|

Jak planować swój dzień podczas upalnego lata

Wakacje i palące słońce  to zawsze świetna okazja do odkładania wszystkiego co tylko możliwe na później, jednocześnie szukania przy tym okazji, aby nic nie robić. To też czas, w którym wysoka temperatura w mgnieniu oka potrafi wyssać ze mnie całą energię, sprawiając, że moje efektywność jest praktycznie zerowa, bądź naprawdę niska.

W tym wieczornym wpisie dam Wam sześć prostych strategii na temat tego w jaki sposób zarządzać sobą w czasie podczas zbliżających się upałów. Gotowi?

1. Planujcie swoje codzienne zadania na karteczkach typu sticky notes. Ta niewielka ilość papieru jest wystarczająco duża, aby zapisać na niej to, co najważniejsze. Nie jest jednak w stanie pomieścić wszystkiego, co tylko przyjdzie Wam do głowy.

2. Używajcie kalendarza  — papierowego, w telefonie czy w googlowej przeglądarce, jego format nie ma większego znaczenia. To, co ważne, to, to byście korzystali z niego regularnie.

3. Wasze działania planujcie tak, byście mieli czas na chwilę odpoczynku. Zaplanować dzień od rana do wieczora to żadna sztuka, zwłaszcza kiedy większość z zapisanych tam zadań i tak nie będzie zrobiona. Planując dzień na około 70-80% zapewnicie sobie czas na przerwy i potrzebny odpoczynek.

4. Facebook, Instagram i inne social media to świetna okazja na złapanie oddechu oraz spojrzenie na to, co słychać w świecie. Unikajcie ich jednak w trakcie wykonywania najważniejszych zadań z całego dnia. Może się bowiem okazać, że z zaplanowanych 40 minut pracy, poświęcisz zadaniu dużo, dużo więcej czasu.

5. Co macie zrobić jutro, zróbcie zaraz, zwłaszcza jeśli Wasze zadanie zajmuje mniej niż 5 minut.

6. Planując swój dzień śmiało załóżcie, że każda z wykonywanych przez Was czynności zajmie więcej czasu niż powinna. Dzięki temu działaniu, plan w Waszym kalendarzu stanie się bardziej realny, a tym samym możliwy do realizacji.

Napiszcie w komentarzach jakie są wasze sposoby na radzicie sobie z wysokimi temperaturami i brakiem chęci do działania.


|

8 sposobów na to jak stać się bardziej produktywnym każdego dnia

Jak stać się kimś bardziej produktywnym w czasach wszechobecnego szumu informacyjnego? W czasach kiedy dziesiątki maili spływających na naszą skrzynkę każdego dnia oraz ciągłe zerkanie na telefon w poszukiwaniu nowych SMS-ów lub wiadomości z Messengera. Poprzez natłok często bezwartościowych informacji coraz trudniej przychodzi nam zorganizowanie siebie oraz pracy, którą wykonujemy.

Jak na nowo wskrzesić samodyscyplinę i motywacje, dzięki której jesteśmy w stanie osiągać dużo lepsze rezultaty? Jeśli więc należysz do osób, które każdego dnia walczą z brakiem czasu, miewasz trudności z dopięciem tygodniowej listy zadań lub po prostu chcesz stać się kimś bardziej produktywnym, ten artykuł jest dla Ciebie. Dowiesz się z niego jak za pomocą ośmiu praktycznych i prostych w użyciu wskazówką być bardziej skoncentrowanym na zadaniach, zwiększyć swoją wydajność oraz lepiej zarządzać sobą w czasie!

- Nim rozpoczniesz swój dzień, dobrze go zaplanuj

Większość zapracowanych osób wraz z początkiem swojego dnia chwyta za telefon sprawdzając, czy nie pojawiły się w nim żadne nowe wiadomości. To jednak początek całodniowego wrzucenia siebie w wir obowiązków i często chaotycznej próby zapanowania nad czymś, nad czym z zasady trudno zapanować. Planowanie dnia jest niczym tworzenie mapy, która prowadzi nas najkrótszą drogą z punktu A do punktu B. Świetnym narzędziem do planowania naszych codziennych działań jest Matryca Eisenhowera, o której nie tak dawno pisałem na swoim blogu.

Dobrze zaplanowany dzień daje Ci możliwość dokładnie określić podział własnych obowiązków, jak również oszacować czas potrzebny na ich wykonanie. Pozwala Ci również lepiej koncentrować się na celu, który realizujesz, pracując przy nim dużo skuteczniej.

Wskazówka: Planuj zadania, które wykonujesz z wyprzedzeniem np.: na dzień przed ich wykonaniem. Pamiętaj także, by każdego wieczoru chociaż przez chwilę spojrzeć co czeka Cię jutro.

- Wizualizuj swoje cele oraz sukcesy z nimi związane

Nasza wyobraźnia nie zna granic, a wizualizacja to jedna ze skuteczniejszych technik, jakie poznałem w jej aktywowaniu! Poprzez tworzenie w naszym umyśle rozmaitych obrazów jesteśmy w stanie wyobrażać sobie wszystkie osiągnięte w przyszłości cele i marzenia. To dzięki niej przenosimy się do czasów, w których to, nad czym obecnie pracujemy jest już zrealizowane.

Wizualizacja pozwala osiągać wirtualne sukcesy zanim zostaną one faktycznie zmaterializowane. Co ważniejsze, nasz mózg nie jest w stanie rozróżnić czasu obecnego od wyobrażeń, które tworzymy w głowie. Tworząc obrazy programujemy nasz umysł na przyszły sukces.

"-Twoje życie nie poprawi się przez przypadek. Poprawia się, jeśli zaczniesz je faktycznie zmieniać." - Jim Rohn

Wskazówka: Wizualizacje najlepiej stosować wczesnym rankiem, zanim jeszcze ruszymy do pracy, lub późnym wieczorem na chwilę przed pójściem spać. Pamiętaj, że nawet kilka minut dziennie przeznaczone na wizualizację przybliża Cię do bycia bardziej produktywnym.

- Wykonuj najpierw rzeczy najważniejsze

Na który z dziesiątków zajęć każdego dnia powinieneś poświęcić najwięcej czasu? Co powinieneś zrobić jako pierwsze? Na to, jak i wiele innych pytań warto znaleźć odpowiedz już na samym początku pisania planu dnia. Z każdym nawet największym zadaniem można poradzić sobie, jeśli zabierzemy się za nie metodą małych kroków.

Wskazówka: Podczas planowania zastanów się, które z czekających Cię zadań będzie wymagało od Ciebie największego zaangażowania. Wykonując je wraz z początkiem swojego dnia pracy, masz dużą szanse stać się bardziej produktywnym już tego samego dnia.

- Wyrabiaj w sobie nawyki, które pomogą Ci stać się bardziej produktywnym

Zastanawiałeś się kiedyś nad nawykami, które sterują Twoim życiem? Codziennymi rytuałami, które wykonujesz zaraz po wstaniu z łóżka, po przyjściu do pracy czy chwili przed tym, jak położysz się spać.

Zastanawiałeś się kiedyś, na co w ciągu dnia tracisz najwięcej czasu?

Wskazówka: Wyrabiając w sobie nawyki takie jak: wczesne wstawanie rano, planowanie swojego dnia pracy czy utrzymywanie koncentracji na wykonywanych przez siebie zadaniach pozwoli Ci dużo lepiej spożytkować każdą minutę upływającego dnia. Uważaj na tzw. pożeracze czasu. Niewinna pogawędka na messengerze czy przeglądanie facebookowych postów skutecznie odciągają nas od zadania, dekoncentrując zarazem.

