|

Jak być szczęśliwym – prawdy o życiu, które powinieneś poznać

Pamiętam czasy, gdy pytanie o to jak być szczęśliwym zadawałem sobie prawie codziennie. Nie było mi łatwo patrzeć na świat i ludzi w sposób w jaki robię to obecnie. Po pierwsze dlatego, że nie miałem pojęcia o tym, że można patrzeć inaczej. Po drugie, ludzie, telewizja, internet i przede wszystkim ja sam, kształtowałem swój umysł tak, by nie istniało dla mnie nic innego.

Jak być szczęśliwym - prawdy, które powinieneś poznać

Dlatego też w dzisiejszym wpisie chciałbym na podstawie 8 praw życia opisanych przez McGrawa pokazać Ci, że można to zmienić a przy okazji przedstawić sposób na to jak być szczęśliwym.

1. Jesteś albo wygrywającym, albo przegrywającym.

Przypuszczam, że każdy z nas lubi wygrywać i cieszyć się tym, że wszystko układa się po naszej myśli. Nie zawsze jednak jest to możliwe. Tak już bywa, że nie wszystko toczy się tak jak chcemy. Co więcej nie na wszystko mamy również wpływ. Naucz się więc tego, że „nic w życiu nie dzieje się bez przyczyny” i widocznie życie szykuje dla Ciebie coś innego. Zobaczysz sam, że twoje nastawienie może się zmienić.

2. Sam kształtujesz własne doświadczenia.

Wzięcie odpowiedzialności za własne życie wymaga często dużej odwagi. Nie łatwo jest zaakceptować fakt, że TO TY, a nie otoczenie decyduje o tym jak wygląda Twoje życie. Im szybciej zdasz sobie z tego sprawę, tym szybciej weźmiesz los w swoje ręce.

3. Ludzie robią to, co się im sprawdza.

Jeszcze kilka lat temu interesowało mnie wszystko i we wszystkim chciałem być dobry. Odkryłem jednak, że nie mam z tego żadnych korzyści. Postanowiłem więc skoncentrować swój wysiłek na współprowadzeniu marki TypeDreamers i blogu, który właśnie czytasz. Efekty są o niebo lepsze.

4. Nie możesz zmienić tego, czego sobie nie uświadomisz.

Bycie kowalem własnego losu uważam za ogromne błogosławieństwo. To od Ciebie zależy co zrobisz ze swoim życiem i jak wykorzystasz każde 24 godziny, które dostajesz codziennie do wykorzystania.

5. Życie nagradza działanie.

Często spotykam się z zachwytem ludzi po obejrzeniu filmu „Sekret”. Oczywiście sam podjąłem się próby jego obejrzenia, po 15 minutach stwierdziłem jednak, że nie jest on dla mnie. Oczywiście jako produkt marketingowy, film działa świetnie, uważam go jednak za czcze gadanie, które niewiele wniosłoby do mojego życia. Jak mawia przysłowie „bez pracy nie ma kołaczy” samym „przyciąganiem” sukcesu się nie osiągnie.

Oto w trzech krokach mój przepis na sukces:

  • Uwierz w siebie i swoje możliwości.
  • Wyznacz sobie realny dla Ciebie cel.
  • Pracuj ciężko i bądź wytrwały, a sukces na pewno przyjdzie.

6. Rzeczywistość jest taka, jaką ją widzisz.

Zanim przejdziesz do czytania kolejnego punktu zatrzymaj swoje myśli i SKONCENTRUJ SIĘ na chwili obecnej. Teraz włącz poniższy film i spójrz jak być szczęśliwym w świecie, który nas otacza.

7. Życiem trzeba kierować, a nie stale je naprawiać.

Jeśli nie wiesz gdzie idziesz, każda droga będzie dla Ciebie dobra. Pamiętaj, że aby móc kontrolować własne życie najpierw musisz wiedzieć w którą stronę masz zamiar podążać.

8. Sami uczymy ludzi, jak nas mają traktować.

Pamiętaj, że to TY a nie inni decydują o tym jak mają Cię traktować. Każdy z nas ma przecież taką samą wartość. Dbaj o to i pokazuj i udowadniaj przede wszystkim sobie, że z każdym dniem jesteś dla siebie coraz lepszym człowiekiem.

Jeżeli wpis, który przeczytałeś choć trochę Ci pomógł, kliknij LUBIĘ TO i podziel się nim z innymi.


|

Mapa to nie terytorium czyli kilka podstaw z NLP

Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego pomimo wielu starań i chęci tak trudno idzie Ci dogadywanie się z niektórymi ludźmi? Co sprawia, że wasze punkty widzenia różnią się tak bardzo i czy kiedykolwiek będziesz w stanie znaleźć wspólny język. Zainspirowany tematem filtrów z poprzedniego wpisu, dziś chciałbym podzielić się z Tobą jedną z podstawowych zasad NLP.

Pojęcie mapa to nie terytorium zostało wprowadzone przez Alfreda Kobrzyńskiego a jego głównym celem było pokazanie różnic pomiędzy rzeczywistością a schematami, którymi żyjemy. Mapami, które powstają w Twojej głowie od najmłodszych lat a dzięki którym funkcjonujesz codziennej rzeczywistości.

W jaki sposób „mapy” o których mowa się tam znalazły?

To dzięki doświadczeniu, nawykom, sugestią, książką, rodzicom a także wielu innym czynnikom, którymi otaczałeś i otaczasz się w codziennym życiu. Dodatkowo środowisko, które początkowo wspierało Cię w tworzeniu Twojego światopoglądu w późniejszym okresie dało Ci umiejętności i narzędzia byś sam stał się jego twórcą.

