|

Giełda pomysłów

Kontynuując temat kreatywności (przeczytasz o nim w jednym z poprzednich artykułów). Dziś dowiesz się jak praktycznie przeprowadzić "burzę mózgów" (znana jest także pod nazwami "giełda pomysłów" lub "fabryka pomysłów").

giełda pomysłów

Technika ta wywodzi się z psychologii społecznej i ma na celu doskonalenie decyzji grupowych. Burza mózgów jest również formą dyskusji dydaktycznej, wykorzystywaną jako jedna z metod nauczania. ”

  • Do jej rozpoczęcia potrzebujesz kilku uczestników (ich liczba powinna mieścić się w granicy od 4 do 7 osób - mniejsza może nie stworzyć odpowiedniej synergii, a nad większą będzie trudno zapanować).
  • Pamiętaj, aby zmieścić się w przedziale czasu 15-45 minut - tyle w zupełności wystarczy na prawidłowe wykonanie zadania.
  • Precyzyjnie sformułuj pytania, na które szukasz odpowiedzi.
  • Podczas udzielania odpowiedzi na zadanie pytanie, nie krytykuj ani nie oceniaj żadnej z odpowiedzi, jaką usłyszałeś - na tym etapie każdy pomysł jest dobry.
  • Gdy sesja skończy się, przejdź do oceniania pomysłów i wybierz najlepszy. Pamiętaj, żeby nie zwlekać za długo z podjęciem decyzji.

Jeżeli wpis, który przeczytałeś choć trochę Ci pomógł, kliknij LUBIĘ TO i podziel się nim z innymi.


|

W jaki sposób zwiększyć pewność siebie

Sytuacje, w których nasza pewność siebie wystawiana jest dość często na próbę zdarzają się każdemu z nas. W wielu przypadkach tracimy sporo interesujących okazji, zaczynając od poznania ładnej dziewczyny na ulicy, kończąc na ciekawej rozmowie w większej grupie ludzi. W dzisiejszym wpisie chciałbym pokazać Ci jak dzięki pracy nad własnymi przekonaniami możesz stać się osobą bardziej pewną siebie.

Jak zwiększyć pewność siebie

Jak zapewne wiesz, pewność siebie zależy od wielu sytuacji i kontekstów z którymi spotykamy się każdego dnia.

Powodów dla których warto jest nad nią pracować może być wiele. Pomyśl, ile fajnych osób mógłbyś poznać gdybyś zamiast zastanawiania się nad tym co oni o Tobie pomyślą, nawiązałbyś po prostu z nimi kontakt.

Czym jest pewność siebie?

Co powoduje, że podejście do nieznajomych osób wywołuje tak wielki strach i obawy?

Środowisko w jakim na co dzień przebywamy tworzy pewnego rodzaju ramy zachowań, które nas ograniczają. Ile razy znalazłeś się w sytuacji w której kilkuletnie dziecko wlepiło w Ciebie swoje oczy? Czy postąpiłbyś tak w stosunku do nieznajomej Ci osoby?

Gdyby odłożyć na bok wszystkie emocje i myśli towarzyszące temu procesowi, łatwość tej czynności można przyrównać do prasowania czy wizyty w warzywniaku.

Do momentu, w którym nie zaczniesz tworzyć relacji z drugą osobą, żyjesz tylko halucynacją i wyobrażeniami, którą stworzyłeś w głowie, a nie faktami, które się wydarzyły.

Przedstawię Ci teraz szereg środków, które poprzez praktykowanie na pewno przyniosą świetne rezultaty.

