|

10 pytań na temat własnego rozwoju, które warto sobie zadać na koniec roku

Koniec roku to dla wielu z nas czas pełen refleksji i przemyśleń. To chwile w których wolni od pracy mamy możliwość zastanowić się jak minął nam poprzedni rok, co takiego utkwiło nam w pamięci i jak chcielibyśmy, aby wyglądał jego następca.

Nasze życie to zlepek wspomnień, refleksji i momentów, które za pomocą własnych doświadczeń kształtują nas każdego dnia. To dzięki tym doświadczeniom jesteśmy w stanie wyciągać rozmaite wnioski, budując tym samym dla siebie lepszą przyszłość. Kiedy sięgam pamięcią do początków tego roku, przypominam sobie wiele twarzy, pracę z ludźmi, dziesiątki dobrych chwil, które kształtowały mnie każdego dnia. To właśnie dzięki tym sytuacjom mogę powiedzieć, że był to udany rok. Rok pełen wyzwań, wzlotów i upadków, rok setek godzin spędzonych na sali szkoleniowej rozwijających moją osobę.

Chwilą refleksji na koniec roku, którą warto wykorzystać

Chce, aby ten artykuł stał się dla Ciebie grudniową inspiracją. Znajdź dla siebie kilka minut, w których nikt nie będzie Tobie przeszkadzał. Poniżej znajdziesz listę 10 pytań coachingowych, które mają skłonić Cię do refleksji nad sobą i kończącym się właśnie rokiem. Odpowiadając na pytania możesz wziąć kartkę papieru i zapisywać to co pojawi się w Twojej głowie. Bądź ze sobą szczery, nie oceniaj siebie i swoich zachowań. Taka postawa pozwoli Ci dostrzec faktyczny obraz tego co przez ostatni rok działo się w Twoim życiu bez poczucia winy i świadomości, że mogłeś zrobić coś lepiej.

1. Czego nauczyłem się w tym roku?

365 dni to mnóstwo czasu na zdobywanie doświadczenia i naukę. Każdego dnia naszego życia pojawia się mnóstwo możliwości i sytuacji, które czegoś nas uczą. Zastanów się przez dłuższą chwilę, co takiego z mijającym roku zabierasz dla siebie? Które doświadczenia pomogły Ci ukształtować siebie na osobę jaką teraz jesteś? Jakie sytuacji sprawiły, że Twoje życie wygląda tak a nie inaczej?

2. Co było moim największym sukcesem?

Osiągane przez nas sukcesy dodają nam energii ładując tym samym nasze akumulatory. Z czego w mijającym roku jesteś najbardziej dumny? Jeśli miałbyś opowiedzieć tylko o jednej rzeczy, z której byłbyś najbardziej zadowolony? Sięgając pamięcią wstecz przypomnij sobie właśnie tę rzecz.

3. Co było moją największą porażką?

Porażki kształtują nasz charakter sprawiając tym samym, że sukcesy, które osiągamy są przez nas bardziej doceniane. To doświadczenia dzięki którym odkrywamy sposoby jak można zrobić coś lepiej, inaczej. Traktuj swoje niepowodzenia jako część pewnego procesu, ucz się z nich i nie pozwól, by decydowały o tym jak może wyglądać Twoje życie.

4. Czy jest ktoś komu powinienem podziękować?

Powiedzenie głosi, że sukces ma wielu ojców. Zastanawiałeś się kiedyś nad tym czy i Tobie pomagał ktoś komu warto podziękować?

5. Który z momentów i dlaczego zapadł mi najbardziej w pamięć?

Dziesiątki przeżytych chwil sprawiają, że często zapominamy o ważnych dla nas momentach. Zastanów się, które z tegorocznych doświadczeń zapadło Ci najbardziej w pamięć? Dlaczego jest ono dla Ciebie tak ważne?

10 pytań, które warto sobie zadać na koniec roku

6. Który z leków nie pozwolił mi osiągnąć tego co chciałem?

Strach przed nieznanym to nasz naturalny mechanizm obronny. Nie pozwól, by strach decydował o twoich marzeniach, tym kim chcesz się stać, co chciałbyś robić oraz tym jak może wyglądać Twoje życie. Jacek Walkiewicz zapytany kiedyś o strach przed porażką odpowiedział: „kiedyś się bałem i nie robiłem teraz się boje i robię”.