 8 sposobów na to jak stać się bardziej produktywnym każdego dnia

- Przestań żyć przeszłością ale i marzeniami

Trudno jest być bardziej produktywnym i koncentrować się na budowaniu przyszłości, jeśli nasz umysł każdego dnia tkwi w wydarzeniach, które miały już miejsce. To dlatego nadmierne życie w przeszłości jest jedna z przeszkód w stawaniu się bardziej produktywnym.

Kolejnym czynnikiem, który utrudnia nam zwiększanie codziennej wydajności jest bycie odwiecznym marzycielem. Oczywiście nie widzę nic złego w budowaniu inspirujących wizji oraz tworzeniu obrazów tworzących naszą przyszłość. Na potwierdzenie tej tezy spójrz w punkt drugi dzisiejszego artykułu. Chodzi jednak o to, że jeśli nie podejmiesz odpowiednich działań, nie podwiniesz rękawów i weźmiesz się do pracy, to nikt inny za Ciebie tego nie zrobi.

Wskazówka: Pracując nad swoją przyszłością poświęć 30% na swoją przyszłość. Wizualizuj, buduj strategię i twórz plany działania. Wykorzystaj również 10% swojego czasu na wyciąganie doświadczeń z przeszłości. Co jednak najważniejsze aż 70% czasu wykorzystuj na byciu w teraźniejszości, byciu TU I TERAZ. Tylko wtedy będziesz mógł skutecznie realizować wszystko to, co wcześniej założyłeś.

- Nagradzaj siebie za to co już zrobiłeś

Lubimy otrzymywać nagrody za dobrze wykonaną pracę, dlatego tak ważne jest byś nagradzał siebie za każdy, nawet najdrobniejszy sukces. Taka postawa, poza budowaniem poczucia realizacji wcześniej ustalonych celów,często daje nam nowe pokłady energii i motywacji by działać jeszcze skuteczniej.

Wskazówka: Za każde nawet drobne zadanie, którego się podjąłeś, a które właśnie skończyłeś, nagradzaj siebie. Wystarczy dobre słowo do samego siebie, kubek zielonej herbaty, chwila przerwy, spacer lub inne drobne przyjemności.

- Znajdź dla siebie chwilę wytchnienia

Nawet najwytrwalsi i zmobilizowani w działaniu ludzie potrzebują od czasu do czasu złapać oddech i zregenerować swoje siły. W natłoku codziennych obowiązków, wielu zajęć, telefonów i spotkań każda sekunda dnia jest na wagę złota. Zapominamy jednak, że „nic nierobienie” nie tylko daje nam chwilę wytchnienia, ale pozwala również by nasz umysł zwolnił, a co za tym idzie przygotował się do kolejnych wyzwań, które na niego czekają.

Wskazówka: Spróbuj w najbliższym czasie wstać kilka minut wcześniej niż robisz to zazwyczaj. Jednak, zamiast wykorzystywać ten czas na codzienne rytuały i szybszą pracę pozwól sobie nic nie robić. Nie włączaj radia ani telewizora. Poobserwuj przez okno świat z samego rana, przyjrzyj się ogacającej Cię przyrodzie, wsłuchaj się w dźwięki, które Cię otaczają i odpoczywaj.

Ciekaw, jakich sposobów wy używacie aby działać jeszcze skuteczniej. Dlatego, jeśli znacie jeszcze inne sposoby aby zwiększyć swoją produktywność, pracować wydajniej i mądrzej podzielcie się nimi w komentarzu poniżej.


|

W jaki sposób możesz stawać się kimś bardziej skutecznym i produktywnym dzień po dniu

Już jakiś czas temu odkryłem, że techniki, aplikacje i modele zwiększania wydajności okazały się mało wystarczające, abym mógł w pełni stać się kimś bardziej skutecznym i produktywnym.

W jaki sposób możesz stać się kimś bardziej skutecznym

Opracowane przez twórców, takich jak: Devid Allen czy Leo Babauta, strategie zwiększania produktywności były i do dziś są dla mnie przebłyskiem geniuszu. Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy odkryłem model Getting Things Done byłem nim zachwycony i był to dla mnie przełom w zwiększaniu własnej produktywności. To samo działo się kilkanaście miesięcy później, odkrywając Zen To Done. Techniki zarządzania, czasem w połączeniu z prostymi aplikacjami, sprawdzały się świetne. Trwało to jednak do pewnego momentu, gdy po wielu miesiącach funkcjonowania na podstawie schematu, sporo rzeczy zaczęło mi się „sypać”, a moja wydajność spadała.

Coraz częściej zacząłem stawać przed dylematem, czy to, co wcześniej zapisałem, wykonać zgodnie z planem, czy może lekko ten plan zmodyfikować. Czułem się jakbym zapraszał sam siebie McDonalda wiedząc, że nie jadam fast food’ów. Było to dziwne i wszystko to działo się w mojej głowie. Stwierdziłem, że czas na zmiany. Wiedziałem, że takie zachowanie nie uczyni mnie bardziej skutecznym. Tym bardziej, gdy realizowane przeze mnie cele i wyzwania wymagały dużej samodyscypliny. Postanowiłem wymyślić coś innego, choć nie był to model, bo w takim nie czuję się najlepiej. Potrzebowałem bardziej elastycznej struktury dającej mi więcej wolności, pewnego rodzaju filozofii, którą z łatwością wprowadzę w swoją codzienność. Tak też się stało i chcę się tym z Tobą podzielić.

8 zasad, które pomogły mi stać się bardziej skutecznym

Przedstawię Ci 8 kroków, które pomagają mi w byciu bardziej skutecznym. Wyuczonych działań, dzięki którym moje życie jest mniej stresujące i bardziej poukładane. Oczywiście, każdy z nas funkcjonuje w bardzo indywidualny i odmienny sposób, co za tym idzie nie wszystkie z zasad mogą być dla Ciebie tak samo skuteczne, jak dla mnie. Pamiętaj, aby każdą z nich traktować jako „ramę” lub jako pewnego rodzaju filozofię, którą można dopasować do swoich indywidualnych potrzeb.

    ZASADA PIERWSZA: Kładę się spać i wstaję o tej samej porze 7 dni w tygodniu

To nadal jedna z tych zasad, nad którą jest mi najtrudniej zapanować. Jednak, dzięki niej uczę się dyscypliny porannego wstawania oraz świadomości tego, że jeśli nie położę się wystarczająco wcześniej trudno mi będzie rano wstać.

    ZASADA DRUGA: Zaraz po przebudzeniu przez godzinę piszę albo czytam

Każdy z nas ma w ciągu dnia taki czas, w którym pracuje dużo bardziej wydajnie. Dla jednych są to poranki, podczas których tworzą, piszą, rysują, czytają, innym zaś pracuje się lepiej w późnych godzinach nocnych. Ja swoją maksymalną wydajność uzyskuję chwilę po przebudzeniu, to wtedy mam mnóstwo energii ułatwiającej mi pracę. A jak to wygląda u Ciebie? Jeśli nie wiesz, to nic straconego, mam dla Ciebie dwie propozycje. Pierwszą z nich jest zapoznanie się z książką „Nawyk Samodyscypliny”, którą miałem przyjemność recenzować w jednym z poprzednich wpisów. Drugą propozycją jest doświadczenie. Podziel kilka następnych dni pracy na 30 minutowe bloki, w których będziesz przyglądał się swojej efektywności. Doświadczenie to nie tylko pokaże Ci, w których godzinach pracujesz najwydajniej, ale może też ujawnić momenty, w których mnóstwo czasu ucieka Ci przez palce, np. przeglądając facebooka.

