|

W jaki sposób poradzić sobie z wybuchającym konfliktem

Nikt z nas nie planuje konfliktów, zwłaszcza takich w których emocje biorą górę, a my przestajemy nad sobą panować. Niestety wielu takich sytuacji nie da się uniknąć. Przyjrzyjmy się zatem jak sobie z tym poradzić.

Konflikt, który potrafi niszczyć nasze relacje jest zjawiskiem przed którym nie zawsze da się uciec. Różnica wartości, przekonań, a także indywidualny sposób postrzegania świata, mogą prowadzić do awantur a nawet większych starć.

Zapewne nieraz w Twoim życiu miała miejsce sytuacja, w której to początkowa wymiana zdań przeradzała się w „bitwę na noże”. Niestety wielu z nas ma potrzebę udowodnienia, że jego racja jest lepsza, co często przejawia się chęcią wygrania bez względu na cenę jaką przyjdzie później zapłacić.

sposób na konflikt

Bez wątpienia najwięcej konfliktów powstaje na skutej złej komunikacji. O tym jak ją poprawić, możesz przeczytać w artykule: jak poprawić swoją komunikację.

Co zrobić gdy pojawia się konflikt?

Jedno jest pewne, nie warto czekać aż z drobnych napięć przejdziemy do burzliwej wymiany zdań. Jeśli jednak dojdzie do takiej sytuacji, warto byś wiedział jak się zachować. Oto kilka rad, które mogą pomóc Ci w załagodzeniu konfliktu.

  • Nie pozwól by emocje podejmowały za Ciebie decyzje, ochłoń zanim zaczniesz dyskusję,
  • Jasno wytłumacz na czym Ci zależy i co chcesz osiągnąć, przy okazji pytając o to samo druga osobę,
  • Nie krytykuj swojego rozmówcy,
  • Okaż empatię i zacznij słuchać co ma Ci do powiedzenia druga osoba.

Warto też porzucić strategię ja wygrywam, ty przegrywasz, gdyż nie prowadzi ona do rozwiązania konfliktu, a jedynie odkłada go w czasie.

Dobrym podejściem jest zastosowanie metody wygrana-wygrana, o której pisze w swojej książce Stephen R. Covey. Metoda ta, jak sama nazwa wskazuje, polega na tym, że obie strony są zadowolone z rezultatu wspólnego porozumienia, dzięki czemu nie ma w niej przegranych. Nie ukrywam, że jest to trudne do zrealizowania i poza praktyką wymaga rezygnacji z chęci wygrania za wszelka cenę. Kluczem do sukcesu jest znalezienie przez obie strony konfliktu wspólnego rozwiązania.

A kiedy spojrzysz na to z drugiej strony

Poza destrukcyjnym i negatywnym efektem jak powoduje konflikt ma on też swoją pozytywna stronę. Dzięki niemu jesteśmy w stanie „oczyścić się” z emocji jakie w sobie nagromadziliśmy. Pozwala szukać wspólnych rozwiązań, a także przywraca spokój twojego ducha. Można zaryzykować i powiedzieć, że bez niego byłoby po prostu nudno.

O czym warto pamiętać:

  • Przypomnij sobie co było powodem twoich ostatnich konfliktów i jakie były przyczyny ich powstania,
  • Zastanów się jakie zachowanie byłoby najlepsze gdybyś miał dziś przeżyć go po raz drugi,
  • Czego byś dziś nie zrobił,
  • Pomyśl przez chwilę czego dzięki tej sytuacji się nauczyłeś i co wniosła ona w Twoje życie.

Mam nadzieję, że przy następnym konflikcie będziesz bardziej świadomy tego w jaki sposób do niego doszło, a co za tym idzie, sam zdecydujesz jak chcesz go rozwiązać. Powodzenia.