7. Nad czym mogę się bardziej koncentrować?

Przypuszczam, że mijający rok niósł ze sobą mnóstwo doświadczeń i działań, którymi się zajmowałeś. Zastanawiałeś się teraz czy w ciągu całego roku robiłeś coś nad czym chciałeś się bardziej skoncentrować? Może była to nauka języków, czytanie większej ilości książek, więcej uwagi poświęconej rodzenie i bliskim?

8. Co takiego powinienem przestać robić?

Dziesiątki godzin spędzonych przed facebookiem, nieskończona ilość maili i smsów, sprawiają, że czas płynie jak szalony. Zastanów się przez chwilę i odpowiedz sobie na pytanie czy jest coś czemu poświęcałeś mnóstwo energii, a co nie przynosiło Ci żadnych korzyści? Znając odpowiedz na poprzednie pytanie i wiedząc już czemu możesz poświęcić więcej czasu, zastanów się teraz z czego możesz zrezygnować.

9. Jakie trzy cele chciałbym osiągnąć w nadchodzącym roku?

Kiedy wiesz już co w tym roku przyniosło Tobie największą satysfakcję, z czego jesteś dumny, czego możesz robić więcej, a z czego warto abyś zrezygnował, zastanów się teraz jak może wyglądać Twój kolejny rok. Nad czym chciałbyś popracować i co chciałbyś osiągnąć? Kolejny rok na studiach, jednak tym razem ze stypendium naukowym? Nowa praca, albo awans w tej w której jesteś obecnie? Jeszcze lepsze relacje z bliskimi?

Pamiętaj, że pierwszym krokiem w osiąganiu celów jest uświadomienie ich sobie i zdecydowanie o tym co chciałbyś osiągnąć.

10. Co takiego zrobię aby osiągnąć te cele?

Przed Tobą ostatnie z dziesięciu pytań. Skoro wiesz już co chciałbyś osiągnąć pora abyś zastanowił się nad tym jak możesz tego dokonać. Widzisz, dla mnie jednym z ważniejszych obecnie celów jest biegać po 21 km do końca marca. Kiedy kilka miesięcy temu zaczynałem swoją przygodę z bieganiem, ogromnym wyzwaniem było przebiec 5 km. Dzisiaj regularnie biegam po 10 km. Przyszedł wiec czas, aby podnieść sobie poprzeczkę. Na dzień dzisiejszy założony przeze mnie dystans to ogromne wyzwanie, jednak wiem, że biegając regularnie, zwiększając tym samym pokonywaną przeze mnie odległość jestem w stanie to zrobić. Zastanów się więc co Ty jesteś w stanie zrobić, aby osiągnąć założone przez siebie cele.

To ćwiczenie sprawdza się także w trakcie całego roku. Znajdź dla siebie piętnaście minut każdego tygodnia. Ja osobiście praktykuje je raz w tygodniu, znajdując chwilę na przemyślenia i podsumowanie tego co działo się przez cały tydzień. Wracając raz jeszcze wspomnieniami do tego co miało już miejsce, moje dni stają się dłuższe i bardziej wyraźne. Przypominając sobie wszystkie ważne momenty mojego życia. Czas nie ucieka mi już przez palce, moje dni są pełniejsze, mają więcej barw, a cele, które sobie stawiam realizowane są znacznie szybciej.

Czy jest jeszcze jakieś pytanie, które warto sobie zadać, a którego nie napisałem w artykule? Podziel się nim w komentarzach poniżej.


|

Twoja przeszłość blokuje Twoją przyszłość, czyli kilka rad na temat rozwoju

Jakiś czas temu kolega podzielił się ze mną pewnym powiedzeniem, które obrał sobie za życiowe motto. „Nigdy nie kładź się spać będąc tym samym człowiekiem jakim byłeś wstając rano.”

Obaj chcieliśmy być każdego dnia lepsi od swoich „poprzednich wersji” o to 1–2%, nieustannie dążąc do maksymalnej efektywności. Zgodnie z myślą, żeby na bazie swoich doświadczeń budować lepszą jakość. A co gdyby zrobić coś zupełnie odwrotnego? Przekreślić wszystko to, czego doświadczyliśmy w przeszłości i z czystą kartą zdobywać przyszłość?