Kolejną ważną częścią tej zasady jest dbanie o czas, podczas którego pracujesz najwydajniej. Jeśli jest to czas w godzinach popołudniowych, nie pozwól by ktoś lub coś było w stanie wytrącić Cię z Twoich zajęć.

    ZASADA TRZECIA: Nie sprawdzam poczty do godziny 10 rano

Od kiedy pamiętam ogromną trudność sprawiało mi szybkie odpisywanie na e-mail’e. Chwila, aby wszystko przeczytać, następnie podział na to, co ważne i na końcu odpisywanie. Do dziś zajmuje mi to mnóstwo czasu. Dlatego, aby chronić swoją efektywność, pisać lub czytać w pełni koncentracji nie zaglądam do skrzynki pocztowej przed śniadaniem.

    ZASADA CZWARTA: Nie odbieram telefonów w czasie swojej pełnej wydajności

Wielokrotnie podczas pracy na pełnych obrotach, gdy w pełni jestem oddany pisaniu artykułów, czy czytaniu, nagle dzwoni telefon. Cała moja koncentracją pękała jak bańka mydlana, a wprowadzenie się ponownie w ten stan często bywało już niemożliwe. Aby zapobiegać takim zdarzeniom na czas swojej pracy wyciszam i nie odbieram żadnego z telefonów, który do mnie dzwoni.

    ZASADA PIĄTA: Planuję każdy kolejny dzień, czytam codziennie, okazuję wdzięczność

Dla mnie dobry dzień to dzień zaplanowany. Pomaga mi to uporządkować swoje myśli, zorganizować sobie czas oraz wykonać najważniejsze z czynności.

Wiem, że czytając kilkadziesiąt książek rocznie należę do promila ludzi, którzy to robią. Jednak, aby wejść do grona tak elitarnej grupy, praktykowałem wiele lat. U mnie była to kwestia wyrobienia w sobie nawyku czytania, który pozwala mi usiąść nad książką każdego dnia. Każdego dnia doceniam to, co udało mi się osiągnąć dzięki czytaniu, dlatego też czynność ta jest dla mnie tak ważna.

    ZASADA SZÓSTA: Nie wchodzę w spory z hejterami i zazdrośnikami

Chodzi mi o to, że jako osoba funkcjonująca w sieci, wystawiająca swoje prace na widok publiczny, narażam się na negatywną ocenę oraz krytykę innych. Wiem, że jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził. Jednak zdarzają się osoby, które krytykują niemal wszystko, nie wiedząc o mnie dosłownie nic. Jest to przykre. Kiedyś takie zachowania wywoływały we mnie dużo negatywnych emocji, mocno ograniczały moje możliwości. Dziś na podobne ataki nie reaguję, odpuszczam i nie wdaję się w żadne dyskusje. Szkoda jest mi energii na kogoś anonimowego, kto nie ma dla mnie żadnego znaczenia, a jego jedynym zajęciem jest krytykowanie innych. Na świecie jest wiele osób, które jestem pewien, że wezmą z mojej pracy dla siebie to, co będzie im najbardziej przydatne.

    ZASADA SIÓDMA: Tylko ja jestem odpowiedzialny za własne błędy

O braniu odpowiedzialności za wszystko, co robimy pisałem na blogu dziesiątki razy. Chodzi o to, by nie przerzucać odpowiedzialności na innych, tłumacząc tym samym, że to nie ja popełniłem błąd. Dla przykładu: jeśli będąc na studiach nie zdawałem egzaminów, była to tylko i wyłącznie wina tego, że się nie nauczyłem, a nie pytań, które padły na egzaminach. Takie podejście daje mi ogromną wolność, bo sprawia, że to ja jako jedyna osoba jestem odpowiedzialny za to, co i jak robię. Sprawia również, że jestem jedyną osobą, która jest w stanie wszystko naprawić. Jesteś jedyną osobą, która może o siebie zadbać, która może podejmować decyzje i to Ty patrząc w lustro widzisz siebie.

    ZASADA ÓSMA: Mam swóją misję, życiowy cel do zrealizowania

Wiem, że może to wydawać się mocno przesadzone, jednak głęboko w to wszystko wierzę. Wiem po sobie, jak wiele zmian zaszło w moim życiu od momentu, gdy pojawił się temat budowania własnej świadomości. Jak z kanapowego lenia stałem się bardziej skuteczny w tym co robię, zyskiwałem na pewności siebie oraz osiągałem coraz więcej. Teraz, jako pasjonat tego wszystkiego, ktoś kto z pasją zgłębia swoją wiedzę chcę pokazać, że można oraz chcę Ci podarować narzędzia, które ułatwią osiągnięcie celu.

No dobra, to koniec dzisiejszego artykułu. Jeśli uznasz, że wpis który właśnie przeczytałeś jest wartościowy, podeślij go dalej swoim znajomym. Pamiętaj także, że jeśli masz jakieś pytania, uwagi lub chciałbyś po prostu wyrazić swoją opinie, podziel się nimi w komentarzach poniżej.


|

Książki o rozwoju osobistym, które powinieneś przeczytać #1

Książki o rozwoju osobistym zapoczątkowały we mnie proces zmian, który trwa do dziś. Jednak materiałów na temat motywacji, komunikacji, emocji czy coachingu jest tak wiele, że sam często spędzam godziny zastanawiając się, co tym razem warto przeczytać.

Oczywiście w wielu tych książkach znaleźć możesz więcej marketingowej magii niż dobrej, wnoszącej coś do Twojego życia rozwojowej treści. Dlatego też stworzyłem serię wpisów, w których przez najbliższe kilka miesięcy będę przedstawiał Ci książki, które moim subiektywnym zdaniem warte są czasu poświęconego na ich czytanie. Zacznijmy więc post o książkach, które warto przeczytać i mieć na swojej półce.

 Steve Jobs - Walter Isaacson

Steve Jobs - Walter Isaacson (Recenzja)

Pierwsza pozycja dzisiejszego wpisu, może na pierwszy rzut oka książki o rozwoju osobistym nie przypomina, jest to jednak ogromna dawka inspiracji, motywacji i pasji do robienia rzeczy niesamowitych. Oczywiście mowa tu o książce Waltera Isaacson’a – Steve Jobs. Trafiłem na nią przypadkiem, czytając inne biografię, które wyszły spod pióra Waltera Isaacson’a. Stąd też wiedziałem, że to, co będę czytał będzie czymś, na co warto wydać pieniądze i poświęcić czas. Warto również dodać, że jest to jedyna dostępna biografia, Steve Jobs’a, która powstała przy jego osobistej współpracy.

Isaacson stworzył tę książkę na podstawie rozmów ze Stevem, jego przyjaciółmi, wspólnikami, rodziną, a nawet konkurencją. W biografii znajdziesz również rozdziały poświęcone studiu animacji PIXAR oraz zdjęcia z życia twórczy marki APPLE.

Alpha Human – Mateusz Grzesiak

Alpha Human – Mateusz Grzesiak

Kolejną pozycją, którą warto przeczytać, jest Alpha Human napisana przez Mateusza Grzesiaka. Osobiście uważam, że na tle jego poprzednich prac, Alpha Human jest pewnego rodzaju przełomem. Książka koncentruje się przede wszystkim na nas, naszych emocjach i tym w jaki sposób definiujemy siebie. Autor poruszając tematy związane z życiem pozwala nam zadać sobie pytanie, kim wogóle jesteśmy? Dając jednocześnie do myślenia czy aby na pewno chodzi o to, by być „kimś”. Co sprawia, że gonimy za obrazami, które powstają w naszej głowie. Opowiada także o rolach oraz „maskach” jakie gramy i przyjmujemy w życiu.