  • Spróbuj podczas następnego podejścia do nowo poznanej osoby nie tworzyć scenariuszy tego, co może się wydarzyć. Przestań kreować przyszłości, która jeszcze nie miała miejsca, a skoncentruj się w 100% na tym, co dzieje się obecnie. Jest to bardzo ważny element, więc się przyłóż.
  • Nie postrzegaj swoich prób w kategoriach lepszy czy gorszy, dlatego, że w rzeczywistości nic takiego nie istnieje. Z mojego punktu widzenia, jesteś i robisz to najlepiej w danym momencie.
  • Potraktuj każdą z prób, jako wygrana, nawet jeśli po dwóch zdaniach zostaniesz „odprawiony z kwitkiem”. Nieudana próba jest lepsza niż brak jakiegokolwiek działania.

Nie przejmuj się tym co pomyśli o Tobie druga osoba. Każdy z nas jest egoistą na tyle, że po kilku chwilach zajmie się z powrotem swoją osobą.

Pomyśl, jesteś zupełnie inny niż każdy dookoła Ciebie i właśnie to jest niesamowite. Ciesz się tym faktem! Przecież gdyby każdy z nas był do siebie podobny, świat stałby się strasznie nudny.

A co zrobić gdy w odpowiedzi na Twoje działanie usłyszysz coś mniej cenzuralnego?

  • Jako osoba szanująca i lubiąca siebie podziękuj kulturalnie tej osobie i odejdź. Właśnie zrobiłeś dla siebie najlepsze, co mogłeś. Zastanów się chwile: czy chciałbyś być, spotykać się lub randkować z kimś, kto w taki sposób zwraca się do nowo poznanych osób? W rzeczywistości możesz być z siebie dumny. Nie marnuj swojego cennego czasu na kontakt z takimi ludźmi.
  • Zmień myślenie na temat popełniania błędów i zacznij traktować je jako cenną informację, która w przyszłości przyniesie Ci dodatkowe korzyści. Jeśli nie wyszło za pierwszym razem zadaj sobie pytanie, „co mogę zrobić lepiej?” i działaj! Zobaczysz jaką moc niesie za sobą takie myślenie.

Jeżeli wpis, który przeczytałeś choć trochę Ci pomógł, kliknij LUBIĘ TO i podziel się nim z innymi.


|

Multitasking – czym jest i czy jest to w ogóle możliwe?

Robienie kilku rzeczy na raz stało się dzisiaj swoistym MUST - KNOW. Myślisz, że Ciebie to nie dotyczy? Otóż, wszystko to co wykonujesz w trakcie np. pracy czy nauki tj. przeglądanie facebooka, wysyłanie i czytanie maili, jedzenie w międzyczasie jakiegoś batonika oraz plotkowanie z koleżanką/kolegą z naprzeciwka zalicza się właśnie do WIELOZADNIOWOŚCI.

Na pierwszy „rzut oka” wszystko wydaje się być ok - robota wre podczas gdy Ty podtrzymujesz kontakt ze światem i jesteś na bieżąco z wydarzeniami z areny politycznej i sportowej. Udało Ci się nawet w tym czasie zapłacić rachunki, zaprosić przyjaciół na domówkę i do tego wszystkiego zrobić zakupy na wieczorną kolację (tak, jeśli jeszcze nie wiedziałeś, przez internet można dzisiaj zrobić prawie wszystko). Jednak zastanów się, czy wykonując te wszystkie zajęcia w ciągu jednej chwili, zastanowiłeś się jakie będzie to miało przełożenie na Twoją wydajność?

Świetnie pamiętam okres w swoim życiu, gdy robienie jednej jedynej czynności na raz, najczęściej było to słuchanie rodziców bądź nauczycielki w szkole, wydawało mi się wiecznością i było tak frapujące, że nie mogłem ustać w miejscu z całej tej „radości”. Gdy już wysłuchałem tego co do mnie należało, w ogromnym pośpiechu wracałem do komputera, odrabiałem prace domowe, grałem w gry i robiłem wszystko to co było wtedy dla mnie ważne a przy okazji, odbywało się prawie w jednym momencie. Przeskakiwałem z zajęcia na zajęcie i wszystko to sprawnie działało. Dziś, nadal jedząc obiad, piszę maila i odbieram telefon… Sama myśl o poświęceniu uwagi tylko jednej czynności napawa mnie zniechęceniem i lękiem… Po co, skoro można zrobić tak wiele rzeczy na raz? o co, skoro robienie jednej rzeczy jest… bardziej męczące? No właśnie, jak to działa, że skupienie się na jednej czynności męczy nas bardziej niż tytułowy multitasking?