Jeżeli wpis, który przeczytałeś choć trochę Ci pomógł, kliknij LUBIĘ TO i podziel się nim z innymi.


|

Zespół powinien działać razem czyli o skutecznej pracy w zespole

Obecnie, większość ludzi pisząc swoje CV, odruchowo umieszcza w nich umiejętność pracy zespołowej. Wynika to oczywiście z oczekiwań pracodawców, którzy nierzadko wkładają wiele wysiłku aby skompletować swój własny „dream team”. Niestety, w dużej mierze, wszystko kończy się na pustych deklaracjach, walkach o „stołek” lidera, nieporozumieniach, strojeniu fochów a nawet rękoczynach! Przyjrzyjmy się zatem Twoim rzeczywistym predyspozycjom.

Wszystko zaczyna się od naszych przekonań. Stanowią one element naszego codziennego życia a uściślając – każdej jego sfery. Towarzyszą nam zawsze i wszędzie, począwszy od wizyty w warzywniaku i rozmowy z panią Krysią, po nasze relacje z przyjaciółmi a skończywszy na sposobie w jaki się ubieramy. Zalicza się do nich m. in. stereotyp kobiety zajmującej się domem tzw. kury domowej czy obowiązek noszenia czerni w czasie żałoby. Wszystko to utarło się gdzieś w przeszłości, zostało zaakceptowane przez większość społeczeństwa i trwa tak do dzisiejszego dnia. Na szczęście wiele z tych, często bzdurnych przekonań, zmienia się wraz z postępującą świadomością ludzi i ich nieodpartą chęcią odcięcia się od masy – bycia niezależną jednostką.

Tak samo Ty posiadasz własne przekonania, które warunkują Twój sposób zachowania, to co oglądasz w TV, jakiej muzyki słuchasz, jakie potrawy jadasz czy z jakimi ludźmi przestajesz. Również na ich podstawie wydajesz osądy na temat tego co jest fajne a co głupie, co przydatne a co bezużyteczne, co ciekawe a co nudne.

Jestem zdania, że przekonania działają jak filtry, które szufladkują świat i wszystko co nas spotyka a jednocześnie w dużej mierze, znacznie nas ograniczają. Często jest przecież tak, że utożsamiasz się ze swoimi poglądami, co w wielu przypadkach prowadzi do sytuacji, w której swoją wiedzę, umiejętności czy to co masz na sobie traktujesz jakby było to integralną częścią Ciebie i w momencie krytyki jednej z Twoich cech, pojawiają się negatywne emocje takie jak frustracja czy złość.

Wyobraź sobie sytuację, w której chcąc stworzyć zespół, przychodzisz z całym plecakiem przekonań na temat swojej osoby ale i grupy, której jeszcze przecież nie znasz. Obserwując ludzi przez kolejne pięć minut, jesteś w stanie stwierdzić, kto będzie najlepszym liderem a kto stanie się grupowym „najsłabszym ogniwem”. Teraz zastanów się czy oceniając członków zespołu, poprzez własny pryzmat, nie robisz krzywdy samemu sobie? Zamiast skupić się na zadaniu jakie macie do wykonania a ludzi, z którymi przyjdzie Ci pracować traktować jako jedność, sam niepotrzebnie stwarzasz bariery, klasyfikując ich według własnych przekonań. Poprzez takie zachowanie, niemal pewne jest, że możesz nie dostrzec pożądanych cech, ciekawych pomysłów czy świetnej taktyki osoby, którą z wejścia „skreśliłeś”.

Aby bardziej przybliżyć Ci problem, chciałbym podzielić się z Tobą sytuacją, która przytrafiła mi się dość niedawno, w trakcie trwania jednego ze szkoleń, w których brałem udział:

Dla potrzeb ćwiczenia została stworzona grupa, która składała się z czterech osób. Zadaniem jej było sprawić aby każdy z członków usiadł na krześle. Problem polegał na tym, że dostępne były jedynie trzy krzesła. Po krótkim i szybkim wprowadzeniu zadanie rozpoczęło się. Pomimo stale padających pytań odnośnie celu i sposobu wykonania ćwiczenia, prowadzący pozostał nieugięty i nikt nie otrzymał żadnej wskazówki…

Jak myślisz, co się stało gdy grupa zaczęła w końcu działać? Przez pięć minut zespół debatował, rzucając kolejne, co raz to nowsze pomysły a następnie wybrano najlepszy i wprowadzono go w życie. Tak jednak stało się dopiero przy trzecim podejściu. Za pierwszym razem wyglądało to trochę inaczej