Gdy po raz pierwszy jakieś 2 lata temu czytałem tę książkę, była ona dla mnie pewnego rodzaju przewodnikiem. I pomimo wieloletniej fascynacji rozwojem osobistym, mnóstwem ćwiczeń, które wykonałem, ogromną ilością przekonań, które w sobie przepracowałem, dzięki tej pozycji dałem sobie szansę odkryć się na nowo. Przecież nie zawsze chodzi o to by „coś mieć” i „kimś być”.

Plan Lotu, prawdziwy sekret sukcesu – Brian Tracy

Plan Lotu, prawdziwy sekret sukcesu – Brian Tracy

O rozwoju osobistym mogę rozmawiać godzinami, jak i o książkach, które warto przeczytać. Dlatego też ostatnią pozycją w dzisiejszym artykule będzie książka, którą ku mojemu zaskoczeniu znalazłem w Empik outlet jakiś czas temu. Książek autorstwa jednego z największych mówców biznesowych na świecie prawie nikomu kto interesuje się tematyką motywacji, celów itp. nie trzeba przedstawiać.

Książka na tle innych prac Briana Tracego nie różni się zbyt wiele, opowiada głównie o tym, jak wyznaczać i osiągać cele. Jednak forma, z jaką autor przedstawia sposób jej osiągnięcia, jest na tyle interesująca, że warto do niej zajrzeć.

Plan lotu to przede wszystkim książka dla tych, którym wciąż brakuje czasu. Dla tych, którzy nie potrafią się zorganizować, a dni, tygodnie i miesiące uciekają im przez palce. To poradnik przedstawiający pilota, którego przed wylądowaniem w wybranym przez siebie miejscu czeka wiele przygotowań. Mnóstwo analiz, zastanowienia się dokąd chce polecieć, stworzenia dokładnego planu oraz sprawdzania, czy na podąża w dobrym kierunki.

Jeśli należysz do osób, które lubią planować, mają pomysły, jednak nie wiedzą jak go zrealizować, książka może dać Ci wiele wskazówek. Zachęcam Cię również do przeczytania recenzji książki 168-godzinny tydzień. Żyj w pełni 24/7 autorstwa Kevina Hogana w której znajdziesz kolejne wskazówki ułatwiające Ci organizację swojego czasu.

Inne zrecenzowane przeze mnie książki znajdziesz w kolejnych artykułach.


|

Dlaczego warto jest mieć swój wzór do naśladowania

Mentor powinien być osobą dzięki, której zwiększymy swoje możliwości, odkrywamy nowe zasoby i rozwijamy swój potencjał. To także osoba dająca nam mnóstwo pozytywnych wzorców, trener pozwalający budować nam samoświadomość oraz motywację do stawiania sobie nowych wyzwań.

Dla mnie to także pewnego rodzaju mistrz, dzięki któremu uczę się wielu zachowań, poznawiania pewnych wartości i przekonań, które powoli budują mój świat. Czy jednak warto mieć kogoś takiego?

Dlaczego postanowiłem pisać o mentorze? Otóż dlatego, że dopiero jakiś czas temu zdałem sobie sprawę jak wiele korzyści daje mi posiadanie kogoś takiego. „Bieg” za różnymi sprawami, praca, pasje i codzienne obowiązki sprawiały, że niekiedy brakuje mi czasu na to by się zatrzymać i spojrzeć na wszystko co robię z dystansem. Na szczęście wszystko dąży do równowagi a prędzej czy później przychodzi czas, gdy pojawia się „kontroler”, o którym w swoich wystąpieniach opowiada Jacek Walkiewicz. U mnie taka kontrola (a dokładniej przeziębienie, trwało cztery dni i całkowicie wyeliminowało mnie z codziennego trybu życia) pozwoliła spojrzeć na wszystko z zupełnie innej strony. Piszę „na szczęście” bo wiem, że gdyby nie ten przymusowy STOP dalej gnałbym zapominając o tym, po co to wszystko robię. Oczywiście plusów było dużo więcej, warto też wspomnieć o możliwości spania po osiemnaście godzin dziennie i chwili zastanowienia się nad tym co tak naprawdę jest dla mnie ważne. I tutaj pojawia się postać Jim’a Rohn’a, o którym pisałem już wielokrotnie.

Kim jest Jim Rohn

Jim Rohn urodził się na farmie w stanie Idaho, gdzie też spędził swoje dzieciństwo. Jego życie nie wyglądało spektakularnie aż do momentu, gdy w wieku 25 lat w jego życiu pojawił się przedsiębiorca Earl Shoaff. Zafascynowany osiągnięciami przedsiębiorcy, jego filozofią życia, biznesem oraz jego otoczeniem, Jim dostał szansę współpracy z utalentowanym biznesmenem. Praca z Earlem pozwoliła Jimowi zdobyć swój pierwszy milion w wieku 31 lat. Nie była to jednak praca związana z przemówieniami. Przygoda Jim’a z wystąpieniami publicznymi zaczęła się dopiero w momencie jego przeprowadzki do Beverly Hills w Kalifornii. Jako mówca w Rotary Club zaczął opowiadać o sobie, o tym jak zmagał się z trudnościami oraz co najważniejsze, jak osiągnął osobisty sukces. Jim Rohn stał się inspiracją, trenerem i drogowskazem dla wielu ludzi na całym świecie, w tym TAKŻE DLA MNIE. Dzięki swojemu podejściu do życia i biznesu potrafił motywować tysiące ludzi ucząc ich swojej filozofii. Warto również dodać, że sprzedawcą biletów na seminaria Jim’a był nikomu nieznany wówczas mówca motywacyjny Anthony Robbins.

Zajęło mi kilka lat zanim zdałem sobie sprawę, że po przeczytaniu kilku książek, przesłuchaniu setek godzin seminariów, niekiedy kilkunastokrotnie tych samych, wartości na których oparte były te materiały, stały się również moimi wartościami. Cytaty takie jak: “Work harder on yourself than you do on your job.” czy “Don't wish for less problems,wish for more skills.” zmieniły kompletnie mój sposób postrzegania siebie, otoczenia i przede wszystkim pozwoliły odpowiedzieć sobie na wiele wydawałoby się trudnych pytań.

5minutdziennie.pl

Jednak brakowało mi czegoś co będzie w stanie zebrać wszystkie te wartości w jedno miejsce. W internecie mnóstwo było porozrzucanych cytatów, fragmentów przemówień czy informacji o Jimie i jego wartościach. Nie było jednak miejsca, które potrafiłoby zainspirować mnie do wygenerowania jeszcze większych pokładów energii, a co za tym idzie stworzenia warunków do jeszcze wydajniejszej pracy. Oczywiście w internecie można było znaleźć prezentację wartości Jim’a, która prezentowana była na jednym z jego seminariów, jednak jej jakość pozostawiała wiele do życzenia. Wówczas w mojej głowie pojawił się pomysł, aby stworzyć miejsce, w którym wszystkie te wartości byłyby przedstawione w formie prostej strony internetowej. Tydzień później pojawił się projekt www.5minutdziennie.pl który łączył wszystko to czego brakowało mi wcześniej. Idea, której zadaniem jest stworzyć miejsce do szybkiego „ładowania” baterii i działania z pozytywnym nastawieniem. Zarówno rano, gdy tylko spóźnienie do pracy jest w stanie wygrać z naszym łóżkiem, ale również wieczorem by z głową pozytywnych afirmacji położyć się spać i zacząć nazajutrz kolejny dzień.