Wróćmy na chwilę do przedszkola. Jak wiadomo, dzieci mają o wiele większą zdolność do koncentracji i skupienia na nowo poznanej rzeczy niż dorośli. Jednak nie jest to jedynie kwestia wieku ale również częstotliwości z jaką napotykają one na swojej drodze „nowości”.

Wykonując dane zadanie, mózg i zmysły koncentrują swoją uwagę na bodźcach, które docierają do nich podczas wykonywania danej czynności. W momencie, gdy podejmujemy się czegoś dodatkowego, najczęściej wykonywanego w zupełnie inny sposób, umysł szybko przeskakuje do nowego zadania, chwilowo „zapominając” o tym co robił przed chwilą. Wyobraź sobie ile energii i czasu kosztuje Cię abyś szybko mógł wrócić do pełnej koncentracji nad poprzednim zadaniem. Zauważ, o ile szybciej, a przy okazji z dużo lepszym efektem mógłbyś wykonać swoje zadanie gdybyś przez cały czas był na nim skoncentrowany. Gdy pracujesz na „pełnych obrotach” wykonanie niektórych rzeczy przychodzi Ci przecież znacznie łatwiej. Ponadto gdy zaczynasz wykonywać jakieś zadanie, to Twoja głowa najpierw rozgrzewa się, następnie stopniowo wdraża się w daną czynność. Logicznym jest więc fakt, że jeśli coś przerwiesz, to aby powrócić do tego, potrzebna będzie ponowna rozgrzewka (co prawda mniejsza niż na początku, ale jednak…). Głowa musi sobie przecież „przypomnieć” system działania.

Mogę się założyć, że przynajmniej raz w życiu zdarzyło Ci się wyjść z domu w stanie takiego głębokiego zamyślenia, że w chwili kiedy „oprzytomniałeś” zastanawiałeś się, czy aby na pewno zamknąłeś drzwi na klucz. Mnie zdarzyło się to wiele razy i zamiast skupić się na „byciu” świadomym ich zamykania, w kilka minut później wracałem sprawdzić, czy na pewno zostały zamknięte.

Dlatego właśnie, za rozmowę przez telefon w trakcie prowadzenia samochodu dostaniesz mandat. Wtedy używasz kilku zmysłów na raz i zamiast skupić się na jeździe (co jest wystarczająco absorbujące), Ty dokładasz sobie element trzymania telefonu i prowadzenia „przytomnej”, niekiedy bardzo emocjonalnej, rozmowy. Wystarczy chwilka nieuwagi i bum!

To tyle na temat tego jak multitasking może nam utrudniać życie. Teraz trochę o jego „jasnej” stronie.

Co dobrego może dać Ci multitasking

Multitasking towarzyszy nam każdego dnia. Dzięki niemu jesteś „na czasie” tj. znasz najświeższe wiadomości, nie chodzisz głodny i serwujesz sobie dzienną porcję rozrywki. To wszystko oczywiście jest dla Ciebie czymś pozytywnym jeśli oczywiście nie przedkładasz, tego nad sprawy nadrzędne. Pomyśl… jak długo odkładasz na bok plany przeczytania nowej książki, na którą tak długo czekałeś? Multitasking pozwala Ci np. użyć audiobooka w drodze do pracy/szkoły czy w trakcie dłuższej podróży. Dwie czynności za jednym zamachem (pamiętaj tylko żeby nie wpaść pod pierwszy nadjeżdżający samochód). Kombinacja tych dwóch zadań pozwoli Ci w ogromy sposób zwiększyć swój potencjał i ilość wiedzy jaką posiadasz. Dokładnie w taki sam sposób możesz uczyć się języków obcych. Nawet jeśli nie wszystko uda Ci się zrozumieć, będziesz potrafił z kontekstu „wychwycić” co autor miał na myśli a ponadto „osłuchasz się” i zawsze coś zostanie Ci w głowie. Sprytne, prawda? Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Podzielcie się swoimi koniecznie w komentarzach.

