i nie musisz spędzić dwudziestu minut z kalkulatorem w ręku żeby wszystko rozplanować. Poniżej możesz zobaczyć jak wygląda mój tygodniowy plan.

Najwazniejsze to mieć dobry plan

Chciałbym przedstawić Ci jeszcze jedno narzędzie dzięki któremu znacznie ułatwisz sobie planowanie każdego dnia. Program znany pod nazwą Rainlendar jest kalendarzem, który w bardzo prosty i czytelny sposób wyświetla na twoim pulpicie wszystkie niezbędne informacje. Osobiście używam go od wielu lat i w świetny sposób przypomina mi o najważniejszych do zrobienia rzeczach. Jest to program darmowy, więc nie musisz wydawać na niego żadnych pieniędzy.

Na koniec chciałbym Ci powiedzieć, że wszystkie te programy lub ustalenia są tylko pomocą, a czy będziesz potrafił z niej skorzystać zależy tylko od Ciebie. Nie daj się zwariować. Każdy dzień jest dla Ciebie. Pamiętaj, żeby to co najważniejsze robić na samym początku, gdyż w każdej chwili może spotkać Cię coś czego nie planowałeś. Jak powiada Brian Tracy „nigdy nie ma czasu na zrobienie wszystkiego, zawsze jest jednak czas na zrobienie tego co najważniejsze”.

Jeżeli wpis, który przeczytałeś choć trochę Ci pomógł, kliknij LUBIĘ TO i podziel się nim z innymi.


|

Jak budować głębokie relacje z partnerem

Komunikacja towarzyszy nam każdego dnia. Poprzez swoje zachowanie, sposób bycia czy ubiór dajemy znać innym jacy jesteśmy i jaką postawę przyjęliśmy wobec świata. Warto o tym pamiętać, gdyż dzięki temu tworzymy relacje z naszym otoczeniem. Dziś dowiesz się w jaki sposób będziesz mógł lepiej kontaktować się z innymi osobami. Gotowy?

Zapewne nie raz miałeś okazję obserwować np. w pubie lub na imprezie odrębne grupki osób, które rozmawiają ze sobą i trzymają się razem. Jedni świetnie się bawili, głośno oznajmiając swoją obecność całej okolicy, inni słuchali z zaciekawieniem jednej osoby, a u niektórych atmosfera przypominała stypę. Jeśli kiedykolwiek zdarzyło Ci się trafić do kręgu „nudziarzy” i zazdrością patrzyłeś w stronę tych ‘fajnych’, za moment zrozumiesz zasady tej „gry”’. Warto więc, abyś na początek zwrócił uwagę na kilka elementów, które z pewnością ułatwią Tobie prowadzenie naprawdę fajnej i ciekawej rozmowy.

Nasze słowa stanowią zaledwie 7% całego przekazu jaki odbiera druga osoba, w 38% jest to nasz ton głosu, rytm, modulacja a 55% stanowi nasza mowa ciała. Możemy więc powiedzieć wszystko i na każdy temat w równie interesujący i fascynujący sposób. Zarówno o swoich przeżyciach, ostatnich przygodach jak i o surówce z kiszonej kapusty czy procesie zakładania skarpet. Przedstawię Ci teraz szereg środków, które możesz wykorzystywać zawsze i wszędzie a ich systematyczne praktykowanie, przyniesie Tobie świetne rezultaty.