W jaki sposób Ty czytelniku szukasz inspiracji i motywujesz się do nowych zadań?


|

Zasada T.E.A.M czyli o tym jak dobry lider może zdziałać dużo więcej

O tym, że razem można więcej wiem już od dawna. Pracując nad coraz większą ilością projektów, po raz kolejny przekonałem się, że zgrany i zorganizowany zespół może osiągać naprawdę wiele. Wspólna pasja, wizja i cel sprawiają, że praca po wiele godzin dziennie jest ogromnym wyzwaniem. Z drugiej zaś strony stanowi ogromne źródło satysfakcji i dumy, gdy widać efekty wspólnej pracy.

Aby jednak osiągać takie wyniki niezbędny jest nam zespół z prawdziwego zdarzenia. Jak więc stworzyć drużynę, która będzie w stanie sprawnie funkcjonować i wytrzyma „burze”, które prędzej czy później pojawią się na horyzoncie? Dzieląc się z wami obserwacjami i doświadczeniem skoncentruje się na opisaniu kilkunastu cech i działań, które mogą wam pomóc.

Zanim zaczniesz budować zespół, warto byś poświęcił chwilę i zastanowił się, kogo tak naprawdę szukasz oraz jakie cechy powinny wchodzić w skład Twojej drużyny. Jak można przeczytać w wielu książkach i opracowaniach na temat budowania zespołu, idealny team stanowi połączenie: zaangażowania, kreatywności, różnorodności, współpracy a także lidera z krwi i kości, który będzie w stanie zapanować nad tak różnymi temperamentami.

Zatem przywódcą należy się urodzić, czy wystarczy opanować pewne zachowania i umiejętności, które sprawią, że się nim staniemy? To pytanie do dziś dla wielu badaczy jest pytaniem pozbawionym jednoznacznej odpowiedzi. Predyspozycje oraz potencjał do bycia przywódcą widoczny jest u niektórych osób bardziej - oczywiście, jak w każdej innej dziedzinie. Na szczęście mieszanka różnorodnych cech, zachowań oraz indywidualny sposób postrzegania świata sprawiają, że każdy z nas posiada w sobie potencjał do rozwoju tych umiejętności. O jakich umiejętnościach mowa? Badania prowadzone na całym świecie pokazały, że kluczem do budowania potencjału przywódczego są cztery następujące cechy:

4 cechy skutecznego lidera:

team

  • Wytrwałość, która opiera się głównie na zaangażowaniu i dążeniu do wcześniej wyznaczonego celu. To także determinacja, która sprawia, że „rasowy” lider jest w stanie zaangażować się w dane przedsięwzięcie w sposób ponadprzeciętny. Rezygnując niekiedy z przyjemności w krótkim okresie czasu na rzecz realizacji powierzonych mu zadań. Cecha ta także ułatwia mu radzenie sobie z wyzwaniami, które często pojawiają się na jego drodze.

  • Odwaga rozumiana jako świadome przyjmowanie odpowiedzialności za podejmowane decyzję oraz działania, które nie zawsze mogą zostać zrealizowanie z pozytywnym efektem. Umiejętność radzenia sobie w sytuacjach nietypowych, wymagających elastyczności. Śmiało mogę powiedzieć, że jest to także cecha pozwalająca nam „wejść” w nieznane, celem poszukiwania nowych, lepszych rozwiązań. W pewnym sensie jest to opuszczania strefy komfortu i szukania na nieznanym dotychczas obszarze.

  • Optymizm dzięki któremu nawet w najtrudniejszych chwilach lider jest w stanie dostrzec coś pozytywnego. Wiara w to, że pomimo porażek i złego nastroju otaczających go osób zawsze istnieje rozwiązanie. Głębokie przekonanie w to, że sukces prędzej czy później pojawi się na horyzoncie.

  • Ambicja, która pozwala wyznaczać i osiągać cele, które dla wielu wydają się nieosiągalne. Ciągłe podnoszenie poprzeczki dzięki, której jakość pracy tak lidera jak i zespołu wzrasta. Ambicja sprawia, że lider ciągle się doskonali. Uczestniczy w kursach, seminariach a czytanie książek nie jest mu obce. A dzięki optymistycznemu podejściu do świata nawet największe wyzwania są dla niego czymś „nadzwyczajnym” i „wyjątkowym”.

Wymienione wyżej cechy można nazwać elementarnymi, gdyż to one powinny stanowić fundament do budowania kolejnych umiejętności prawdziwego lidera. Dopiero połączenie motywacji, wyznawanych wartości i przekonań, umiejętności i wiedzy tworzy wyjątkową mieszankę, która charakteryzuje prawdziwego przywódcę.

Nasz lider został już opisany, zajmijmy się więc tworzeniem zgranego zespołu, zwracając uwagę na następujące działania:

Poznaj siebie i zespół czyli zanim przystąpisz do działania miej świadomość tego w czym jesteś dobry oraz nad czym jeszcze musisz popracować. Daj się poznać członkom zespołu jak i sam poznaj ludzi z którymi przyjdzie Ci pracować w najbliższym czasie. Spotykaj się z nimi regularnie, wykonuj telefony, rozmawiaj, bierz udział w telekonferencjach po to by pokazać, że zespół, którym kierujesz nie jest Ci obojętny.

Pozwól działać innym rozumiane jako zaangażowanie każdego z członków projektu tak by identyfikował się on z zadaniami i decyzjami które wykonuje i podejmuje. Aby jednak tak się stało lider musi dać swojej grupie swobodę podejmowania działań. Musi jej ufać i wierzyć w to, że zadania, które realizują są wykonywanie sumiennie i dobrze. Pamiętaj, że jako osoba odpowiedzialna za zespół, musisz pomóc w osiągnięciu założonych wcześniej celów. Nie przeszkadzaj i nie utrudniaj pracy poprzez wymyślanie skomplikowanych zasad i reguł, które tylko Ty rozumiesz.

Posługuj się prostym językiem czyli moim zdaniem jedno z najważniejszych działań, które odpowiada za skuteczną komunikację w zespole. Wplatanie w co drugie słowo zwrotów, których nikt nie rozumie lub używanie skrótów bez ich wcześniejszego wytłumaczenia nie ułatwia współpracy. Co więcej często wprowadza zamieszanie i sprawia, że komunikat jest niezrozumiały i nieczytelny. Im prostszych słów użyjesz tym większą masz szansę na to, że to co chcesz przekazać zostanie odebrane prawidłowo. Pamiętaj także by korzystać z parafrazy. To dzięki niej będziesz w stanie uzyskać od rozmówcy potwierdzenie, że oboje rozumiecie komunikaty w taki sam sposób.

Zbuduj zaufanie i integruj się. Aby zespół mógł sprawnie funkcjonować niezbędne jest wzajemne zaufanie. To dzięki niemu ludzie będą czuli się odpowiedzialni za wykonywane przez siebie zadania. Pamiętaj również, że nie samą pracą człowiek żyje i wspólna integracja, poznanie się lepiej, wpływają pozytywnie na budowanie relacji w tworzonym przez was zespole.