„ Whatever you say it is, it isn't.” - Alfred Korzybski

Zatem jeśli każdy ma za sobą tak wiele przeżyć i doświadczeń nic dziwnego, że posiadamy tak indywidualne spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. Co za tym idzie problemy powstające podczas komunikacji są czymś zupełnie naturalnym i oczywistym. Przecież nie zawsze Twoje „A” będzie miało to samo znaczenie dla któregoś z odbiorców. Żeby w prosty sposób pokazać Ci jak bardzo się różnimy możesz wykonać ćwiczenie:

1. Wybierz do ćwiczenia szufladę lub szafkę jednak jeszcze do niej nie zaglądaj.

2. Gdy będziesz gotowy zajrzyj do szuflady. Pamiętaj jednak, żeby czas, w którym to zrobisz nie przekraczał 10 sekund.

3. Po upływie czasu zamknij szufladę i zapisz, co widziałeś.

4. Następnie otwórz ją ponownie i zapisz rzeczy, które pominąłeś.

Zaproponuj tą zabawę kilku swoim znajomym a następnie porównaj rezultaty. Jestem pewien, że każdy z nich zapamięta coś innego. Jedni zapamiętają rzeczy bardziej charakterystyczne, inni zwrócą uwagę na elementy zawierające więcej detali. Pamiętaj o zapisaniu wniosków i chociaż chwilowym zastanowieniu się nad nimi. Dzięki temu prostemu ćwiczeniu możesz zobaczyć jak bardzo się różnimy. Przy okazji przekonać się, że mapa to nie terytorium na którym się znajdujemy, a jedynie subiektywna wizja postrzeganego przez nas świata. Co za tym idzie karta dań nie jest tym samym, co danie. Osoba, która będzie chciała przygotować posiłek po raz pierwszy będzie posiadała zupełnie inne wyobrażenie na ten temat w porównaniu od kucharza, który przygotowywał ją setki razy. Dokładnie to samo można zaobserwować w rozmowach ze swoimi przyjaciółmi i znajomymi.

Co możesz zrobić, aby poprawić swoją komunikację?

Przede wszystkim zrozumieć i zaakceptować fakt, że każdy z nas jest inny. Co za tym idzie nie każdy musi mieć poglądy zgodne z Twoją wizją świata. Nigdzie również nie napisano, że ze wszystkim należałoby się zgadzać. Kolejnym elementem na który możesz zwrócić uwagę, jest akceptacja różnorodność poglądów i nie próbowanie na siłę wmawiać swoich racji. Udowadniając jednocześnie, że to Ty i tylko Ty masz racje. Oczywiście wielu z nas lubi wygrywać i nie ma znaczenia czy jest to walka w warzywniaku o niewielki upust czy kłótnia z przyjacielem, polegająca jedynie na udowodnieniu sobie, kto jest mądrzejszy i wie więcej na dany temat. Masz szanse przestać oceniać rzeczywistość stosując wyłącznie swoje filtry a zacząć działać na podstawie faktów, które Cię otaczają. Przecież nie zawsze to, co widzisz jest tym, czym jest naprawdę.

Na koniec chciałbym żebyś pamiętał o kilku rzeczach:

1. Każdy z nas posiada indywidualna mapę rzeczywistości, a skoro ją posiada to i jest do niej mocno przekonany. Zatem nie próbuj na siłę udowadniać, że ktoś myśli gorzej od Ciebie.

2. Pamiętaj o tym, że mapa to nie teren tak jak i mapa miasta wcale nie jest miastem. To tylko pomoc, która ułatwia funkcjonowanie.

3. Mapy, którymi się posługujemy nie zawsze są aktualnie w porównaniu do świata, w którym żyjemy. To tak jakbyś na nowym komputerze miał zainstalowane programy z przed kilkunastu lat. Oczywiście wszystko będzie działać jednak czy chodzi o to, aby tylko działały?


|

Aby stać się mistrzem w każdej dziedzinie wystarczy Ci 10 000 godzin

Cały Londyn szykuje się na olimpiadę, a my już za kilka dni będziemy mogli podziwiać zmagania najlepszych sportowców świata. Ludzi z ogromnym talentem, którzy dzięki ciężkiej pracy oraz swoim umiejętnościom, osiągają szczyty swoich możliwości. Jaka jest jednak proporcja talentu i lat treningu by pewnego dnia móc stanąć na podium?

rozwój osobisty

Po miesięcznej przerwie wracam z nowa porcja wiedzy i jeszcze większą energią. W dzisiejszym artykule, chciałbym poruszyć temat „talentu”, a raczej jego mit pod wpływem którego, nadal znajduje się tak wielu z nas. Zastanawiałeś się kiedyś, w czym jesteś naprawdę dobry? Czy istnieje jakaś dziedzina, w której dość mocno wyróżniasz się na tle tłumu? Oczywiście nie mam tu na myśli mistrzostwa w leżakowaniu, chociaż i ono mogłoby o czymś świadczy. Nawet, jeśli w chwili obecnej jest Ci trudno wymienić taka umiejętność, jestem pewien, że w Twoim otoczeniu bez większych problemów znajdziesz takie osoby.

Co zatem sprawia, że niektórym z nas udaje się osiągnąć tak wiele i zostać prawdziwym „mistrzem” swojej dyscypliny? W jaki sposób stają się oni wspaniałymi sportowcami, porywającymi na koncertach tłumy muzykami czy naukowcami, dzięki któremu nasze telefony to przenośnym centrum dowodzenia. Czy jest to dar, który wraz z chwilą urodzenia automatycznie przesądził o przyszłości tych osób?

Aby stać się mistrzem potrzebna Ci dalsza perspektywa

Nie ma wątpliwości, że na samym początku szlifowania warsztatu umiejętności, niektórym z nas jest po prostu łatwiej. Oczywiście zależy to od dziedziny, którą chcemy się zając, posiadanego już doświadczenie oraz wielu innych czynników, których nie sposób tu wymienić. To, dlatego niewielu z nas uważa, że pewnego rodzaju cechy zostały zapisane w genach i to dzięki nim jesteśmy dziesięć metrów przed wszystkimi.

”I have no special talent.
I am only passionately curious.” - Albert Einstein

Jednak czy w dalszej perspektywie i dzięki odpowiedniemu przygotowaniu jesteśmy skazani na porażkę? Czy różnica dziesięciu metrów na dystansie maratonu robi aż tak wielką różnicę Zmieniając pytanie, które zadałem wcześniej. Zastanawiałeś się kiedyś nad drogą, jaką musiałbyś przejść, by Twoje umiejętności osiągnęły wyróżniający Cię poziom? Nawet, jeśli byłbyś w czymś „utalentowany” długo „talent” wystarczyłby Ci do osiągania nieprzeciętnych wyników bez odpowiedniego treningu?

Aby stać się mistrzem wystarczy Ci mądrze zaplanowany trening

Jak zatem trenować, aby świadomie dążyć do osiągnięcia „mistrzostwa” w wybranej przez Ciebie dziedzinie?