Dawno na moim blogu nie było gościnnych wpisów. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że artykuł, który właśnie czytasz został napisany przez Macieja Pawłowskiego, autora projektu Hakuj Rzeczywistość.

Dlaczego warto tak zrobić i zapomnieć o przeszłości?

W międzyczasie natknąłem się na inny cytat. Pochodzi on z (podobno) bardzo dobrej książki „Fight Club” Chucka Palahniuka. Brzmi on mniej więcej tak:

Dopiero, kiedy wszystko stracisz – mówi Tyler – masz swobodę robienia wszystkiego, co chcesz.

Często jest tak, że nie potrafimy pozbyć się niewłaściwych elementów naszego życia, bo w pewien sposób czujemy się z nimi komfortowo. Wygodnie jest trwać w określonym stanie rzeczy, bo ten, który mógłby nam dać coś lepszego wiąże się z ryzykiem i wyjściem poza strefę komfortu. To tak, jakby zmieniać pracę na taką, która jest niezwiązana z tym, czym zajmowaliśmy się do tej pory. Nowe stanowisko, nowa branża i nowe obowiązki, daleko odbiegające od tych, które znaliśmy do tej pory. Najtrudniejsze w tym wszystkim jest przejście z roli mistrza z powrotem do roli ucznia i porzucenie starych, nawyków z przeszłości, które mogłyby nas hamować w przyszłości. W tej nowej rzeczywistości byłby po prostu nieskuteczne, ale wygodne do zastosowania.

Albo wyobraź sobie sytuację, w której masz swoją prywatną „kulę u nogi”, coś co Cię ciągle powstrzymuje przed podjęciem działania. Praca, której nie znosisz, znajomi, którzy Cię ograniczają, ale boisz się, że nie znajdziesz innych. Dopiero pozbycie się tych rzeczy pozwala spojrzeć na życie z innej perspektywy i znalezienie tego, co nas naprawdę napędza do działania.

Wiem też, że powyższy cytat może być odbierany jako radykalny. Sam wolałbym, żeby jego autor mówił o pozbywaniu się balastu, zamiast o utracie wszystkiego, co znamy.

Nie bądź małpą

Znasz opowieść o małpie, która sięga po ryż znajdujący się w glinianym garnku? Ten posiada wąski otwór, przez co zwierzak nie może wyjąć ręki zaciśniętej w pięść, a która trzyma pożywienie. Nieważne, jak mocno będzie się starać ją wyciągnąć i tak nie da rady. Zwierzę niestety nie zna innego sposobu i z uporem maniaka będzie próbować aż odpuści. Nie dajcie się złapać w pułapkę na małpy.

Często sami bywamy jak te małpy. Nauczeni jednego zachowania stosujemy je w nieadekwatnych sytuacjach, licząc na zadowalający efekt. Wydaje nam się, że na bazie swoich doświadczeń możemy przewidywać rezultaty działań w przyszłości, co często prowadzi do czegoś odwrotnego. Nic się nie spełnia z naszych przewidywań, a my pozostajemy tylko z poczuciem rozczarowania i zniechęcenia.

Najgorsze jest jednak coś innego. Odwołam się tutaj jednego z najczęściej cytowanych autorytetów Internetu, czyli Alberta Einsteina.

Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów.

Z naukowego punktu widzenia takie zachowanie określa się mianem „efektu nastawienia”, co jest po prostu skłonnością do rozwiązywania nowych problemów za pomocą tych samych sposobów i narzędzi, które sprawdziły się w przeszłości. Często z mizernym skutkiem, bo to, co działało kiedyś, niekoniecznie musi się sprawdzić w nowej sytuacji. Wygodniej jest jednak sięgnąć po stare metody, jednocześnie licząc na pożądany efekt. Nie wiem, co robisz zawodowo, ale jeśli na pewnym etapie swojego życia okaże się, że nie osiągasz zadowalających Cię wyników, to zastanów się nad tym, czy nie warto zmienić metody. Być może Twoja rzeczywistość uległa zmianie, a Ty zapomniałeś się do niej dostosować? I nawet, jeśli osiągasz efekty, to dlaczego nie rozważyć możliwości, że można robić coś jeszcze lepiej, niż dotychczas? Czasami jest tak, że dobre (stare) rozwiązania, blokują miejsce dla tych lepszych (nowych).