Podsumowując, Jako lider pamiętaj o tym, jak wiele zależy od Ciebie. To Ty odpowiadasz za stworzenie i prowadzenia zespołu opartego na wzajemnym szacunku, współpracy i wsparciu. Tylko tak możesz stawić czoła ambitnym i wymagającym projektom, które mogą pojawić się na Twojej drodze. Pamiętaj również o tym, że sposób w jaki komunikujesz się z zespołem powinien być zrozumiały dla każdego z jego członków, bez niedomówień i niejasnych sytuacji.


|

3 sposoby na to jak skutecznie i szybko oszczędzać czas

Od kiedy zacząłem interesować się efektywnością i skuteczniejszym działaniem, temat organizacji i braku czasu był jednym z moich ulubionych tematów. Gdyby tylko wydłużyć dobę do 48 godzin. Niestety szanse spełnienia ostatniego z postulatów są dość marne, bez względu na cenę, jaką chcielibyśmy zapłacić. Co zatem zrobić by przestać narzekać i zwiększyć efektywność pracy?

rozwoj osobisty

Wydajność i tematy z nią związane to w ostatnich latach wątek, o którym coraz więcej mówi się w mediach. Powstają niezliczone ilości książek, poradników i szkoleń, pokazujących nam „co należy zrobić”, aby sprawniej funkcjonować. Kilka minut dzienne skrupulatnego planowania a będziesz w stanie wydłużyć swój dzień o kilka godzin. Wystarczy poznać metodę a problem sam się rozwiąże. To prawie oczywiste, że już za kilka może kilkanaście lat, każdy rządny sukcesu człowiek, będzie sprawnie funkcjonującym, dobrze zorganizowanym trybikiem w całym tym systemie. I wszystko wyglądałoby by pięknie gdyby nie pewien problem. Co zrobić, gdy najprościej w świecie nic nie chce mi się robić?

W jaki sposób oszczędzać czas

Może Ci się wydawać, że w ferworze codziennej pracy i życia zawodowego, przyjemności związane z odpoczynkiem i chwila relaksu to luksus, na który nie możesz sobie pozwolić. Poświęcasz więc godziny snu, zdrowe posiłki zamieniasz na burgera, a słowo siłownia wyrzucasz ze swojego słownictwa. Wszystko po to by zrobić jak najwięcej. Niestety z taką strategia daleko nie zajedziesz. Nadmierna eksploatacja Twojego organizmu prędzej czy później da o sobie znać. A przecież to jak sprawnie pracujesz zależy w dużej mierze od przygotowania Twojego umysłu i wydajności mózgu. Nawet bardzo wydajny komputer od czasu do czasu nadmiernie się grzeje i wymaga chwili przerwy.

To przecież oczywiste, że lepiej pracować kilka godzin dziennie na maksymalnych obrodach, zamiast robić wszystko na pół gwizdka przez 10 godzin. Zastanów się, nad swoją dietą. Przestać spożywać dużych ilości słodkich napojów oraz „paliwa rakietowego”, które chwilowo zwiększa Twoją wydajność. Spij tyle by Twój organizm mógł się zregenerować i następnego dnia był gotów dać Ci wszystko czego potrzebujesz. Jeśli nie do końca wiesz jak to zrobić. W Internecie jesteś w stanie znaleźć wszystko. Tylko mi nie mów, że nie masz na to czasu. Kilka ciekawostek na temat żywienia możesz również znaleźć w artykule co jeść, aby lepiej myśleć i pamiętać.

rozwoj osobisty

Korzystaj z kalendarz i kartki

Uważam, że kalendarz jest jednym z najlepszych i najprostszych narzędzi skutecznej organizacji. Wystarczy powiesić go na ścianie w okolicy miejsca pracy i sprawa załatwiona. Spoglądanie na cały miesiąc z góry, daje możliwość zaplanowania nawet kilku dni w przód. Dodatkowy przy planowaniu większych projektów i spotkań gdzie na bieżąco możesz śledzić pozostałe wydarzenia.

Wielu ekspertów twierdzi, że planowanie na papierze jest kluczem do wydajnego funkcjonowania. Po co obciążać umysł myślami związanymi z tym, co dziś zrobić, skoro wszystko można zapisać. Osobiście do tego celu używam Outlooka. Zdarza mi się jednak, że pomniejsze zadania zapisuje na kartkach samoprzylepnych. Sprawdź sam jak to działa.

Jest jeszcze jedna rzecz, którą chciałbym się z Tobą podzielić.

"Lost time is never found again." - Benjamin Franklin

Zdarzyło Ci się kiedyś wpaść na świetny pomysł, jednak zamiast zapisać go na kartce postanowiłeś o nim pamiętać. Co stało się później? Mnie większość z nich ulatywał w niepamięć. Było tak do momentu aż na tablicy przy moim biurku nie zawisła czysta kartka papieru. Dziś zapisuje na niej każdą z idei, która wpadnie mi do głowy. Stosuje ta metodę od kilku lat i uważam, że było to świetnie posunięcie. Tobie również to polecam.

Uważaj na e-mail i telefon, mocno pochłoną Twój czas

Zapewne znajdzie się wielu z was, którzy podczas pracy przy komputerze, mają tendencje do sprawdzania swojej skrzynki mailowej kilkanaście razy w ciągu dnia. Niby nic wielkiego. Zastanawiałeś się jednak nad czasem, który poświęcasz tej czynności? Niecałe 10 min w ciągu godziny na sprawdzenie i odpowiadanie każdemu z zainteresowanych może sprawić, że pod koniec pracy jedyne, co zrobiłeś to odpisywanie na maile. To samo dzieje się z telefonem, który dzwoniąc co chwile, odrywa Cię od zajęć. Jeśli pracujesz w recepcji, wszystko wydaje się być pod kontrolą, gorzej gdy tak nie jest. Na samym początku dnia ustal termin, w którym odczytasz i odpiszesz na maile. To podstawowa z zasad skutecznego zarządzania czasem. Jeśli obawiasz się tego, że Twoi nadawcy będą zbyt długo czekać na odpowiedz, możesz ustawić automatyczna powiadomienie. Będzie informowało ono nadawcę, że odpiszesz w przeciągu kilku godzin.

Pomyśl o tym, gdy następnym razem sprawdzisz swoją skrzynkę.


|

Dobrze sformułowane cele mogą Ci pomóc osiągnąć dużo więcej

Dobrze sformułowane i zapisane cele stanowią fundament w przekształceniu marzeń w coś realnego i namacalnego. Temat celów, ich wyznaczania a także powodów, dla których warto je zapisywać przewijał się na blogu już kilka razy. Dziś chciałbym zaproponować Ci trochę inne spojrzenie. Spojrzenie pozwalające dodać kolejną cegiełkę wiedzy w temacie, który ostatnio stał się bardziej popularny.

To, w jaki sposób dążymy by stawać się coraz bardziej wydajni, zaczyna nabierać coraz większego znaczenia. Ilość szkoleń, warsztatów i spotkań, na których możesz uczyć się efektywnego wykorzystywania wolnego czasu rośnie w ogromnym tempie. A ich dostępność nie stanowi już tak dużego problemu jak jeszcze kilka lat temu. Koncepcja o której dziś przeczytasz przez wiele lat promowana była przez jednego z  moim książkowych mentorów, Jim’a Rohn’a. Filozofa biznesu i mówcę motywacyjnego, który dzięki podróżą po całym świecie miał szanse opowiadać ludziom historie i idee, które zmieniły jego życie.

Głównym celem dzisiejszego ćwiczenia jest pokazanie Ci kolejnego sposobu dzięki któremu, realizacja wszystkich Twoich założeń może stać się jeszcze prostsza. Całe ćwiczenie może Ci zająć około pół godziny co sprawia, że Twój dzienny harmonogram nie powinien być nim zbytnio obciążony. Warto również wspomnieć, że różnica pomiędzy ideą Jima a Briana, o której możesz poczytać tutaj, polega przede wszystkim na traktowaniu zadań z listy, jako czegoś co ciągle się zmienia i rozwija. Jest to trwający proces, który ewoluuje się razem z nami. Tyle tytułem wstępu. Skoncentrujmy się zatem na dzisiejszym temacie. Pamiętaj, że nigdy nie uczymy się tak szybko jak poprzez praktyczne wykonywanie danej czynności. Weź zatem czystą kartkę papieru i zaczynamy. Na wcześniej przygotowanej kartce zapisz w nagłówku „cele długo terminowe”. Teraz Twoim zadaniem będzie odpowiadając na pytanie: Co chciałbym zmienić w swoim życiu w przeciągu roku do pięciu lat. Tutaj zaczyna się prawdziwa przygoda, możesz wypisać jak największą ilość propozycji albo wybrać około, piętnastu, które będą miały dla Ciebie największą wartość.