Naukowcy już od jakiegoś czasu obliczyli, że aby stać się prawdziwym ekspertem w jednej z dyscyplin należy poświęcić na nią 10 000 godzin. Oczywiście nie chodzi tu o lekki i przyjemny trening (o ile takie istnieją), leczo ciężką i świadomą prace nad wybraną przez nas umiejętnością. Kilka wskazówek na ten temat możesz znaleźć w artykule Prawdziwa tajemnica sukcesu to dobry plan. Aby pokazać jak skomplikowany może być to proces, rozłóżmy na czynniki pierwsze np.: umiejętnościami językowe. Znajdziemy tam: słownictwo (jest niezwykle ważne przy rozumieniu jak i samym porozumiewania się), gramatykę, umiejętność słuchania, tłumaczenia, czytania oraz wiele innych czynników tworzących jedną całość. Jak sam zapewne zauważyłeś opanowanie tych wszystkich elementów wcale nie należy do najprostszych i na pewno wymaga zainwestowania większej ilości czasu i poświęcenia.Zatem, czy jest to główny powód, dla którego tak niewielu z nas potrafi stać się „mistrzem”?

Wiem z własnego doświadczenia jak wiele czasu, a niekiedy i pieniędzy zajęło mi odnalezienie dziedziny, w której postanowiłem, że będzie najlepszy. Wymagało to lat sprawdzania, testowania i podejmowania nowych wyzwań, które w większość kończyły się fiaskiem. Mam tu na myśli „słomiany zapał”, który w ogromnym tempie wypalał nagromadzone pokłady energii gdy tylko za coś się zabrałem. Dziś już wiem, że był to dla mnie ogromny sukces i to dzięki tym wszystkim nieudanym próbom odnalazłem siebie. I Ciebie zachęcam do szukania. Jestem pewien, że niebawem i Ty odnajdziesz swoją prawdziwą pasje, w której staniesz się mistrzem. Jeżeli wpis, który przeczytałeś choć trochę Ci pomógł, kliknij LUBIĘ TO i podziel się nim z innymi.


|

Giełda pomysłów

Kontynuując temat kreatywności (przeczytasz o nim w jednym z poprzednich artykułów). Dziś dowiesz się jak praktycznie przeprowadzić "burzę mózgów" (znana jest także pod nazwami "giełda pomysłów" lub "fabryka pomysłów").

giełda pomysłów

Technika ta wywodzi się z psychologii społecznej i ma na celu doskonalenie decyzji grupowych. Burza mózgów jest również formą dyskusji dydaktycznej, wykorzystywaną jako jedna z metod nauczania. ”

  • Do jej rozpoczęcia potrzebujesz kilku uczestników (ich liczba powinna mieścić się w granicy od 4 do 7 osób - mniejsza może nie stworzyć odpowiedniej synergii, a nad większą będzie trudno zapanować).
  • Pamiętaj, aby zmieścić się w przedziale czasu 15-45 minut - tyle w zupełności wystarczy na prawidłowe wykonanie zadania.
  • Precyzyjnie sformułuj pytania, na które szukasz odpowiedzi.
  • Podczas udzielania odpowiedzi na zadanie pytanie, nie krytykuj ani nie oceniaj żadnej z odpowiedzi, jaką usłyszałeś - na tym etapie każdy pomysł jest dobry.
  • Gdy sesja skończy się, przejdź do oceniania pomysłów i wybierz najlepszy. Pamiętaj, żeby nie zwlekać za długo z podjęciem decyzji.

Jeżeli wpis, który przeczytałeś choć trochę Ci pomógł, kliknij LUBIĘ TO i podziel się nim z innymi.


|

Zespół powinien działać razem czyli o skutecznej pracy w zespole

Obecnie, większość ludzi pisząc swoje CV, odruchowo umieszcza w nich umiejętność pracy zespołowej. Wynika to oczywiście z oczekiwań pracodawców, którzy nierzadko wkładają wiele wysiłku aby skompletować swój własny „dream team”. Niestety, w dużej mierze, wszystko kończy się na pustych deklaracjach, walkach o „stołek” lidera, nieporozumieniach, strojeniu fochów a nawet rękoczynach! Przyjrzyjmy się zatem Twoim rzeczywistym predyspozycjom.

Wszystko zaczyna się od naszych przekonań. Stanowią one element naszego codziennego życia a uściślając – każdej jego sfery. Towarzyszą nam zawsze i wszędzie, począwszy od wizyty w warzywniaku i rozmowy z panią Krysią, po nasze relacje z przyjaciółmi a skończywszy na sposobie w jaki się ubieramy. Zalicza się do nich m. in. stereotyp kobiety zajmującej się domem tzw. kury domowej czy obowiązek noszenia czerni w czasie żałoby. Wszystko to utarło się gdzieś w przeszłości, zostało zaakceptowane przez większość społeczeństwa i trwa tak do dzisiejszego dnia. Na szczęście wiele z tych, często bzdurnych przekonań, zmienia się wraz z postępującą świadomością ludzi i ich nieodpartą chęcią odcięcia się od masy – bycia niezależną jednostką.

Tak samo Ty posiadasz własne przekonania, które warunkują Twój sposób zachowania, to co oglądasz w TV, jakiej muzyki słuchasz, jakie potrawy jadasz czy z jakimi ludźmi przestajesz. Również na ich podstawie wydajesz osądy na temat tego co jest fajne a co głupie, co przydatne a co bezużyteczne, co ciekawe a co nudne.

Jestem zdania, że przekonania działają jak filtry, które szufladkują świat i wszystko co nas spotyka a jednocześnie w dużej mierze, znacznie nas ograniczają. Często jest przecież tak, że utożsamiasz się ze swoimi poglądami, co w wielu przypadkach prowadzi do sytuacji, w której swoją wiedzę, umiejętności czy to co masz na sobie traktujesz jakby było to integralną częścią Ciebie i w momencie krytyki jednej z Twoich cech, pojawiają się negatywne emocje takie jak frustracja czy złość.

Wyobraź sobie sytuację, w której chcąc stworzyć zespół, przychodzisz z całym plecakiem przekonań na temat swojej osoby ale i grupy, której jeszcze przecież nie znasz. Obserwując ludzi przez kolejne pięć minut, jesteś w stanie stwierdzić, kto będzie najlepszym liderem a kto stanie się grupowym „najsłabszym ogniwem”. Teraz zastanów się czy oceniając członków zespołu, poprzez własny pryzmat, nie robisz krzywdy samemu sobie? Zamiast skupić się na zadaniu jakie macie do wykonania a ludzi, z którymi przyjdzie Ci pracować traktować jako jedność, sam niepotrzebnie stwarzasz bariery, klasyfikując ich według własnych przekonań. Poprzez takie zachowanie, niemal pewne jest, że możesz nie dostrzec pożądanych cech, ciekawych pomysłów czy świetnej taktyki osoby, którą z wejścia „skreśliłeś”.