Austriacka psycholożka, Merim Bilalic przeprowadziła eksperyment, którego uczestnikami byli mistrzowie szachowi. W badanych grupach badaczka pokazywała szachistom partię, którą mogli wygrać wykorzystując jedną z dwóch strategii. Pierwsza z nich pozwalała wygrać w pięciu, dobrze im znanych, ruchach. Druga prezentowała mniej tradycyjne, ale znacznie efektywniejsze rozwiązanie. Wystarczyło w niej wykonać tylko trzy ruchy. Znaczna część szachistów była w stanie zastosować (i dostrzec) tylko tę strategię, którą wcześniej już znali. Nawet, jeśli była ona mniej efektywna. Okazuje się zatem, że doświadczenia z przeszłości mogą blokować nas przed zauważaniem nowych i lepszych rozwiązań problemów. Tutaj znajdziecie potwierdzenie tej tezy.

Co robić, żeby dostrzec nowe możliwości?

Gdybyś zapytał mnie wprost: „Maćku, co mam zrobić, żeby nie osadzać się w przeszłości, a być otwartym na przyszłość?”, powiedziałbym Ci o dwóch rzeczach.

Przede wszystkim, nie oceniaj. Zwłaszcza ludzi i zwłaszcza na podstawie pierwszego wrażenia. Nie pozwól, żeby ktoś oczarował Cię na pierwszym spotkaniu i daj szansę każdemu, kto początkowo zniechęcił cię do siebie.

Jeżeli już na „dzień dobry” wygłaszasz osądy na różne tematy, to zamykasz się na potencjalne możliwości i inne punkty widzenia. Nie bądź szachistą, który widzi tylko jedną drogę do zwycięstwa.

Bądź otwarty na to, co nowe.

Druga rzecz, o której powiedziałbym Ci to polub drogę powrotną z pozycji mistrza, do pozycji ucznia. Daj sobie przestrzeń dla popełniania błędów i wyciągaj z nich wnioski. Staraj się podchodzić do problemów z punktu widzenia żółtodzioba. Zastanów się, co zrobiłbyś w danej sprawie, nie mając tej wiedzy i umiejętności, które już posiadasz. Z jakich nowych zasobów skorzystałbyś i co by Ci to dało? Korzystanie z tego podejścia nie polega na tym, żeby być naiwnym we wszystkim, co się robiło do tej pory. Zachęcam Cię do otwartego eksperymentowania i sięgania po te sposoby, z których eksperci nie odważyliby się korzystać.

Życie „przyszłością” nie jest łatwe. Wręcz przeciwnie. Boimy się tego, czego nie znamy. Blokują nas myśli o tym, że czegoś nie potrafiliśmy kiedyś zrobić. „Wczoraj” definiuje „jutro” często je blokując. Sprawia, że nie widzimy nadarzających się okazji i pozwalamy im, żeby przechodziły nam koło nosa. Też tak mam. I wiesz, co? „Kiedyś się bałem i nie robiłem. Teraz też się boję, ale robię.”


|

Jak zaakceptować siebie i cieszyć się tym co masz i kim jesteś

Pamiętam, że jako nastolatek borykający się z wieloma trudnościami młodości, moje pewność siebie nie była zbyt wysoka, nigdy nie byłem też gwiazdą towarzystwa, jednak największym wyzwaniem było dla mnie to, aby zaakceptować siebie. Miewałem wiele trudnych chwil, z którymi radziłem sobie najlepiej jak umiałem. Kilkanaście lat temu na temat emocji nie wiedziałem zbyt wiele, może poza faktem ich istnienia. Nie przeszkadzało mi to, jednak w wypieraniu wszystkiego, co negatywne, stwarzając przy tym sytuację, jakby nic się nie działo. Nie potrafiłem w tak prosty jak dziś sposób nawiązywać i budować relacji, rozmawiać godzinami lub siedzieć w absolutnej ciszy, która kiedyś tak bardzo mnie krępowała. Mój własny umysł stanowił dla mnie zagadkę, której rozwiązania nie znałem.