Żeby ułatwić Ci zadanie możesz korzystając z pytań zamieszczonych poniżej:

    Co chciałbym zmienić/robić?
    Kim chciałbym się stać?
    Co chciałbym zobaczyć?
    Co chciałbym posiadać?
    Czym chciałbym się dzielić?

Pamiętaj by na tym etapie nie koncentrować się na detalach. Przyjdzie jeszcze na nie pora. Wystarczy, że zapiszesz swoją „wolną myśl”, nad którą skoncentrujesz się później. Gdy wypiszesz już wszystko czym chciałbyś się zając w przyszłości, warto byś jeszcze raz spojrzał i przeanalizował to, co zapisałeś. Jeśli do tego momentu udało Ci się zrobić ćwiczenie, stałeś się właśnie posiadaczem solidnego fundamentu do dalszej budowy swoją przyszłość.

Kolejnym krokiem, który warto żebyś zrobił, jest przypisanie każdemu z Twoich założeń, terminu jego wykonania. Jest to jedna z bardziej kluczowych spraw. Zastanawiasz się dlaczego? A to dlatego, że jeśli nie określisz czasu, w którym chciałbyś się zmieścić cały projekt może być odkładany w nieskończoność, a jego idea straci dla Ciebie sens.

”Either you run the day or the day runs you. - Jim Rohn”

Czas na przydzielenie ram czasowych poszczególnym zadaniom. Najlepiej gdybyś podzielił je na przedziały roczne, trzy i pięcioletnie. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie byś zrobił inaczej. W tym zadaniu ważna jest równowaga. Co przez to rozumiem? Jeśli okaże się, że większość celów wypisałeś do zrealizowania w przedziale trzech do pięciu lat a mało masz ich w przedziale rocznym, może mierzysz zbyt daleko? Z drugiej strony gdyby większość Twoich celów byłaby do wykonania w ciągu roku, warto byś zastanowił się czy jest coś, czym chciałbyś się zająć w dłuższej perspektywie czasu.

Jeśli zastanawiasz się dlaczego zamiast dwóch należy wypisać jak największą ilość celów oto odpowiedz. Otóż jak opisuje Jim w jednej ze swoich książek, główną przyczyna tak dużej ilości wyzwań jest tzw. efekt astronautów z projektu Apollo. Każdy z nich był skoncentrowanych tylko na tym jednym zadaniu do tego stopnia, że po powrocie do domu nie mieli pojęcia, co ze sobą zrobić. Ich misja została wykonana, co więc dalej? Teraz, gdy Twoja lista jest już zapisana wieloma pomysłami, wybierz po cztery zadania z każdego przedziału czasu, jedno, trzy i pięcioletniego. Pamiętaj by były to dobrze sformułowane cele, najlepiej takie które mają dla Ciebie największa wartość i którymi naprawdę chciałbyś się zająć.

Przejdźmy dalej. Dopiero teraz przyszła pora byś każde ze swoich zadań opisał jak najdokładniej.Jeśli Twoim celem jest zamieszkanie w domu, opisz jak ma wyglądać. Ile ma mieć pomieszczeń, jakiej wielkości, co będzie na ścianach, a co na podłodze. Czy będzie w nim garaż? A może zdecydujesz się na basen. Jeśli tak to jakiej będzie wielkości?

Następnie zadaj sobie bardzo proste pytanie: Po co chcesz to osiągnąć? To tutaj tkwi tak naprawdę klucz do ich osiągnięcia. Ty decydujesz czy cel, który chcesz zrealizować będzie miał dla Ciebie dużą wartość a może będzie to tylko chwilowa zachcianka, która nie watra jest tak dużego nakładu pracy. Ważne byś znalazł wystarczającą liczbę powodów dla których warto jest każdy z nich.

Na koniec pamiętaj by przeglądać swoje cele raz w tygodniu i sprawdzać ich postęp.

Jeśli udało Ci się dotrzeć do końca dzisiejszego wpisu gratuluje! Jeśli jednak nie zrobiłeś podanego wyżej ćwiczenia, mam do Ciebie jedno pytania:

Czemu nie spróbujesz? Skoro poświęciłeś swój czas by tu wejść i przeczytać dzisiejszy wpis, dlaczego nie poświęcisz dodatkowych trzydziestu minut na wykonanie ćwiczenia. Tak bardzo zdezorganizuje Twój dzień? Kilka najbliższych lat które będą rozpisane na kartce i tak minie szybciej niż się zorientujesz. Wszystko zależy od Ciebie czy wkroczysz w nie z określonymi przez siebie zadaniami. Powodzenia!


|

Mapa to nie terytorium czyli kilka podstaw z NLP

Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego pomimo wielu starań i chęci tak trudno idzie Ci dogadywanie się z niektórymi ludźmi? Co sprawia, że wasze punkty widzenia różnią się tak bardzo i czy kiedykolwiek będziesz w stanie znaleźć wspólny język. Zainspirowany tematem filtrów z poprzedniego wpisu, dziś chciałbym podzielić się z Tobą jedną z podstawowych zasad NLP.

Pojęcie mapa to nie terytorium zostało wprowadzone przez Alfreda Kobrzyńskiego a jego głównym celem było pokazanie różnic pomiędzy rzeczywistością a schematami, którymi żyjemy. Mapami, które powstają w Twojej głowie od najmłodszych lat a dzięki którym funkcjonujesz codziennej rzeczywistości.

W jaki sposób „mapy” o których mowa się tam znalazły?

To dzięki doświadczeniu, nawykom, sugestią, książką, rodzicom a także wielu innym czynnikom, którymi otaczałeś i otaczasz się w codziennym życiu. Dodatkowo środowisko, które początkowo wspierało Cię w tworzeniu Twojego światopoglądu w późniejszym okresie dało Ci umiejętności i narzędzia byś sam stał się jego twórcą.

„ Whatever you say it is, it isn't.” - Alfred Korzybski

Zatem jeśli każdy ma za sobą tak wiele przeżyć i doświadczeń nic dziwnego, że posiadamy tak indywidualne spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. Co za tym idzie problemy powstające podczas komunikacji są czymś zupełnie naturalnym i oczywistym. Przecież nie zawsze Twoje „A” będzie miało to samo znaczenie dla któregoś z odbiorców. Żeby w prosty sposób pokazać Ci jak bardzo się różnimy możesz wykonać ćwiczenie:

1. Wybierz do ćwiczenia szufladę lub szafkę jednak jeszcze do niej nie zaglądaj.

2. Gdy będziesz gotowy zajrzyj do szuflady. Pamiętaj jednak, żeby czas, w którym to zrobisz nie przekraczał 10 sekund.

3. Po upływie czasu zamknij szufladę i zapisz, co widziałeś.

4. Następnie otwórz ją ponownie i zapisz rzeczy, które pominąłeś.

Zaproponuj tą zabawę kilku swoim znajomym a następnie porównaj rezultaty. Jestem pewien, że każdy z nich zapamięta coś innego. Jedni zapamiętają rzeczy bardziej charakterystyczne, inni zwrócą uwagę na elementy zawierające więcej detali. Pamiętaj o zapisaniu wniosków i chociaż chwilowym zastanowieniu się nad nimi. Dzięki temu prostemu ćwiczeniu możesz zobaczyć jak bardzo się różnimy. Przy okazji przekonać się, że mapa to nie terytorium na którym się znajdujemy, a jedynie subiektywna wizja postrzeganego przez nas świata. Co za tym idzie karta dań nie jest tym samym, co danie. Osoba, która będzie chciała przygotować posiłek po raz pierwszy będzie posiadała zupełnie inne wyobrażenie na ten temat w porównaniu od kucharza, który przygotowywał ją setki razy. Dokładnie to samo można zaobserwować w rozmowach ze swoimi przyjaciółmi i znajomymi.