Aby bardziej przybliżyć Ci problem, chciałbym podzielić się z Tobą sytuacją, która przytrafiła mi się dość niedawno, w trakcie trwania jednego ze szkoleń, w których brałem udział:

Dla potrzeb ćwiczenia została stworzona grupa, która składała się z czterech osób. Zadaniem jej było sprawić aby każdy z członków usiadł na krześle. Problem polegał na tym, że dostępne były jedynie trzy krzesła. Po krótkim i szybkim wprowadzeniu zadanie rozpoczęło się. Pomimo stale padających pytań odnośnie celu i sposobu wykonania ćwiczenia, prowadzący pozostał nieugięty i nikt nie otrzymał żadnej wskazówki…

Jak myślisz, co się stało gdy grupa zaczęła w końcu działać? Przez pięć minut zespół debatował, rzucając kolejne, co raz to nowsze pomysły a następnie wybrano najlepszy i wprowadzono go w życie. Tak jednak stało się dopiero przy trzecim podejściu. Za pierwszym razem wyglądało to trochę inaczej

Z początku, gdy padło hasło „działać”, dwie osoby z zespołu bez chwili namysłu chwyciły najbliższe im krzesła i szybko zajęły miejsca. Gdy trzecia osoba chciała zrobić to samo, osoba czwarta niemal siłą wyciągnęła jej krzesło spod „czterech liter”

Zapewne myślisz teraz, że Ty postąpiłbyś zupełnie inaczej, jednak jestem przekonany, że nie jeden raz miałeś ochotę pokazać innym, że to Ty jesteś tym „mądrzejszym”, że to Twój pomysł jest najlepszy i za wszelką cenę pragnąłeś przepchnąć swoje zdanie. Oczywiście w tym celu kłóciłeś się, krzyczałeś, obrażałeś, ironizowałeś – co było źródłem niepotrzebnego stresu i napięcia między innymi członkami grupy.

Na pewno zauważyłeś, czy to w szkole, czy w pracy, że kiedy tworzony jest zespół, osoby najsilniejsze szybko przejmują „stery”. Za to szare myszki, które nie są tak przebojowe (co nie oznacza, że są kompletnie nieprzydatne grupie!), są traktowane przez resztę jak „piąte koło u wozu”. Liderzy zaślepieni swoim dowództwem, często pomijają świetne pomysły „szaraków” lekceważąc ich zdanie. Nie dość, że traci na tym cały zespół, bo rozwiązanie oddala się, zamiast przybliżać, to w dodatku w grupie panuje niezdrowa atmosfera, przez co spada wydajność i jakość wykonywanej pracy.

Teraz, gdy już znasz wagę prawdziwej i efektywnej pracy zespołowej, podsumowując, chciałbym udzielić Ci kilku wskazówek:

  • Pracując w grupie, nie myśl egoistycznie wyłącznie o sobie; poszerz spektrum na całość - myśl w kategoriach „MY”
  • Nie klasyfikujczłonków zespołu według własnych przekonań; nie masz pojęcia jak bardzo można się pomylić i jak wiele na tym stracić
  • Każdy ma prawo do własnego zdania i każde jest tak samo wartościowe; na najlepszy pomysł może wpaść nawet niepozorna „szara myszka”
  • Nie oceniaj pochopnie; krytykując kogoś w nieodpowiedni sposób, możesz spowodować blokadę u tej osoby

Wierzę, że po lekturze tego artykułu, staniesz się bardziej świadom, tego w jaki sposób powinna wyglądać praca zespołowa przynosząca wymierne efekty. Jeżeli masz inne pomysły bądź odmienne zdanie w tek kwestii, chętnie o tym przeczytam. Zapraszam do komentowania


|

Multitasking – czym jest i czy jest to w ogóle możliwe?

Robienie kilku rzeczy na raz stało się dzisiaj swoistym MUST - KNOW. Myślisz, że Ciebie to nie dotyczy? Otóż, wszystko to co wykonujesz w trakcie np. pracy czy nauki tj. przeglądanie facebooka, wysyłanie i czytanie maili, jedzenie w międzyczasie jakiegoś batonika oraz plotkowanie z koleżanką/kolegą z naprzeciwka zalicza się właśnie do WIELOZADNIOWOŚCI.

Na pierwszy „rzut oka” wszystko wydaje się być ok - robota wre podczas gdy Ty podtrzymujesz kontakt ze światem i jesteś na bieżąco z wydarzeniami z areny politycznej i sportowej. Udało Ci się nawet w tym czasie zapłacić rachunki, zaprosić przyjaciół na domówkę i do tego wszystkiego zrobić zakupy na wieczorną kolację (tak, jeśli jeszcze nie wiedziałeś, przez internet można dzisiaj zrobić prawie wszystko). Jednak zastanów się, czy wykonując te wszystkie zajęcia w ciągu jednej chwili, zastanowiłeś się jakie będzie to miało przełożenie na Twoją wydajność?

Świetnie pamiętam okres w swoim życiu, gdy robienie jednej jedynej czynności na raz, najczęściej było to słuchanie rodziców bądź nauczycielki w szkole, wydawało mi się wiecznością i było tak frapujące, że nie mogłem ustać w miejscu z całej tej „radości”. Gdy już wysłuchałem tego co do mnie należało, w ogromnym pośpiechu wracałem do komputera, odrabiałem prace domowe, grałem w gry i robiłem wszystko to co było wtedy dla mnie ważne a przy okazji, odbywało się prawie w jednym momencie. Przeskakiwałem z zajęcia na zajęcie i wszystko to sprawnie działało. Dziś, nadal jedząc obiad, piszę maila i odbieram telefon… Sama myśl o poświęceniu uwagi tylko jednej czynności napawa mnie zniechęceniem i lękiem… Po co, skoro można zrobić tak wiele rzeczy na raz? o co, skoro robienie jednej rzeczy jest… bardziej męczące? No właśnie, jak to działa, że skupienie się na jednej czynności męczy nas bardziej niż tytułowy multitasking?