W dzisiejszym artykule podzielę się z Tobą wnioskami z doświadczeń, które na przełomie kilkunastu lat miały miejsce w moim życiu. Opowiem Ci o zmianach, które w tym czasie we mnie zaszły oraz o tym, co udało mi się dostrzec. Pokażę także, w jaki sposób i Ty, jeśli jeszcze tego nie potrafisz, możesz zaakceptować siebie. Przecież, gdybym w tamtym czasie pozwolił sobie na bycie tym kim chciałem być, dostrzegł swoje potrzeby, odkrył drzemiące we mnie lęki, gniew, chęć przynależenia do grupy, moje życie mogłoby wyglądać zupełnie inaczej. Wystarczyło odnaleźć jeszcze więcej tego, co było dobre, cieszyć się tym i korzystać z tego każdego dnia. Od tamtych chwil upłynęło już dużo czasu, a dziś moje życie wygląda zupełnie inaczej. Dziś jako dorosły już mężczyzna potrafię przyznać się do popełnionych błędów, kochać swoich bliskich, siebie samego, znam swoją wartość oraz poziom własnej dojrzałości emocjonalnej

Aby przybliżyć Ci wszystko to co na przełomie tych kilkunastu lat miało miejsce w moim życiu podzieliłem temat dzisiejszego artykułu na trzy następujące po sobie kroki. Oto pierwszy z nich:

Jak krok po kroku zaakceptować siebie

Dla mnie tym krokiem była próba zrozumienia tego, czym są moje emocje. W jaki sposób są wywoływane oraz dlaczego ich obserwacja jest tak pomocna. O tym w jaki sposób zapanować nad emocjami pisałem w jednym z poprzednich artykułów, możesz śmiało zajrzeć do tego ćwiczenia.

Poznając własne emocje, samoakceptacja stała się dla mnie jak wrodzony egoizm, ten pozytywny - pozwalający mi troszczyć się o siebie. To dzięki niemu moja samoocena wzrosła, zacząłem akceptować pojawiające się we mnie pozytywne i negatywne emocje. Przestałem mieć do siebie pretensje o wiele rzeczy, które kiedyś nie dawały mi spokoju. Małymi krokami uczyłem się dostrzegać to, co we mnie pozytywne i dobre. Wiedziałem, że nie wszystkie z moich emocji muszą być dobre albo złe, czarne albo białe. Pojawiło się wówczas wiele „kolorów”, które do dziś sprawiają, że moje życie jest bardziej barwne.

Krok pierwszy - chętniej doświadczaj pojawiające się zmiany

Kiedy już miałem za sobą pierwszy etap, pojawiła się we mnie chęć doświadczania wszystkiego, co omijało mnie przez wiele lat wstecz. Zdałem sobie sprawę, że wszystko to, co czuję, myślę, to jak postępuję i postrzegam świat, jest nierozłączną częścią mnie, a wypieranie tego faktu godzi w moją samoakceptację i poczucie własnej wartości. Nie musiałem już, wręcz nie chciałem nawet uciekać przed uczuciami, które się we mnie pojawiały. Zwłaszcza tymi, które nie zawsze były dla mnie przyjemne. Wówczas zacząłem dostrzegać jak wiele rzeczy, których wcześniej nie dostrzegałem zaczęło sprawiać mi frajdę.

Kolejnym odkryciem, które miało wtedy miejsce, było pojawienie się świadomości występowania emocji. Wiedziałem, co czuję, jednak wciąż nie potrafiłem nad tym zapanować. Nadal brakowało mi umiejętności, która pozwoliłaby, w jakimś stopniu radzić sobie z tym, co czuję. Byłem świadom pewnych procesów, jednak nie potrafiłem nad nimi zapanować, brakowało mi samokontroli. Ona pojawiała się stopniowo.

Oba te odkrycia pozwoliły mi spojrzeć na siebie z zupełnie nowej perspektywy. Mając już umiejętność obserwowania siebie nabrałem umiejętności realnego spojrzenia na własną osobę. Przestałem żyć w przeszłości, która nie pozwalała mi zrobić kroku w przyszłość. Zacząłem w pełni akceptować swoje doświadczenia. Jeśli odczuwałem strach, lęk lub złość był to dla mnie fakt, który kiedyś wypierałem, przestałem oszukiwać samego siebie. Nie zaprzeczałem, nie szukałem tłumaczeń, po prostu tak było, taka była rzeczywistość. Gdybym nie przyznał, że nieświadomie byłem kontrolowany przez emocje, w jaki sposób mógłbym zacząć nad nimi panować? Niesamowite było w tym wszystkim to, że kiedy pojawiła się akceptacja, negatywne emocje przestały tak bardzo doskwierać. Niczym w fizyce, kiedy to ja „odpuściłem”, emocje również odpuściły. Zajęło mi to mnóstwo czasu, jednak na tym etapie czułem niezwykłą moc. Samoakceptacja uczuć, akceptowania siebie za to, co czuję i kim jestem stały się fundamentem mojego dalszego rozwoju.