Poznałeś dziś kilka sposobów w jaki sposób wykorzystując robienie wielu rzeczy na raz możesz ułatwić bądź utrudnić sobie życie. Baw się dobrze z tą wiedzą i korzystaj z niej gdy tylko możesz.


|

75 sekund czyli krótka historia o długości naszego życia

Czy kiedykolwiek próbowałeś zmierzyć, ile czasu potrafi ‘przelecieć’ Ci przez palce? Mogę się założyć, że nie jeden raz spędziłeś dzień na gdybaniu i z zaskoczeniem stwierdzałeś, że nastał już wieczór. Mam nadzieję, że ten wpis pozwoli Ci spojrzeć w nieco inny sposób na zarządzanie swoim czasem i na znaczenie jakie temu nadajesz.

Zanim jednak zaczniesz czytać dzisiejszy wpis, zachęcam Cię do obejrzenia filmu, który pokazuje jak w półtorej minuty można zobrazować nasze życie.

Pamiętam czasy, gdy jako dzieciak, nie mogłem doczekać się 18-tki i bycia w końcu dorosłą osobą. Godziny dłużyły się niesamowicie i na wszystko było zawsze nadto czasu. Rok wydawał się nie mieć końca… Jednak wraz z biegiem lat zacząłem dostrzegać, że czas ulega swoistej kompresji i w chwili obecnej, nie tylko z racji moich zainteresowań ale i samej perspektywy czasu, zaczynam doceniać jego prawdziwą wartość.

Wydaje się, że wiek 75 lat, a tyle wynosi średnia długość życia w naszym kraju,

to strasznie dużo, gdy patrzy się na niego z perspektywy młodego człowieka. Jednak jeśli rozbić to na godziny a następnie na minuty, przy czym odejmiemy od tego czas, który spędzamy na spanie i pracę, okaże się, że od momentu urodzenia mamy do dyspozycji 8 godzin dziennie - co nadal daje nam 219 000 godzin które mamy dla siebie.

Licząc dalej, odejmijmy od tego czas, który poświęcamy na przemieszczanie się. Przypuśćmy, że będą to 3 godziny dziennie, rozrywkę - kolejne 2 godziny i wszystkie inne czynności, które sprawiają, że funkcjonujemy w społeczeństwie. Okazuje się, że do dyspozycji zostały Ci tylko 2 godziny, a to już tylko 54 750 godzin z 657 000. Wynik ten nie robi już tak wielkiego wrażenia jak wcześniejsza liczba prawda? Pamiętaj jeszcze o jednej i to bardzo ważnej rzeczy - nie zapomnij odjąć swojego wieku (liczyliśmy czas od urodzenia do wieku 75 lat, wynik drastycznie zmniejszy się, jeśli masz już np. 27 lat).

„Lost time is never found again.” - Benjamin Franklin

Przypomnij sobie teraz momenty, w których tak beztrosko pozwalałeś by kolejne godziny mijały swobodnie a Ty nie wiedziałeś co ze sobą zrobić. To tak jak z jedzeniem tylko i wyłącznie fast foodów. Przez kilka dni wszystko będzie w porządku i małe są szanse na to, że zaczniesz odczuwać skutki ich negatywnego wpływu na Twoje samopoczucie. Co by się jednak stało, gdybyś zaczął jeść je każdego dnia przez kilka miesięcy? Miej to na uwadze, gdy następnym razem nie będziesz wiedział w jaki sposób ‘zmarnować’ kolejny dzień.