Z początku, gdy padło hasło „działać”, dwie osoby z zespołu bez chwili namysłu chwyciły najbliższe im krzesła i szybko zajęły miejsca. Gdy trzecia osoba chciała zrobić to samo, osoba czwarta niemal siłą wyciągnęła jej krzesło spod „czterech liter”

Zapewne myślisz teraz, że Ty postąpiłbyś zupełnie inaczej, jednak jestem przekonany, że nie jeden raz miałeś ochotę pokazać innym, że to Ty jesteś tym „mądrzejszym”, że to Twój pomysł jest najlepszy i za wszelką cenę pragnąłeś przepchnąć swoje zdanie. Oczywiście w tym celu kłóciłeś się, krzyczałeś, obrażałeś, ironizowałeś – co było źródłem niepotrzebnego stresu i napięcia między innymi członkami grupy.

Na pewno zauważyłeś, czy to w szkole, czy w pracy, że kiedy tworzony jest zespół, osoby najsilniejsze szybko przejmują „stery”. Za to szare myszki, które nie są tak przebojowe (co nie oznacza, że są kompletnie nieprzydatne grupie!), są traktowane przez resztę jak „piąte koło u wozu”. Liderzy zaślepieni swoim dowództwem, często pomijają świetne pomysły „szaraków” lekceważąc ich zdanie. Nie dość, że traci na tym cały zespół, bo rozwiązanie oddala się, zamiast przybliżać, to w dodatku w grupie panuje niezdrowa atmosfera, przez co spada wydajność i jakość wykonywanej pracy.

Teraz, gdy już znasz wagę prawdziwej i efektywnej pracy zespołowej, podsumowując, chciałbym udzielić Ci kilku wskazówek:

  • Pracując w grupie, nie myśl egoistycznie wyłącznie o sobie; poszerz spektrum na całość - myśl w kategoriach „MY”
  • Nie klasyfikujczłonków zespołu według własnych przekonań; nie masz pojęcia jak bardzo można się pomylić i jak wiele na tym stracić
  • Każdy ma prawo do własnego zdania i każde jest tak samo wartościowe; na najlepszy pomysł może wpaść nawet niepozorna „szara myszka”
  • Nie oceniaj pochopnie; krytykując kogoś w nieodpowiedni sposób, możesz spowodować blokadę u tej osoby

Wierzę, że po lekturze tego artykułu, staniesz się bardziej świadom, tego w jaki sposób powinna wyglądać praca zespołowa przynosząca wymierne efekty. Jeżeli masz inne pomysły bądź odmienne zdanie w tek kwestii, chętnie o tym przeczytam. Zapraszam do komentowania


|

Multitasking – czym jest i czy jest to w ogóle możliwe?

Robienie kilku rzeczy na raz stało się dzisiaj swoistym MUST - KNOW. Myślisz, że Ciebie to nie dotyczy? Otóż, wszystko to co wykonujesz w trakcie np. pracy czy nauki tj. przeglądanie facebooka, wysyłanie i czytanie maili, jedzenie w międzyczasie jakiegoś batonika oraz plotkowanie z koleżanką/kolegą z naprzeciwka zalicza się właśnie do WIELOZADNIOWOŚCI.

Na pierwszy „rzut oka” wszystko wydaje się być ok - robota wre podczas gdy Ty podtrzymujesz kontakt ze światem i jesteś na bieżąco z wydarzeniami z areny politycznej i sportowej. Udało Ci się nawet w tym czasie zapłacić rachunki, zaprosić przyjaciół na domówkę i do tego wszystkiego zrobić zakupy na wieczorną kolację (tak, jeśli jeszcze nie wiedziałeś, przez internet można dzisiaj zrobić prawie wszystko). Jednak zastanów się, czy wykonując te wszystkie zajęcia w ciągu jednej chwili, zastanowiłeś się jakie będzie to miało przełożenie na Twoją wydajność?