Co możesz zrobić, aby poprawić swoją komunikację?

Przede wszystkim zrozumieć i zaakceptować fakt, że każdy z nas jest inny. Co za tym idzie nie każdy musi mieć poglądy zgodne z Twoją wizją świata. Nigdzie również nie napisano, że ze wszystkim należałoby się zgadzać. Kolejnym elementem na który możesz zwrócić uwagę, jest akceptacja różnorodność poglądów i nie próbowanie na siłę wmawiać swoich racji. Udowadniając jednocześnie, że to Ty i tylko Ty masz racje. Oczywiście wielu z nas lubi wygrywać i nie ma znaczenia czy jest to walka w warzywniaku o niewielki upust czy kłótnia z przyjacielem, polegająca jedynie na udowodnieniu sobie, kto jest mądrzejszy i wie więcej na dany temat. Masz szanse przestać oceniać rzeczywistość stosując wyłącznie swoje filtry a zacząć działać na podstawie faktów, które Cię otaczają. Przecież nie zawsze to, co widzisz jest tym, czym jest naprawdę.

Na koniec chciałbym żebyś pamiętał o kilku rzeczach:

1. Każdy z nas posiada indywidualna mapę rzeczywistości, a skoro ją posiada to i jest do niej mocno przekonany. Zatem nie próbuj na siłę udowadniać, że ktoś myśli gorzej od Ciebie.

2. Pamiętaj o tym, że mapa to nie teren tak jak i mapa miasta wcale nie jest miastem. To tylko pomoc, która ułatwia funkcjonowanie.

3. Mapy, którymi się posługujemy nie zawsze są aktualnie w porównaniu do świata, w którym żyjemy. To tak jakbyś na nowym komputerze miał zainstalowane programy z przed kilkunastu lat. Oczywiście wszystko będzie działać jednak czy chodzi o to, aby tylko działały?


|

Aby stać się mistrzem w każdej dziedzinie wystarczy Ci 10 000 godzin

Cały Londyn szykuje się na olimpiadę, a my już za kilka dni będziemy mogli podziwiać zmagania najlepszych sportowców świata. Ludzi z ogromnym talentem, którzy dzięki ciężkiej pracy oraz swoim umiejętnościom, osiągają szczyty swoich możliwości. Jaka jest jednak proporcja talentu i lat treningu by pewnego dnia móc stanąć na podium?

rozwój osobisty

Po miesięcznej przerwie wracam z nowa porcja wiedzy i jeszcze większą energią. W dzisiejszym artykule, chciałbym poruszyć temat „talentu”, a raczej jego mit pod wpływem którego, nadal znajduje się tak wielu z nas. Zastanawiałeś się kiedyś, w czym jesteś naprawdę dobry? Czy istnieje jakaś dziedzina, w której dość mocno wyróżniasz się na tle tłumu? Oczywiście nie mam tu na myśli mistrzostwa w leżakowaniu, chociaż i ono mogłoby o czymś świadczy. Nawet, jeśli w chwili obecnej jest Ci trudno wymienić taka umiejętność, jestem pewien, że w Twoim otoczeniu bez większych problemów znajdziesz takie osoby.

Co zatem sprawia, że niektórym z nas udaje się osiągnąć tak wiele i zostać prawdziwym „mistrzem” swojej dyscypliny? W jaki sposób stają się oni wspaniałymi sportowcami, porywającymi na koncertach tłumy muzykami czy naukowcami, dzięki któremu nasze telefony to przenośnym centrum dowodzenia. Czy jest to dar, który wraz z chwilą urodzenia automatycznie przesądził o przyszłości tych osób?

Aby stać się mistrzem potrzebna Ci dalsza perspektywa

Nie ma wątpliwości, że na samym początku szlifowania warsztatu umiejętności, niektórym z nas jest po prostu łatwiej. Oczywiście zależy to od dziedziny, którą chcemy się zając, posiadanego już doświadczenie oraz wielu innych czynników, których nie sposób tu wymienić. To, dlatego niewielu z nas uważa, że pewnego rodzaju cechy zostały zapisane w genach i to dzięki nim jesteśmy dziesięć metrów przed wszystkimi.

”I have no special talent.
I am only passionately curious.” - Albert Einstein

Jednak czy w dalszej perspektywie i dzięki odpowiedniemu przygotowaniu jesteśmy skazani na porażkę? Czy różnica dziesięciu metrów na dystansie maratonu robi aż tak wielką różnicę Zmieniając pytanie, które zadałem wcześniej. Zastanawiałeś się kiedyś nad drogą, jaką musiałbyś przejść, by Twoje umiejętności osiągnęły wyróżniający Cię poziom? Nawet, jeśli byłbyś w czymś „utalentowany” długo „talent” wystarczyłby Ci do osiągania nieprzeciętnych wyników bez odpowiedniego treningu?

Aby stać się mistrzem wystarczy Ci mądrze zaplanowany trening

Jak zatem trenować, aby świadomie dążyć do osiągnięcia „mistrzostwa” w wybranej przez Ciebie dziedzinie?

Naukowcy już od jakiegoś czasu obliczyli, że aby stać się prawdziwym ekspertem w jednej z dyscyplin należy poświęcić na nią 10 000 godzin. Oczywiście nie chodzi tu o lekki i przyjemny trening (o ile takie istnieją), leczo ciężką i świadomą prace nad wybraną przez nas umiejętnością. Kilka wskazówek na ten temat możesz znaleźć w artykule Prawdziwa tajemnica sukcesu to dobry plan. Aby pokazać jak skomplikowany może być to proces, rozłóżmy na czynniki pierwsze np.: umiejętnościami językowe. Znajdziemy tam: słownictwo (jest niezwykle ważne przy rozumieniu jak i samym porozumiewania się), gramatykę, umiejętność słuchania, tłumaczenia, czytania oraz wiele innych czynników tworzących jedną całość. Jak sam zapewne zauważyłeś opanowanie tych wszystkich elementów wcale nie należy do najprostszych i na pewno wymaga zainwestowania większej ilości czasu i poświęcenia.Zatem, czy jest to główny powód, dla którego tak niewielu z nas potrafi stać się „mistrzem”?

Wiem z własnego doświadczenia jak wiele czasu, a niekiedy i pieniędzy zajęło mi odnalezienie dziedziny, w której postanowiłem, że będzie najlepszy. Wymagało to lat sprawdzania, testowania i podejmowania nowych wyzwań, które w większość kończyły się fiaskiem. Mam tu na myśli „słomiany zapał”, który w ogromnym tempie wypalał nagromadzone pokłady energii gdy tylko za coś się zabrałem. Dziś już wiem, że był to dla mnie ogromny sukces i to dzięki tym wszystkim nieudanym próbom odnalazłem siebie. I Ciebie zachęcam do szukania. Jestem pewien, że niebawem i Ty odnajdziesz swoją prawdziwą pasje, w której staniesz się mistrzem. Jeżeli wpis, który przeczytałeś choć trochę Ci pomógł, kliknij LUBIĘ TO i podziel się nim z innymi.