Nie chodzi mi również o to, żebyś planował każdy swój ruch i nie pozwalał sobie na chwile ‘słodkiego’ lenistwa. Przykładami w tym artykule chcę Ci jedynie pokazać jak cennym darem może być Twój czas. Pamiętaj, że najważniejsze jest zachowanie równowagi pomiędzy wszystkim tym, czym się zajmujesz, czasem poświęconym rodzinie i odpoczynkiem fizycznym.

Oczywiście, że możesz ograniczyć spanie do minimum, dzięki czemu zyskasz dodatkowe godziny. Jednak prędzej czy później i za to przyjdzie Ci zapłacić odpowiednią cenę. Nie możesz przecież mało wkładając, dużo wyciągać. Pamiętaj o tym.

Jeżeli wpis, który przeczytałeś choć trochę Ci pomógł, kliknij LUBIĘ TO i podziel się nim z innymi.


|

Samodyscyplina – kilka podpowiedzi na temat tego jak skutecznie ją budować

Jeśli uważasz, że jesteś osobą niezdyscyplinowaną a chciałbyś wykonywać wszystko to co powinno być zrobione, nawet jeśli nie masz na to zupełnie ochoty, ten artykuł jest dla Ciebie! Chciałbym zdradzić Tobie kilka sposobów na radzenie sobie z właśnie tym problemem – brakiem dyscypliny w Twoim życiu.

Jak zwykle – zacznijmy od Ciebie – spróbuj zastanowić się przez chwilę i odpowiedzieć sobie na pytanie - Ile razy podejmowałeś próbę rzucenia palenia, ograniczenia ilości zjadanych słodyczy, zmniejszenia ilość godzin poświęcanych na przesiadywanie przy komputerze czy tracenia czasu na rozmawianie o wszystkim i o niczym? Ile z tych prób dało Tobie wymierny efekt?

Jeśli czytałeś moje wcześniejsze artykuły na temat efektywnego działania, wiesz już na pewno, że poza dobrym planem - mam tu na myśli plany, które są dla Ciebie ambitne i wymagają większego zaangażowania - potrzebujesz jeszcze ogromnych zasobów motywacji samodyscypliny, aby nawet przy największych trudnościach, codziennej rutynie i nieskończonej ilości przeszkód pojawiających się na Twojej drodze, kierować się prosto do wcześniej wyznaczonego przez siebie punktu.

Możesz być mistrzem planowania, mieć wszystko dobrze przemyślane, jednak jeśli nie zmusisz się do regularnego działania to efekt może być naprawdę mierny a gdy przyjdzie moment ciężkiej pracy stwierdzisz, że leżenie przed TV lub rozmowa ze znajomymi da Ci dużo więcej przyjemności. Taka jest smutna prawda, więc zanim podejmiesz się kolejnej próby to musisz być pewien swojej motywacji i zdyscyplinowania.

Żeby bardziej to zobrazować - zmieniając temat na trochę bardziej motoryzacyjny – cały proces dążenia do celu jest jak wybranie się w niesamowitą podróż świetnym autem. Samochód jak ze starych amerykańskich filmów, zapakowany cały bagażnik, na dachu mnóstwo kartonów wypełnionych po brzegi. Gdy już wsiadasz, pełen ekscytacji, dzieje się coś zaskakującego - kontrolka pokazująca nam ilość paliwa pokazuje, że bak jest pusty. Jak myślisz, co w takiej sytuacji robi większość ludzi? Rezygnuje z wycieczki i wraca do domu, bo po paliwo jest za daleko, bo jest za drogie, bo już im się ode chciało, BO BO BO… Szukają wymówek, BO tak jest przecież łatwiej.