Świetnie pamiętam okres w swoim życiu, gdy robienie jednej jedynej czynności na raz, najczęściej było to słuchanie rodziców bądź nauczycielki w szkole, wydawało mi się wiecznością i było tak frapujące, że nie mogłem ustać w miejscu z całej tej „radości”. Gdy już wysłuchałem tego co do mnie należało, w ogromnym pośpiechu wracałem do komputera, odrabiałem prace domowe, grałem w gry i robiłem wszystko to co było wtedy dla mnie ważne a przy okazji, odbywało się prawie w jednym momencie. Przeskakiwałem z zajęcia na zajęcie i wszystko to sprawnie działało. Dziś, nadal jedząc obiad, piszę maila i odbieram telefon… Sama myśl o poświęceniu uwagi tylko jednej czynności napawa mnie zniechęceniem i lękiem… Po co, skoro można zrobić tak wiele rzeczy na raz? o co, skoro robienie jednej rzeczy jest… bardziej męczące? No właśnie, jak to działa, że skupienie się na jednej czynności męczy nas bardziej niż tytułowy multitasking?

Wróćmy na chwilę do przedszkola. Jak wiadomo, dzieci mają o wiele większą zdolność do koncentracji i skupienia na nowo poznanej rzeczy niż dorośli. Jednak nie jest to jedynie kwestia wieku ale również częstotliwości z jaką napotykają one na swojej drodze „nowości”.

Wykonując dane zadanie, mózg i zmysły koncentrują swoją uwagę na bodźcach, które docierają do nich podczas wykonywania danej czynności. W momencie, gdy podejmujemy się czegoś dodatkowego, najczęściej wykonywanego w zupełnie inny sposób, umysł szybko przeskakuje do nowego zadania, chwilowo „zapominając” o tym co robił przed chwilą. Wyobraź sobie ile energii i czasu kosztuje Cię abyś szybko mógł wrócić do pełnej koncentracji nad poprzednim zadaniem. Zauważ, o ile szybciej, a przy okazji z dużo lepszym efektem mógłbyś wykonać swoje zadanie gdybyś przez cały czas był na nim skoncentrowany. Gdy pracujesz na „pełnych obrotach” wykonanie niektórych rzeczy przychodzi Ci przecież znacznie łatwiej. Ponadto gdy zaczynasz wykonywać jakieś zadanie, to Twoja głowa najpierw rozgrzewa się, następnie stopniowo wdraża się w daną czynność. Logicznym jest więc fakt, że jeśli coś przerwiesz, to aby powrócić do tego, potrzebna będzie ponowna rozgrzewka (co prawda mniejsza niż na początku, ale jednak…). Głowa musi sobie przecież „przypomnieć” system działania.

Mogę się założyć, że przynajmniej raz w życiu zdarzyło Ci się wyjść z domu w stanie takiego głębokiego zamyślenia, że w chwili kiedy „oprzytomniałeś” zastanawiałeś się, czy aby na pewno zamknąłeś drzwi na klucz. Mnie zdarzyło się to wiele razy i zamiast skupić się na „byciu” świadomym ich zamykania, w kilka minut później wracałem sprawdzić, czy na pewno zostały zamknięte.

Dlatego właśnie, za rozmowę przez telefon w trakcie prowadzenia samochodu dostaniesz mandat. Wtedy używasz kilku zmysłów na raz i zamiast skupić się na jeździe (co jest wystarczająco absorbujące), Ty dokładasz sobie element trzymania telefonu i prowadzenia „przytomnej”, niekiedy bardzo emocjonalnej, rozmowy. Wystarczy chwilka nieuwagi i bum!

To tyle na temat tego jak multitasking może nam utrudniać życie. Teraz trochę o jego „jasnej” stronie.