  • Warto, żebyś wzbudził w słuchaczach ciekawość i dawał im powody, dla których warto będzie z Tobą rozmawiać przy każdej możliwej okazji – jednym słowem staniesz się „rozchwytywany”. Zastanów się, przecież „Nie uwierzysz co przytrafiło mi się wczoraj!” brzmi dużo lepiej niż „Kolego Coś ci opowiem…” wypowiedziany w tonacji „zaspanego mopsa”. Zwracaj więc uwagę na to co mówisz i w jaki sposób to robisz, w przeciwnym wypadku możesz zanudzić kogoś na śmierć.
  • Kolejnym elementem tej całej układanki, o której chciałbym Tobie opowiedzieć są emocje jakie towarzyszą każdej rozmowie. Wywołuj ich jak najwięcej - od fascynacji i zaciekawienia po radość, sympatię, śmiech czy nawet delikatne poirytowanie – nie bój się prowokować. Sam wiele razy byłem w tzw. „flow”, dzięki któremu rozmowa po prostu miała miejsce. Nie musiałem się zastanawiać co teraz powiedzieć, bądź jakie pytanie zadać. Wszystko to działo się nieświadomie i było niesamowitym przeżyciem. Jest to ten rodzaj rozmów, które żyją napędzane niesamowitą energią płynącą właśnie z emocji. Niech Twój słuchacz sam rwie się do „kontrataku” a wymiana zdań będzie naturalnie płynna.
  • Im lepszy uda Ci się stworzyć kontakt z drugą osobą, począwszy od mowy ciała, prędkości mówienia (bo przecież dużo lepiej rozmawia się z osobą, która mówi w podobnym tempie, niż z kimś kto w porównaniu do Ciebie nadaje jak szalona kwoka) kończąc natomiast na wspólnych doświadczeniach, czy punkcie postrzegania świata, tym lepszy będzie odbiór Twojej osoby. W rozmowie z przyjacielem, którego znasz wiele lat czujesz się zapewne dużo lepiej niż z kimś "nowym". Nic straconego, ćwicz nie tylko na starych kumplach, ale na każdej nowo poznanej osobie. Poza cennym doświadczeniem zyskasz więcej śmiałości i nowych znajomych.
  • Z pewnością już kiedyś słyszałeś, że ludzie dzielą się na wzrokowców (i to ich jest najwięcej), słuchowców i kinestetyków. Warto więc, abyś poznał, w jaki sposób Twój rozmówca komunikuje się ze światem. Dzięki temu, będziesz mógł zbudować z nim lepszy i bardziej wartościowy dla Was obojga kontakt. Jeśli więc rozmawiając ze wzrokowcem, będziesz chciał żeby „ujrzał” to co masz na myśli – postaraj się to „zobrazować” (kłaniają się popularne w szkole podstawowej „kalambury” – oczywiście nikt nie każe Ci robić z siebie pajaca). Jeśli „zobaczy” to co widzisz Ty, jeśli uda Ci się przełożyć swoje myśli na jego sposób „czytania”, zapewne zdobędziesz sobie jego atencję bez najmniejszego problemu. Posługuj się gestami - jeśli coś o czym mówisz jest ogromne – pokaż to, jeśli było niegodne uwagi – machnij przecząco ręką. Każda gestykulacja pomoże Wam złapać lepszy kontakt.
  • Niech Twoje opowieści będą ciekawe i interesujące, zwracaj w dużej mierze uwagę na szczegóły, odpowiednio intonuj każde zdanie. Staraj się nie być monotonny. Wyobrażasz sobie przez dziesięć minut słuchać historii, która byłaby opowiedziana w jednym tempie i tonie? Mogę się założyć, że usnąłbyś jak małe dziecko.
  • Słuchaj również tego co się do Ciebie mówi, zamiast odpowiadać w sekundę po skończonym zdaniu, daj sobie chwilę na przemyślenie odpowiedzi. Nie ma nic fajniejszego niż interesujące pytania. Pokaż więc swojemu rozmówcy, że jesteś najlepszym słuchaczem. Więcej na ten temat możesz dowiedzieć się tutaj: Czy potrafisz dobrze słuchać?
  • Poświęć rozmówcy swoją całą uwagę, i choćby się miało palić i walić niech będzie wiedział, że to co mówi, jest dla Ciebie naprawdę ważne. Niech osoba, z którą rozmawiasz wie, że w danym momencie jest jedyną osobą, którą jesteś zainteresowany.
  • Jak myślisz, o czym ludzie lubią najbardziej opowiadać? Oczywiście, że o sobie! Jeśli zatem chcesz poprawić swoją komunikację, przestań zanudzać innych swoją osobą a, daj im mówić. Nie musisz też udowadniać nikomu, że jesteś taki zajebisty. Niech Twój rozmówca poczuje się jak ktoś wyjątkowy, mądry i inteligentny. Pozwól mu „zabłysnąć” a zobaczysz jak te drobiazgi wpłyną na postrzeganie Twojej osoby.
  • Pamiętasz sytuację, w której rozmawiałeś z kimś na niezwykle interesujący temat i nagle musiałeś z innych powodów zakończyć rozmowę a w drodze ze spotkania, emocje jakie zbudowałeś wcześniej, nadal szalały w Tobie i ciągle myślałeś o tej rozmowie? Nigdy, nie wyczerpuj tematów do końca,, staraj się pozostawiać delikatny „niedosyt” – niech rozmówca czeka z niecierpliwością na ciąg dalszy.

Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis pomoże Ci stać się lepszym towarzyszem rozmów. Zapewne masz też swoje strategie, którymi posługujesz się podczas kontaktów z ludźmi. Zachęcam Cię do podzielenia się nimi w komentarzach.


|

Szersza perspektywa czyli o patrzeniu na świat trochę inaczej

Żyjesz sobie spokojnie, każdy dzień jest wierną kopią poprzedniego, wykonujesz regularnie te same, schematyczne czynności. Wyobraź sobie, że niespodziewanie coś lub ktoś spada jak grom z jasnego nieba, burząc przy tym ład i harmonię Twojego dotychczasowego życia. Jak szybko potrafiłbyś się dostosować?

Jestem pewien, że w Twoim życiu istnieje wiele osób/rzeczy/czynności, które sprawiają że jesteś szczęśliwy. Może to być praca, do której wstajesz rano z uśmiechem na twarzy, przyjaciele, na których zawsze możesz liczyć albo wszystko to, co kupiłeś za swoje ciężko zapracowane pieniądze. Pomyśl jednak, co byś zrobił, gdyby któregoś dnia okazało się, że straciłeś to wszystko?

Życie składające się ze schematów, przypomina poruszanie się po dobrze znanej nam trasie np. ulicami rodzinnego miasta - codziennie tymi samymi drogami z punktu A do punktu B, niekiedy tylko zmieniając stronę chodnika, wygodnie i szybko do celu, nie zastanawiając się nad inną drogą. Zapytasz zapewne „po co zmieniać coś, co już od tak dawna się sprawdza, co daje bezpieczeństwo i jest najłatwiejszym wyjściem?”. Nie wątpię, że wielokrotnie przychodził Ci do głowy pomysł, żeby spróbować czegoś nowego, jednak już po chwili okazywało się, że trafiłeś na ogromny korek, poszedłeś nie w tą stronę bądź wracałeś do miejsca, z którego wystartowałeś. I tak przy następnej próbie dochodziłeś do wniosków, że nie jest to najlepszy pomysł, wynajdując setki powodów, dla których nie warto się za to brać po raz kolejny. Nie ma potrzeby szukać innych rozwiązań skoro wszystko działa tak jak powinno.

Wyobraź sobie teraz sytuację, w której nagle wszystko się zmienia, nie możesz już chodzić „swoją trasą” bo nagle droga została zamknięta na czas remontu, Twoi przyjaciele z nieznanych Ci przyczyn stwierdzili, że zachowujesz się jak baran i nie zamierzają dłużej utrzymywać z Tobą kontaktu a z pracy zostałeś wyrzucony w związku z „restrukturyzacją”. W jaki sposób pokierowałbyś dalej swoim życiem?

Rozwiązanie pierwsze polegałoby na użalaniu się nad sobą, rozpaczaniu nad swoim losem i tym jaki świat jest dla Ciebie niesprawiedliwy. Przecież tak ciężko pracowałeś, dawałeś z siebie tak wiele a zostałeś potraktowany nie tak jak oczekiwałeś. Siedziałbyś na tyłku i czekał na zbawienie, albo liczył, że z nieba spłynie nieznana Ci moc i wszystko wróci do poprzedniego stanu. Nie byłoby potrzeby starania się o coś lepszego, bo przecież obecny stan byłby świetnym usprawiedliwieniem na beznadziejną pozycję w której się znalazłeś.

Rozwiązanie drugie prowadzi do bardziej aktywnego działania a mianowicie zaprzestania użalania się nad światem i jego niesprawiedliwością i wzięcia się do pracy. Przecież jako osoba myśląca dobrze wiesz, że jedyne co możesz wynieść z przeszłości to wnioski, które stanowią podwalinę nauki radzenia sobie w przyszłości. Przeszłość daje nam doświadczenie, które odpowiednio przez nas wykorzystane może stać się kluczem do sukcesu w przyszłych poczynaniach.

Może gdybyś był bardziej uważny, dostrzegłbyś znaki które mówiły o planowanym remoncie drogi. Gdybyś częściej odbierał telefony od znajomych, albo pojawił się na cotygodniowym spotkaniu w pubie, oni nie odwróciliby się od Ciebie. A co jeśli restrukturyzacja była spowodowana tym, że nie potrafiłeś (z resztą jak wielu innych zwolnionych) dostosować się do nowych sytuacji jakie zapanowały w Twoim miejscu pracy?

Tymi przykładami chciałem pokazać Ci, że wszystko to co jest dzisiaj, jutro wcale nie musi być takie samo. Codziennie dzieje się mnóstwo rzeczy, na które nie mamy wpływu. Jest również pełno takich, które można zauważyć i jeśli w porę zareagujemy, możemy uniknąć pewnych przykrych konsekwencji. Cała zabawa polega na tym, abyś nie przyjął postawy biernej. Aktywny udział we własnym życiu z pewnością pozwoli Ci uniknąć wielu niemiłych niespodzianek. Łatwiej będziesz radził sobie z nowymi sytuacjami i z całą pewnością więcej zyskasz niż stracisz.