Aby temu zapobiec, szukaj powodów, dla których warto jest poczynić wysiłek i pomimo braku ‘paliwa’ - wyruszyć. Wyobraź sobie mnóstwo przygód, dobrej zabawy, ciekawych sytuacji i doświadczeń jakie możesz zdobyć – wszystko to możesz zyskać! Pamiętaj - czas i tak ucieka i tylko od Ciebie zależy czy zrobisz to właśnie teraz czy będziesz czekał na lepszy moment, który (być może) nigdy nie nadejdzie. Stań się wizjonerem i spójrz w przyszłość. Zobacz jak jedziesz w swoją ‘podróż’ a dookoła Ciebie dzieją się niesamowite rzeczy. Wystarczy przecież tylko trochę wyobraźni i to właśnie ona jest Twoim kluczem do sukcesu. Im częściej będziesz pracował ze swoją wyobraźnią, obraz tego co chcesz osiągnąć będzie stawał się coraz bardziej przejrzysty i klarowny. Dzięki temu Twoja motywacja do działania będzie wzrastać.

Jak mówi prawo siania i zbierania - nie oczekuj planów jeśli nić nie posadziłeś. Im więcej dasz z siebie tym więcej korzyści będziesz miał w przyszłości. Zacznij pracować trochę mądrzej, ciężej i dłużej a efekty nie będą kazały długo na siebie czekać.

Przypomina to wybór pomiędzy obiadem a deserem. Wielu wybierze deser jako pierwszy, jednak jeśli wpakujesz w siebie duże ilości cukru czy na pewno wpłynie to pozytywnie na Twoje ciało i umysł? Czy po jego zjedzeniu będziesz miał taką samą ochotę na obiad? Nikt nie mówił, że osiągnięcie celu będzie łatwe i przyjemne – to byłoby zbyt proste. Dlatego czasem będziesz musiał zrezygnować z pucharka pysznych lodów na rzecz zdrowego kurczaka z warzywami. Jednak pamiętaj, że nagroda jaką otrzymasz za włożony wysiłek, będzie niewspółmiernie bardziej satysfakcjonująca niż zapchanie się deserem.

Dzięki samodyscyplinie, podjęcie decyzji aby zająć się tym co jest trudne i zmusić się do ciężkiej pracy, zniesienie wielu wyrzeczeń i poświęceń, jest zdecydowanie prostsze, jeśli na horyzoncie widzisz nadchodzące owoce swojej ciężkiej pracy. Nie wiem czy wiesz, ale nauka nowego nawyku zajmuje średnio trzy tygodnie. Po tym czasie ta okropna i żmudna czynność, która na początku sprawiała Ci tyle kłopotu i przyprawiała o ból głowy, wejdzie Ci w nawyk. Zatem jeśli założysz, że przestajesz np. słodzić herbatę cukrem, po około 3 tygodniach, nie powinno stanowić to dla Ciebie już takiego problemu. Kubki smakowe przyzwyczają się do goryczki a Ty dostaniesz nagrodę w postaci chociażby zdrowszych zębów (oczywiście podaję tu tylko przykład, Ty sam najlepiej znasz swoje pragnienia i cele, które pragniesz osiągnąć). Zacznij pracować nad tym co ważne. Możesz tylko zyskać!

Pracuj stopniowo i nad rzeczami, które mają dużą szanse powodzenia. Bądź realistą – jest mało prawdopodobne, że w ciągu tygodnia zrzucisz trwale 10 kg, ale już w ciągu 2-3 miesięcy – owszem. To samo tyczy się np. sprzątnięcia garażu – już sama wizja spędzenia całego dnia w tym bałaganie odbiera Ci chęć do życia. Jednak jeśli każdego dnia, bądź regularnie co weekend, poświęcisz chwilkę na ogarnięcie tematu, to po pewnym czasie zauważysz, że możesz spokojnie przejść, nie narażając się na ryzyko złamania nogi czy na lawinę kartonowych pudeł lądujących na Twojej głowie. Takie małe sukcesy będą powodowały w Tobie jeszcze większą chęć by zabrać się za coś naprawdę trudnego (według Ciebie) i wymagającego. Wszystko to będzie paliwem, dzięki któremu Twoja podróż będzie nabierała tempa. Wszystko to zależy tylko od Ciebie i nikt inny nie zrobi tego za Ciebie. Podejmiesz wyzwanie?