Wróćmy na chwilę do przedszkola. Jak wiadomo, dzieci mają o wiele większą zdolność do koncentracji i skupienia na nowo poznanej rzeczy niż dorośli. Jednak nie jest to jedynie kwestia wieku ale również częstotliwości z jaką napotykają one na swojej drodze „nowości”.

Wykonując dane zadanie, mózg i zmysły koncentrują swoją uwagę na bodźcach, które docierają do nich podczas wykonywania danej czynności. W momencie, gdy podejmujemy się czegoś dodatkowego, najczęściej wykonywanego w zupełnie inny sposób, umysł szybko przeskakuje do nowego zadania, chwilowo „zapominając” o tym co robił przed chwilą. Wyobraź sobie ile energii i czasu kosztuje Cię abyś szybko mógł wrócić do pełnej koncentracji nad poprzednim zadaniem. Zauważ, o ile szybciej, a przy okazji z dużo lepszym efektem mógłbyś wykonać swoje zadanie gdybyś przez cały czas był na nim skoncentrowany. Gdy pracujesz na „pełnych obrotach” wykonanie niektórych rzeczy przychodzi Ci przecież znacznie łatwiej. Ponadto gdy zaczynasz wykonywać jakieś zadanie, to Twoja głowa najpierw rozgrzewa się, następnie stopniowo wdraża się w daną czynność. Logicznym jest więc fakt, że jeśli coś przerwiesz, to aby powrócić do tego, potrzebna będzie ponowna rozgrzewka (co prawda mniejsza niż na początku, ale jednak…). Głowa musi sobie przecież „przypomnieć” system działania.

Mogę się założyć, że przynajmniej raz w życiu zdarzyło Ci się wyjść z domu w stanie takiego głębokiego zamyślenia, że w chwili kiedy „oprzytomniałeś” zastanawiałeś się, czy aby na pewno zamknąłeś drzwi na klucz. Mnie zdarzyło się to wiele razy i zamiast skupić się na „byciu” świadomym ich zamykania, w kilka minut później wracałem sprawdzić, czy na pewno zostały zamknięte.

Dlatego właśnie, za rozmowę przez telefon w trakcie prowadzenia samochodu dostaniesz mandat. Wtedy używasz kilku zmysłów na raz i zamiast skupić się na jeździe (co jest wystarczająco absorbujące), Ty dokładasz sobie element trzymania telefonu i prowadzenia „przytomnej”, niekiedy bardzo emocjonalnej, rozmowy. Wystarczy chwilka nieuwagi i bum!

To tyle na temat tego jak multitasking może nam utrudniać życie. Teraz trochę o jego „jasnej” stronie.

Co dobrego może dać Ci multitasking

Multitasking towarzyszy nam każdego dnia. Dzięki niemu jesteś „na czasie” tj. znasz najświeższe wiadomości, nie chodzisz głodny i serwujesz sobie dzienną porcję rozrywki. To wszystko oczywiście jest dla Ciebie czymś pozytywnym jeśli oczywiście nie przedkładasz, tego nad sprawy nadrzędne. Pomyśl… jak długo odkładasz na bok plany przeczytania nowej książki, na którą tak długo czekałeś? Multitasking pozwala Ci np. użyć audiobooka w drodze do pracy/szkoły czy w trakcie dłuższej podróży. Dwie czynności za jednym zamachem (pamiętaj tylko żeby nie wpaść pod pierwszy nadjeżdżający samochód). Kombinacja tych dwóch zadań pozwoli Ci w ogromy sposób zwiększyć swój potencjał i ilość wiedzy jaką posiadasz. Dokładnie w taki sam sposób możesz uczyć się języków obcych. Nawet jeśli nie wszystko uda Ci się zrozumieć, będziesz potrafił z kontekstu „wychwycić” co autor miał na myśli a ponadto „osłuchasz się” i zawsze coś zostanie Ci w głowie. Sprytne, prawda? Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Podzielcie się swoimi koniecznie w komentarzach.

Poznałeś dziś kilka sposobów w jaki sposób wykorzystując robienie wielu rzeczy na raz możesz ułatwić bądź utrudnić sobie życie. Baw się dobrze z tą wiedzą i korzystaj z niej gdy tylko możesz.


|

Najważniejsze to mieć dobry plan czyli jak dobrze zaplanować tydzień

Ile razy planowałeś, że „od jutra” bierzesz się za czytanie książek, naukę języków i wiele innych rzeczy które miałeś w głowie. Jednak następnego dnia nie wiedziałeś za co wziąć się najpierw, a ogromna ilość pomysłów które chciałeś realizować jednocześnie, nie pozwalała Ci zabrać się do działania.

Dziś pokaże Tobie w jaki sposób można zaplanować sobie Tydzień tak, abyś nie musiał się więcej zastanawiać co chciałbyś zrobić i czy właśnie jest na to dobra pora.

Na samym początku tego wpisu chciałbym, żebyś zastanowił się nad swoimi priorytetami, gdyż to one będą miały tutaj największe znaczenie. Musisz zdecydować, na czym w najbliższym terminie będzie Ci zależało najbardziej i w co zainwestujesz swój czas. Pamiętaj również o tym aby powstrzymywać się od wykonywania coraz to nowych czynności. Warto w tym wypadku zadać sobie pytanie czy zajęcie w które chcesz zainwestować jest tym na którym Ci naprawdę zależy. Osobiście pracuje nad kilkoma celami jednak nie wszystkie z nich maja dla mnie taką sama ważność. Gdyby wszystkie były tak samo istotne, za co tak naprawdę powinienem się zabrać najpierw?

Jeśli jeszcze nie poznałeś metody na ustalanie swoich priorytetów przeczytaj wpis: Zorganizuj się! Dowiesz się w nim o kilku technikach które służą wyznaczaniu i ustalaniu celów.

Podstawowym narzędziem które ułatwi Ci pracę będzie kalendarz. Planując wszystko na najbliższy tydzień, najlepiej w weekendowy wieczór. Zorganizuj czas tak, żebyś nie musiał robić codziennie tego samego. Z własnego doświadczenia wiem, że taka metoda nie sprawdza się w terminie dłuższym niż kilka dni.

Pierwszym elementem od którego zaczniemy układanie naszego planu, będzie ustalenie czasu który chciałbyś poświęcić na swoje cele. Przypuśćmy, że po odjęciu pracy, obowiązków domowych i odpoczynku zostało Ci do rozdysponowania 20h. Na pierwszy rzut oka to może wydawać się dużo, jednak jeśli podzielisz ten czas na sześć dni, otrzymasz niecałe 3,5h.