Co dobrego może dać Ci multitasking

Multitasking towarzyszy nam każdego dnia. Dzięki niemu jesteś „na czasie” tj. znasz najświeższe wiadomości, nie chodzisz głodny i serwujesz sobie dzienną porcję rozrywki. To wszystko oczywiście jest dla Ciebie czymś pozytywnym jeśli oczywiście nie przedkładasz, tego nad sprawy nadrzędne. Pomyśl… jak długo odkładasz na bok plany przeczytania nowej książki, na którą tak długo czekałeś? Multitasking pozwala Ci np. użyć audiobooka w drodze do pracy/szkoły czy w trakcie dłuższej podróży. Dwie czynności za jednym zamachem (pamiętaj tylko żeby nie wpaść pod pierwszy nadjeżdżający samochód). Kombinacja tych dwóch zadań pozwoli Ci w ogromy sposób zwiększyć swój potencjał i ilość wiedzy jaką posiadasz. Dokładnie w taki sam sposób możesz uczyć się języków obcych. Nawet jeśli nie wszystko uda Ci się zrozumieć, będziesz potrafił z kontekstu „wychwycić” co autor miał na myśli a ponadto „osłuchasz się” i zawsze coś zostanie Ci w głowie. Sprytne, prawda? Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Podzielcie się swoimi koniecznie w komentarzach.

Poznałeś dziś kilka sposobów w jaki sposób wykorzystując robienie wielu rzeczy na raz możesz ułatwić bądź utrudnić sobie życie. Baw się dobrze z tą wiedzą i korzystaj z niej gdy tylko możesz.


|

Szersza perspektywa czyli o patrzeniu na świat trochę inaczej

Żyjesz sobie spokojnie, każdy dzień jest wierną kopią poprzedniego, wykonujesz regularnie te same, schematyczne czynności. Wyobraź sobie, że niespodziewanie coś lub ktoś spada jak grom z jasnego nieba, burząc przy tym ład i harmonię Twojego dotychczasowego życia. Jak szybko potrafiłbyś się dostosować?

Jestem pewien, że w Twoim życiu istnieje wiele osób/rzeczy/czynności, które sprawiają że jesteś szczęśliwy. Może to być praca, do której wstajesz rano z uśmiechem na twarzy, przyjaciele, na których zawsze możesz liczyć albo wszystko to, co kupiłeś za swoje ciężko zapracowane pieniądze. Pomyśl jednak, co byś zrobił, gdyby któregoś dnia okazało się, że straciłeś to wszystko?

Życie składające się ze schematów, przypomina poruszanie się po dobrze znanej nam trasie np. ulicami rodzinnego miasta - codziennie tymi samymi drogami z punktu A do punktu B, niekiedy tylko zmieniając stronę chodnika, wygodnie i szybko do celu, nie zastanawiając się nad inną drogą. Zapytasz zapewne „po co zmieniać coś, co już od tak dawna się sprawdza, co daje bezpieczeństwo i jest najłatwiejszym wyjściem?”. Nie wątpię, że wielokrotnie przychodził Ci do głowy pomysł, żeby spróbować czegoś nowego, jednak już po chwili okazywało się, że trafiłeś na ogromny korek, poszedłeś nie w tą stronę bądź wracałeś do miejsca, z którego wystartowałeś. I tak przy następnej próbie dochodziłeś do wniosków, że nie jest to najlepszy pomysł, wynajdując setki powodów, dla których nie warto się za to brać po raz kolejny. Nie ma potrzeby szukać innych rozwiązań skoro wszystko działa tak jak powinno.

Wyobraź sobie teraz sytuację, w której nagle wszystko się zmienia, nie możesz już chodzić „swoją trasą” bo nagle droga została zamknięta na czas remontu, Twoi przyjaciele z nieznanych Ci przyczyn stwierdzili, że zachowujesz się jak baran i nie zamierzają dłużej utrzymywać z Tobą kontaktu a z pracy zostałeś wyrzucony w związku z „restrukturyzacją”. W jaki sposób pokierowałbyś dalej swoim życiem?

Rozwiązanie pierwsze polegałoby na użalaniu się nad sobą, rozpaczaniu nad swoim losem i tym jaki świat jest dla Ciebie niesprawiedliwy. Przecież tak ciężko pracowałeś, dawałeś z siebie tak wiele a zostałeś potraktowany nie tak jak oczekiwałeś. Siedziałbyś na tyłku i czekał na zbawienie, albo liczył, że z nieba spłynie nieznana Ci moc i wszystko wróci do poprzedniego stanu. Nie byłoby potrzeby starania się o coś lepszego, bo przecież obecny stan byłby świetnym usprawiedliwieniem na beznadziejną pozycję w której się znalazłeś.