Ćwiczenie - bądź dla siebie najlepszym przyjacielem

Trudno jest zaakceptować siebie, jeśli nie akceptuje się własnych zachowań. Zwłaszcza takich, które nie są spójne z własnymi wartościami. I choć wiemy, że nam nie służą, mimo to nadal je robimy. Takim przykładem może być objadanie się na noc słodyczami lub regularne picie napojów gazowanych zawierających dziesiątki gram cukru. Z jednej strony wiemy, że nie wnoszą one nic dobrego do naszego organizmu, z drugiej zaś trudno jest nam się im oprzeć. Co za tym idzie, zapewne istnieją powody, dla których zachowujemy się tak, a nie inaczej. Nie zrozumiesz siebie w pełni, jeśli każde ze swoich działań, uczuć i zachowań będziesz oceniał w kategoriach zły i dobry. Pamiętaj, że za tym wszystkim kryje się coś więcej niż tylko czarno-biały świat.

Teraz chciałbym zaprosić Cię do pewnego ćwiczenia, które znalazłem w jednej z wielu czytanych przeze mnie książek, a które może Ci pomóc zaakceptować siebie.

  • Stań przed lustrem, a następnie spójrz na swoją twarz i ciało.
  • Zacznij przy tym obserwować swoje uczucia oraz myśli pojawiające się w Twojej głowie. Nie koncentruj się na szczegółach swojego wyglądu, spójrz na siebie z ogólnej perspektywy. Zauważ, jak się z tym czujesz, czy przychodzi Ci to łatwo, czy może sprawia wiele trudności. Jeśli czujesz się na siłach, możesz wykonać to ćwiczenie stojąc nago, zwiększysz wówczas jego moc.

Obserwując siebie, możesz zauważyć, że nie każda z części Twojego ciała lub twarzy podoba Ci się tak samo, ja przynajmniej zauważyłem to u siebie. Znam wiele osób, które nie są w stanie zaakceptować swojego ciała. Nie podoba im się ich odstający brzuch, za małe piersi, zbyt duże "wałeczki" czy  owłosienie na ciele itd. Uważają, że są zbyt grubi, mają zbyt mało mięśni i są chudzielcami. Jednak w tym ćwiczenie nie chodzi o szukanie tego, co nam się w nas nie podoba. Jest to w pewnym sensie doświadczenie dalej Ty dalej obserwuj siebie przez kilka minut.

  • Po kilku minutach obserwacji powiedz do sobie: „Pomimo wszystkich moich niedoskonałości na moim ciele akceptuje siebie takim, jaki jestem, bez zastrzeżeń i w całości” Pamiętaj, by wciąż pozostawać skoncentrowanym i patrzeć w lustro. Powtórz całą sekwencję kilka razy, daj sobie tyle czasu ile potrzebujesz.

Może się okazać, że nagle część Ciebie zacznie protestować, wygłaszać sprzeciw starając się pokazać Ci, że pewnych defektów nie możesz zaakceptować. Pamiętaj „akceptować” nie musi oznaczać „lubić”. Na chwilę obecną tak wygląda Twoje ciało, zaakceptuj ten fakt, nie neguj i nie wypieraj. Doświadczać czegoś to w pełni akceptować wszystko, co ma obecnie miejsce. W tym przypadku będzie to fakt, że stoisz przed lustrem i obserwujesz swoje ciało.

Powtarzaj to ćwiczenie tak długo, jak będziesz tego potrzebował, niech to będzie tydzień lub dwa. Za każdym razem obserwuj swoje reakcje i to, jak kształtują się Twoje emocje. Jestem przekonany, że z czasem Twój poziom samoakceptacji wzrośnie, co znacząco poprawi komfort Twojego życia.

Jeśli podoba Ci się dzisiejszy wpis, pomóż mi w rozpowszechnianiu tego artykułu. Podziel się nim z kimś bliskim, kliknij LUBIĘ TO, zostaw poniżej komentarz, podaj go dalej. Dziękuję!