Podam ci teraz kilka przykładowych zajęć nad którymi można popracować:

  • Czytanie książek z dziedziny która Cię interesuje, (6h)
  • Nauka języków obcych, (6h)
  • Sport i ćwiczenia
  • Rozrywka

Chcąc najbardziej skoncentrować się na językach i czytaniu przeznaczymy na nie największą ilość wolnych godzin. Niech będzie to 12h, co będzie stanowiło 60% twojego wolnego czasu. 4h przeznaczymy na basen, a całą resztę na piątkową imprezę. Pamiętaj, że powyższe wyliczenia są czysto teoretyczne i nie musisz spędzić dwudziestu minut z kalkulatorem w ręku żeby wszystko rozplanować. Poniżej możesz zobaczyć jak wygląda mój tygodniowy plan.

Najwazniejsze to mieć dobry plan

Chciałbym przedstawić Ci jeszcze jedno narzędzie dzięki któremu znacznie ułatwisz sobie planowanie każdego dnia. Program znany pod nazwą Rainlendar jest kalendarzem, który w bardzo prosty i czytelny sposób wyświetla na twoim pulpicie wszystkie niezbędne informacje. Osobiście używam go od wielu lat i w świetny sposób przypomina mi o najważniejszych do zrobienia rzeczach. Jest to program darmowy, więc nie musisz wydawać na niego żadnych pieniędzy.

Na koniec chciałbym Ci powiedzieć, że wszystkie te programy lub ustalenia są tylko pomocą, a czy będziesz potrafił z niej skorzystać zależy tylko od Ciebie. Nie daj się zwariować. Każdy dzień jest dla Ciebie. Pamiętaj, żeby to co najważniejsze robić na samym początku, gdyż w każdej chwili może spotkać Cię coś czego nie planowałeś. Jak powiada Brian Tracy „nigdy nie ma czasu na zrobienie wszystkiego, zawsze jest jednak czas na zrobienie tego co najważniejsze”.

Jeżeli wpis, który przeczytałeś choć trochę Ci pomógł, kliknij LUBIĘ TO i podziel się nim z innymi.


|

Szersza perspektywa czyli o patrzeniu na świat trochę inaczej

Żyjesz sobie spokojnie, każdy dzień jest wierną kopią poprzedniego, wykonujesz regularnie te same, schematyczne czynności. Wyobraź sobie, że niespodziewanie coś lub ktoś spada jak grom z jasnego nieba, burząc przy tym ład i harmonię Twojego dotychczasowego życia. Jak szybko potrafiłbyś się dostosować?

Jestem pewien, że w Twoim życiu istnieje wiele osób/rzeczy/czynności, które sprawiają że jesteś szczęśliwy. Może to być praca, do której wstajesz rano z uśmiechem na twarzy, przyjaciele, na których zawsze możesz liczyć albo wszystko to, co kupiłeś za swoje ciężko zapracowane pieniądze. Pomyśl jednak, co byś zrobił, gdyby któregoś dnia okazało się, że straciłeś to wszystko?

Życie składające się ze schematów, przypomina poruszanie się po dobrze znanej nam trasie np. ulicami rodzinnego miasta - codziennie tymi samymi drogami z punktu A do punktu B, niekiedy tylko zmieniając stronę chodnika, wygodnie i szybko do celu, nie zastanawiając się nad inną drogą. Zapytasz zapewne „po co zmieniać coś, co już od tak dawna się sprawdza, co daje bezpieczeństwo i jest najłatwiejszym wyjściem?”. Nie wątpię, że wielokrotnie przychodził Ci do głowy pomysł, żeby spróbować czegoś nowego, jednak już po chwili okazywało się, że trafiłeś na ogromny korek, poszedłeś nie w tą stronę bądź wracałeś do miejsca, z którego wystartowałeś. I tak przy następnej próbie dochodziłeś do wniosków, że nie jest to najlepszy pomysł, wynajdując setki powodów, dla których nie warto się za to brać po raz kolejny. Nie ma potrzeby szukać innych rozwiązań skoro wszystko działa tak jak powinno.

Wyobraź sobie teraz sytuację, w której nagle wszystko się zmienia, nie możesz już chodzić „swoją trasą” bo nagle droga została zamknięta na czas remontu, Twoi przyjaciele z nieznanych Ci przyczyn stwierdzili, że zachowujesz się jak baran i nie zamierzają dłużej utrzymywać z Tobą kontaktu a z pracy zostałeś wyrzucony w związku z „restrukturyzacją”. W jaki sposób pokierowałbyś dalej swoim życiem?

Rozwiązanie pierwsze polegałoby na użalaniu się nad sobą, rozpaczaniu nad swoim losem i tym jaki świat jest dla Ciebie niesprawiedliwy. Przecież tak ciężko pracowałeś, dawałeś z siebie tak wiele a zostałeś potraktowany nie tak jak oczekiwałeś. Siedziałbyś na tyłku i czekał na zbawienie, albo liczył, że z nieba spłynie nieznana Ci moc i wszystko wróci do poprzedniego stanu. Nie byłoby potrzeby starania się o coś lepszego, bo przecież obecny stan byłby świetnym usprawiedliwieniem na beznadziejną pozycję w której się znalazłeś.

Rozwiązanie drugie prowadzi do bardziej aktywnego działania a mianowicie zaprzestania użalania się nad światem i jego niesprawiedliwością i wzięcia się do pracy. Przecież jako osoba myśląca dobrze wiesz, że jedyne co możesz wynieść z przeszłości to wnioski, które stanowią podwalinę nauki radzenia sobie w przyszłości. Przeszłość daje nam doświadczenie, które odpowiednio przez nas wykorzystane może stać się kluczem do sukcesu w przyszłych poczynaniach.

Może gdybyś był bardziej uważny, dostrzegłbyś znaki które mówiły o planowanym remoncie drogi. Gdybyś częściej odbierał telefony od znajomych, albo pojawił się na cotygodniowym spotkaniu w pubie, oni nie odwróciliby się od Ciebie. A co jeśli restrukturyzacja była spowodowana tym, że nie potrafiłeś (z resztą jak wielu innych zwolnionych) dostosować się do nowych sytuacji jakie zapanowały w Twoim miejscu pracy?