Rozwiązanie drugie prowadzi do bardziej aktywnego działania a mianowicie zaprzestania użalania się nad światem i jego niesprawiedliwością i wzięcia się do pracy. Przecież jako osoba myśląca dobrze wiesz, że jedyne co możesz wynieść z przeszłości to wnioski, które stanowią podwalinę nauki radzenia sobie w przyszłości. Przeszłość daje nam doświadczenie, które odpowiednio przez nas wykorzystane może stać się kluczem do sukcesu w przyszłych poczynaniach.

Może gdybyś był bardziej uważny, dostrzegłbyś znaki które mówiły o planowanym remoncie drogi. Gdybyś częściej odbierał telefony od znajomych, albo pojawił się na cotygodniowym spotkaniu w pubie, oni nie odwróciliby się od Ciebie. A co jeśli restrukturyzacja była spowodowana tym, że nie potrafiłeś (z resztą jak wielu innych zwolnionych) dostosować się do nowych sytuacji jakie zapanowały w Twoim miejscu pracy?

Tymi przykładami chciałem pokazać Ci, że wszystko to co jest dzisiaj, jutro wcale nie musi być takie samo. Codziennie dzieje się mnóstwo rzeczy, na które nie mamy wpływu. Jest również pełno takich, które można zauważyć i jeśli w porę zareagujemy, możemy uniknąć pewnych przykrych konsekwencji. Cała zabawa polega na tym, abyś nie przyjął postawy biernej. Aktywny udział we własnym życiu z pewnością pozwoli Ci uniknąć wielu niemiłych niespodzianek. Łatwiej będziesz radził sobie z nowymi sytuacjami i z całą pewnością więcej zyskasz niż stracisz.

A Wy jaką postawę przyjęliście? Podzielcie się koniecznie swoimi spostrzeżeniami.


|

Określ swoje cele i działaj!

Mogę się z Tobą założyć, że już nie raz w swoim życiu usłyszałeś, że jesteś leniwy albo nie robisz nic całymi dniami poza bezmyślnym gapieniem się w monitor komputera. Najczęściej takie oskarżenia padają z ust naszych najbliższych, którzy najzwyczajniej w świecie się o nas martwią. Określenie to działa jeszcze lepiej, jeśli sam w ten sposób etykietujesz siebie przypisując sobie cechy lenia. A czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, czym tak naprawdę jest lenistwo?

Określ swoje cele i działaj

Dowiedziałem się kiedyś, że lenistwo jest niczym innym jak brakiem konkretnego celu - takiego którego realizacja powoduje siedzenie do późnych godzin nocnych i zrywanie się z samego rana tylko po to, aby kontynuować to, co kilka godzin temu przerwaliśmy. To właśnie dzięki stawianym sobie celom ludzie spełniają swoje marzenia, realizują swoje ambicje i stają się tacy, jakimi zawsze chcieli być. Prościej ujmując - marzenie, któremu przypisujemy dodatkowe cechy, takie jak czas jego realizacji oraz sposoby, czy metody które pomogą w jego spełnieniu możemy nazwać celem (oczywiście istnieją również cele kompletnie nie mające związku z naszymi marzeniami, ale nie o tym chciałbym dzisiaj mówić).

Oto prosty sposób na to jak wyznaczać cele

Wyobraź sobie statek, którym steruje kapitan bez użycia mapy, kompasu czy innych pomocy (przykład absurdalny ale obrazowo wg mnie adekwatny). Jaka jest szansa na to, że dopłynie do wyznaczonego miejsca nie wiedząc nawet gdzie obecnie się znajduje i jak daleka droga jeszcze przed nim? Zadaj sobie pytanie - o ile było by prościej mając mapę, która pokazałaby najkrótszą drogę do miejsca docelowego. Taką mapą można nazwać prawidłowo określony sposób realizacji celu. „Mapa” pomoże nam odpowiedzieć na pytanie, gdzie obecnie jesteśmy i jak długa jest jeszcze przed nami droga. Dlatego tak ważne jest aby w wolnej chwili przysiąść nad swoim życiem, przeanalizować swoje marzenia, pragnienia i zacząć stawiać cele. Przy tym mam tu na myśli cele realne do spełnienia. Nie porywajmy się z motyką na słońce. Najprościej jest zawsze zacząć od rzeczy małych (a przecież diabeł tkwi właśnie w tych malutkich szczegółach).