A Wy jaką postawę przyjęliście? Podzielcie się koniecznie swoimi spostrzeżeniami.


|

Jak znaleźć czas na to aby czasem zwolnić

Wyścig trwa i tylko od Ciebie zależy czy będziesz gonił czołówkę, bądź zwolnisz aby odetchnąć przez chwilę i z nową energią rzucić się w pogoń za własnymi marzeniami. Żyjąc w ciągłym biegu możesz przegapić wiele niepowtarzalnych i radosnych momentów, do których nie będzie już powrotu. Czy warto?

Pogoń za marzeniami niekiedy przysłania nam cały otaczający nas świat. Jak w pędzącym pociągu obrazy migają nam przed oczami i nie jesteśmy w stanie dostrzec większości detali. Gdyby tak zwolnić przez chwilę, tylko po to by przypomnieć sobie wszystko to, co kiedyś sprawiało nam ogromną radość, a w chwili obecnej nawet nie zwracamy na to uwagi, zajęci codziennymi sprawami które generują ogromną ilość stresu. Zatrzymać czas by nie przelatywał nam przez palce. Istnieje mnóstwo rzeczy lub czynności, które kiedyś każdy z nas uwielbiał wykonywać. Dawały nam one spokój, satysfakcję lub czystą przyjemność.

Odkryjmy na nowo ogromne pokłady energii, dzięki którym z jeszcze większą jej dawką i prędkością będziemy mogli pędzić do „lepszego jutra”. Oto kilka przykładów, z których ja osobiście czerpię najwięcej radości:

  • Jedzenie. Pamiętam sytuację, w której czekając na coś smacznego w restauracji, na skutek samego zapachu moje zmysły szalały. I chwilę po podaniu posiłku, zamiast od razu zabierać się do jedzenia, czekałem jeszcze moment by podtrzymać ten stan i te wszystkie emocje jakie towarzyszyły tamtej chwili. Przecież jemy po to by żyć a nie żyjemy po to by jeść
  • Spotkania z przyjaciółmi. Sprawiają mi one ogromną radość a niekiedy stanowią motor napędowy do działania. Chwile spędzone razem nie tylko przypominają mi to co kiedyś miało miejsce ale również uświadamiają mi to, jak daleko zaszedłem i że dzięki nim jestem tym kim jestem. I mimo tego, że z biegiem lat wspólnie spędzanego czasu jest coraz mniej, warto wykorzystać każdą chwilę, bo przecież może ich być co raz mniej a z czasem całkiem zabraknąć.

  • Podróżowanie. Niesamowite uczucie towarzyszące podróżowaniu i odkrywaniu nowych miejsc. Jazda pociągiem 700km, bądź też wypad za kilkanaście złotych do Szwecji. Ekscytacja jaką odczuwam, kiedy przygotowuję się do drogi, pakuję plecak i już wiem, że za kilka chwil będę w zupełnie nowym miejscu. Dzięki takim chwilom wiem, że żyję.

  • Czytanie. Frajda, jaka towarzyszy mi podczas zdobywania wiedzy przy pomocy książek , pokazuje, że poza komputerem istnieją też inne formy spędzania czasu. Ponadto jako tradycjonalista, nie wyobrażam sobie, bym mógł kiedykolwiek porzucić ‘papierową książkę’ na rzecz chociażby e-booka. Sprawia mi ogromną przyjemność trzymanie nowej, pachnącej farbą drukarską książki. Celebruję przekładanie każdej strony. Takiego uczucia nie da się zastąpić żadnym nowoczesnym gadżetem.

A co Tobie sprawia najwięcej radości? Jestem przekonany, że każdy z Was znajdzie w swoim życiu takie chwile, które warte są tego aby zatrzymać się na dłużej i skupić na odczuwaniu zwykłej, ludzkiej przyjemności. Nieważne czy to będzie spacer z psem w parku, czytanie porannej gazety, delektowanie się kubkiem świeżo zaparzonej kawy czy latanie paralotnią. Postaraj się odnaleźć takie chwile, które Tobie dają tą moc do działania i korzystaj z nich, zawsze wtedy kiedy czujesz, że opadasz z sił.

A co tobie sprawia najwięcej radości? Koniecznie podzielcie się ze mną swoimi spostrzeżeniami.