Tymi przykładami chciałem pokazać Ci, że wszystko to co jest dzisiaj, jutro wcale nie musi być takie samo. Codziennie dzieje się mnóstwo rzeczy, na które nie mamy wpływu. Jest również pełno takich, które można zauważyć i jeśli w porę zareagujemy, możemy uniknąć pewnych przykrych konsekwencji. Cała zabawa polega na tym, abyś nie przyjął postawy biernej. Aktywny udział we własnym życiu z pewnością pozwoli Ci uniknąć wielu niemiłych niespodzianek. Łatwiej będziesz radził sobie z nowymi sytuacjami i z całą pewnością więcej zyskasz niż stracisz.

A Wy jaką postawę przyjęliście? Podzielcie się koniecznie swoimi spostrzeżeniami.


|

Zorganizuj się! Czyli kilka wskazówek o tym jak planować

Jako, że rok szkolny już dawno się rozpoczął a studenci dopiero, co rozgrzewają się po długich wakacjach, chciałbym przedstawić kilka ciekawych metod, które mogą Ci pomóc pracować i uczyć się skuteczniej, a przy okazji zaoszczędzić trochę czasu. Osobiście przetestowałem te metody na sobie i bez wahania mogę powiedzieć, że świetnie działają i z powodzeniem można je stosować nawet do najprostszych zadań.

zorganizuj się!

Zastanów się, który to już raz obiecujesz sobie w myślach, że od jutra bierzesz się do działania i kończysz z siedzeniem do późna przy komputerze przeglądając kwejka, szukając znajomych na facebooku albo oglądając ten sam film po raz czwarty, chociaż nie jest on na liście Twoich ulubionych rozrywek... Oczywiście następnego dnia powtarzasz dokładnie ten sam schemat, mimo że do przeczytania czeka interesująca książka, którą pożyczyłeś jakiś czas temu, Twoja ulubiona gazeta ciągle pachnie świeżą farbą a z przyjaciółmi nie widziałeś się już od miesiąca. Gdybyś tylko miał więcej czasu na pewno uporałbyś się ze wszystkim a przy okazji znalazłbyś chwilę na swoje ulubione nawyki. Prawda jest jednak taka, że jeśli od zaraz nie przejmiesz kontroli nad swoim czasem sytuacja kryzysowa będzie trwać a szansa na przeczytanie książek, czy pójścia na kurs, który planujesz już od roku będzie mała albo żadna. Nawet, jeśli znalazłbyś dodatkowe dwie godziny jestem pewien, że w krótkim czasie Twoja głowa podpowiedziałaby jak je „zagospodarować” na potrzebę koniecznego sprawdzenia najświeższych ploteczek z życia gwiazd

Chciałbym Ci, zatem zasugerować abyś już dziś podjął próbę zrezygnowania z tych wszystkich „rozrywek” i zaczął znacznie lepiej wykorzystywać swój czas a przy okazji wziął się za książkę, kurs i wszystko to, co do tej pory było dla Ciebie ważne, jednak odkładałeś to „na jutro”. Już dziś zacznij ćwiczyć robienie wszystkiego, co pozwoli Ci zrobić kolejny krok do przodu, dzięki czemu z każdym dniem będziesz bliżej realizacji swoich celów i marzeń. Pamiętaj, zrealizowanie w pełni Twojego planu może okazać się trudne, jednak jeśli skoncentrujesz uwagę na tym, co jest dla Ciebie najważniejsze satysfakcja z wykonanych zadań wynagrodzi Tobie to, co poświęciłeś.

Zatem czy planowałeś kiedyś ustalić swój harmonogram dnia lub tygodnia (i nie mam tu na myśli spotkań w kalendarzu firmowym tylko Twoich osobistych spraw i codziennych zajęć)? Czy próbowałeś zidentyfikować, która z czynności przyniesie Tobie największe korzyści, jeśli wykonasz ją dobrze do samego końca? Jeśli przeszło Ci to kiedyś przez myśl, jednak zawsze znalazłeś jakąś wymówkę, albo za każdym razem pracowałeś nad czymś ważniejszym, to właśnie teraz masz szansę to zmienić i to na swoją korzyść!

Pierwsza z metod, o której chciałbym opowiedzieć może przynieść Ci wiele korzyści a przy okazji zmienić Twoje życie o 180 stopni, tak jak stało się to w moim przypadku. Chciałbym, zatem żebyś od dziś spróbował poświęcić kilka minut dziennie na przygotowanie dobrego planu na następny dzień. Najlepiej w tej metodzie sprawdza się papierowy kalendarz jednak, jeśli zaopatrzysz się w kartkę papieru, użyjesz do pracy komputera lub telefonu komórkowego, każde z tych narzędzi równie dobrze spełni swoją funkcję.

Codziennie wieczorem spróbuj znaleźć 5 do 10 minut, aby wypisać zadania tego, co chciałbyś zrobić jutro. Zadania, na które nie wystarczyło Ci czasu bez wahania możesz przenieść na następny dzień, dodając pozostałe obowiązki. Wieczorne planowanie pozwoli Ci budzić się rano w pełnej gotowości do działania a przy okazji nie będziesz musiał się zastanawiać, od czego należałoby zacząć. Wykonywanie w ten sposób zwykłych czynności pozwoli Ci w realny sposób ocenić ile w danym dniu masz jeszcze do zrobienia. Satysfakcja i zadowolenie z każdego z nich (dziś musicie uwierzyć mi na słowo) będzie naprawdę ogromne. Od dziś podejmij wyzwanie i zmień sposób swojej pracy a na efekty nie będziesz musiał długo czekać.

Metoda A,B,C,D,E czyli co jest dla Ciebie najważniejsze

Kolejnym sposobem jest metoda, której nazwa pochodzi od pierwszych liter alfabetu - „A, B, C, D, E”. Procedura jest banalnie prosta i działa następująco:

Do zrobionej wcześniej listy każdemu z zadań nadaj priorytet jednocześnie pamiętając, że:

  • „A” są to zadania najważniejsze za które musisz zabrać się w pierwszej kolejności;
  • „B” nie wymagają one tak pilnego działania jak zadania z grupy A, jednak wykonanie ich przyniesie Tobie najwięcej korzyści w przyszłości np.: czytanie książek, szkolenia, nauka języków etc.
  • „C” ten typ czynność można wykonać, jednak jeśli się je pominie, straty będą niewielkie;
  • „D” jeśli masz możliwość, poproś kogoś o zrobienie tego za Ciebie;
  • „E” zadania z tej grupy marnują Twój czas i energię a co za tym idzie, warto jest wykreślić je ze swojego harmonogramu;

Jeśli uznasz, że w grupie A znajdzie się więcej pozycji, możesz je również posegregować według ich ważności. Pamiętaj też, aby nie zabierać się za zadania z grupy B, jeśli do zrobienia została jeszcze połowa zadań z grupy A. Nawet jeśli nie wystarczy Ci czasu na wszystko co zaplanowałeś, zawsze będziesz miał świadomość, że zrobisz to co miało najwyższy priorytet.