Oto kilka rad, które mogą Tobie pomóc w wyznaczeniu dobrego celu:

  • Swój cel musisz określić w sposób twierdzący, czyli sformułowany „pozytywnie”, nie zaczynający się od słowa „NIE” - NIE chcę… itp.

Sposób w jakie NIE powinieneś tego robić: Nie chcę już być leniwy.

Przykład poprawnie sformułowany: Od dzisiaj chcę być osobą aktywną.

  • Opisz cel dokładnie i wyraźnie, nie zapominając o czasie jego realizacji, określeniu sposobu osiągnięcia go , zastanowieniu się kto może Ci pomóc, oraz miejscu w którym cel ma być zrealizowany. Zaufaj mi, im dokładniej uda Ci się go opisać tym łatwiejsza będzie jego realizacja.

Formuła niewskazana: Chcę być szczęśliwy.

Sama idea jest dobra, jednak powinno to wyglądać mniej więcej tak: Do końca przyszłego miesiąca zbuduję w sobie pozytywne emocje, dzięki którym stanę się szczęśliwszy.

  • Pamiętaj, aby Twój cel był konkretny i wart tego żebyś się za niego zabrał - da Ci to większą motywację i chęć do jego realizacji a także sprawi, że będzie on dla Ciebie realny.
  • Nie zapomnij o wyznaczeniu celów pośrednich, które ułatwią Ci realizację większego przedsięwzięcia. Pozwoli Ci to poczuć większą motywację i chęć radzenia sobie z przeszkodami stojącymi Ci na drodze. Przecież nie jest łatwo tak od razu zrzucić 20kg masy ciała, natomiast zrzucenie 2kg wydaje się być już dużo łatwiejszym zadaniem, prawda?
  • Sprawdź, co może stać Ci na przeszkodzie w realizacji Twojego celu. Łatwiej można pokonać wroga, jeśli poznamy go lepiej.
  • Najważniejszą rzeczą, o jakiej nie możesz zapomnieć jest spisanie swojego cele, celów pomocniczych i wszystkiego, co jest Ci potrzebne do jego realizacji. Słowo zapisane, czarno na białym, ma większą moc niż tylko myśl - „O ileż gorzej byłoby zobaczyć swoje nazwisko na liście gończym, niż tylko o nim usłyszeć”.
  • Nie zapomnij o tym, aby sprawdzać, w którym miejscu znajdujesz się obecnie. Zanotuj, choćby w myślach, każdy postęp. To sprawi, że motywacja stale będzie rosła.
  • Pamiętaj o nagrodzie w momencie gdy cel będzie już zrealizowany. Nie odkładaj jej na później. Nagroda odwleczona w czasie już tak dobrze nie smakuję.

Na koniec chciałbym podzielić się z Tobą wskazówkami z jednej z książek, którą miałem okazję przeczytać. Pamiętaj aby nie walczyć ze sobą tylko po to żeby zrobić coś co wcześniej sobie założyłeś aby mieć to „już z głowy”. Niech stanie się to Twoim kierunkiem w którym podążasz, wiatrem który prowadzi Twoje żagle do wyznaczonego celu. Jeśli zabraknie Ci czasu, nie wahaj się go trochę dodać, pamiętając jednak o zdrowym rozsądku. Robisz to przede wszystkim dla siebie, po to aby zrobić kolejny krok do przodu w swoim życiu a nie po to aby udowadniać coś innym.

Z niecierpliwością czekam na Wasze relacje odnośnie postawionych sobie celów i postępach w ich realizacji.