Czy słyszeliście kiedyś o zasadzie Pareto zwanej też metodą 80/20? Jest to kolejna metoda, którą pragnę polecić. Mówi ona o tym, że 80% zdarzeń generuje 20% czynności. Co można przez to rozumieć? Mianowicie to, że 80% Twojego czasu zajmuje 20% czynności, które wykonujesz. Jeszcze prościej można powiedzieć ze 2 z dziesięciu rzeczy, które robisz są warte więcej niż 8 pozostałych. To właśnie od tych zajęć powinieneś zacząć swój dzień, a to co jest mniej istotne zostawić sobie na „deser”. Zacznij pracować nad nawykiem robienia tego co jest ważne a efekty Twojej pracy będą niesamowite.

Zastanów się, więc dobrze, które czynności w Twoim wypadku można zaliczyć do tych przynoszących Tobie największą korzyść i z dziesięciu zadań, jakie musisz zrobić w najbliższym czasie wybierz te dwa, z których będziesz miał 80% korzyści.

Skoncentruj się na swoich celach i na tym, co robisz, tak długo aż nie doprowadzisz ich do końca. Takie podejście w krótkim czasie nauczy Ciebie skutecznych nawyków, dzięki którym będziesz pracować wydajniej a zaoszczędzony czas wykorzystasz na coś co sprawi Ci frajdę. Pamiętaj jednak o samodyscyplinie, która stanowi tutaj klucz do realizacji wszystkiego nad czym pracujesz. Podejmij wyzwanie i już dziś zacznij planować, analizować i działać.

Komentarze są do twojej dyspozycji, więc jeśli chciałbyś się podzielić swoimi uwagami, bądź masz swoje własne sposoby na organizację czasu, podziel się nimi.


|

Jak znaleźć czas na to aby czasem zwolnić

Wyścig trwa i tylko od Ciebie zależy czy będziesz gonił czołówkę, bądź zwolnisz aby odetchnąć przez chwilę i z nową energią rzucić się w pogoń za własnymi marzeniami. Żyjąc w ciągłym biegu możesz przegapić wiele niepowtarzalnych i radosnych momentów, do których nie będzie już powrotu. Czy warto?

Pogoń za marzeniami niekiedy przysłania nam cały otaczający nas świat. Jak w pędzącym pociągu obrazy migają nam przed oczami i nie jesteśmy w stanie dostrzec większości detali. Gdyby tak zwolnić przez chwilę, tylko po to by przypomnieć sobie wszystko to, co kiedyś sprawiało nam ogromną radość, a w chwili obecnej nawet nie zwracamy na to uwagi, zajęci codziennymi sprawami które generują ogromną ilość stresu. Zatrzymać czas by nie przelatywał nam przez palce. Istnieje mnóstwo rzeczy lub czynności, które kiedyś każdy z nas uwielbiał wykonywać. Dawały nam one spokój, satysfakcję lub czystą przyjemność.

Odkryjmy na nowo ogromne pokłady energii, dzięki którym z jeszcze większą jej dawką i prędkością będziemy mogli pędzić do „lepszego jutra”. Oto kilka przykładów, z których ja osobiście czerpię najwięcej radości:

  • Jedzenie. Pamiętam sytuację, w której czekając na coś smacznego w restauracji, na skutek samego zapachu moje zmysły szalały. I chwilę po podaniu posiłku, zamiast od razu zabierać się do jedzenia, czekałem jeszcze moment by podtrzymać ten stan i te wszystkie emocje jakie towarzyszyły tamtej chwili. Przecież jemy po to by żyć a nie żyjemy po to by jeść
  • Spotkania z przyjaciółmi. Sprawiają mi one ogromną radość a niekiedy stanowią motor napędowy do działania. Chwile spędzone razem nie tylko przypominają mi to co kiedyś miało miejsce ale również uświadamiają mi to, jak daleko zaszedłem i że dzięki nim jestem tym kim jestem. I mimo tego, że z biegiem lat wspólnie spędzanego czasu jest coraz mniej, warto wykorzystać każdą chwilę, bo przecież może ich być co raz mniej a z czasem całkiem zabraknąć.

  • Podróżowanie. Niesamowite uczucie towarzyszące podróżowaniu i odkrywaniu nowych miejsc. Jazda pociągiem 700km, bądź też wypad za kilkanaście złotych do Szwecji. Ekscytacja jaką odczuwam, kiedy przygotowuję się do drogi, pakuję plecak i już wiem, że za kilka chwil będę w zupełnie nowym miejscu. Dzięki takim chwilom wiem, że żyję.

  • Czytanie. Frajda, jaka towarzyszy mi podczas zdobywania wiedzy przy pomocy książek , pokazuje, że poza komputerem istnieją też inne formy spędzania czasu. Ponadto jako tradycjonalista, nie wyobrażam sobie, bym mógł kiedykolwiek porzucić ‘papierową książkę’ na rzecz chociażby e-booka. Sprawia mi ogromną przyjemność trzymanie nowej, pachnącej farbą drukarską książki. Celebruję przekładanie każdej strony. Takiego uczucia nie da się zastąpić żadnym nowoczesnym gadżetem.

A co Tobie sprawia najwięcej radości? Jestem przekonany, że każdy z Was znajdzie w swoim życiu takie chwile, które warte są tego aby zatrzymać się na dłużej i skupić na odczuwaniu zwykłej, ludzkiej przyjemności. Nieważne czy to będzie spacer z psem w parku, czytanie porannej gazety, delektowanie się kubkiem świeżo zaparzonej kawy czy latanie paralotnią. Postaraj się odnaleźć takie chwile, które Tobie dają tą moc do działania i korzystaj z nich, zawsze wtedy kiedy czujesz, że opadasz z sił.

A co tobie sprawia najwięcej radości? Koniecznie podzielcie się ze mną swoimi spostrzeżeniami.