Jeżeli wpis, który przeczytałeś choć trochę Ci pomógł, kliknij LUBIĘ TO i podziel się nim z innymi.


|

Szersza perspektywa czyli o patrzeniu na świat trochę inaczej

Żyjesz sobie spokojnie, każdy dzień jest wierną kopią poprzedniego, wykonujesz regularnie te same, schematyczne czynności. Wyobraź sobie, że niespodziewanie coś lub ktoś spada jak grom z jasnego nieba, burząc przy tym ład i harmonię Twojego dotychczasowego życia. Jak szybko potrafiłbyś się dostosować?

Jestem pewien, że w Twoim życiu istnieje wiele osób/rzeczy/czynności, które sprawiają że jesteś szczęśliwy. Może to być praca, do której wstajesz rano z uśmiechem na twarzy, przyjaciele, na których zawsze możesz liczyć albo wszystko to, co kupiłeś za swoje ciężko zapracowane pieniądze. Pomyśl jednak, co byś zrobił, gdyby któregoś dnia okazało się, że straciłeś to wszystko?

Życie składające się ze schematów, przypomina poruszanie się po dobrze znanej nam trasie np. ulicami rodzinnego miasta - codziennie tymi samymi drogami z punktu A do punktu B, niekiedy tylko zmieniając stronę chodnika, wygodnie i szybko do celu, nie zastanawiając się nad inną drogą. Zapytasz zapewne „po co zmieniać coś, co już od tak dawna się sprawdza, co daje bezpieczeństwo i jest najłatwiejszym wyjściem?”. Nie wątpię, że wielokrotnie przychodził Ci do głowy pomysł, żeby spróbować czegoś nowego, jednak już po chwili okazywało się, że trafiłeś na ogromny korek, poszedłeś nie w tą stronę bądź wracałeś do miejsca, z którego wystartowałeś. I tak przy następnej próbie dochodziłeś do wniosków, że nie jest to najlepszy pomysł, wynajdując setki powodów, dla których nie warto się za to brać po raz kolejny. Nie ma potrzeby szukać innych rozwiązań skoro wszystko działa tak jak powinno.

Wyobraź sobie teraz sytuację, w której nagle wszystko się zmienia, nie możesz już chodzić „swoją trasą” bo nagle droga została zamknięta na czas remontu, Twoi przyjaciele z nieznanych Ci przyczyn stwierdzili, że zachowujesz się jak baran i nie zamierzają dłużej utrzymywać z Tobą kontaktu a z pracy zostałeś wyrzucony w związku z „restrukturyzacją”. W jaki sposób pokierowałbyś dalej swoim życiem?

Rozwiązanie pierwsze polegałoby na użalaniu się nad sobą, rozpaczaniu nad swoim losem i tym jaki świat jest dla Ciebie niesprawiedliwy. Przecież tak ciężko pracowałeś, dawałeś z siebie tak wiele a zostałeś potraktowany nie tak jak oczekiwałeś. Siedziałbyś na tyłku i czekał na zbawienie, albo liczył, że z nieba spłynie nieznana Ci moc i wszystko wróci do poprzedniego stanu. Nie byłoby potrzeby starania się o coś lepszego, bo przecież obecny stan byłby świetnym usprawiedliwieniem na beznadziejną pozycję w której się znalazłeś.

Rozwiązanie drugie prowadzi do bardziej aktywnego działania a mianowicie zaprzestania użalania się nad światem i jego niesprawiedliwością i wzięcia się do pracy. Przecież jako osoba myśląca dobrze wiesz, że jedyne co możesz wynieść z przeszłości to wnioski, które stanowią podwalinę nauki radzenia sobie w przyszłości. Przeszłość daje nam doświadczenie, które odpowiednio przez nas wykorzystane może stać się kluczem do sukcesu w przyszłych poczynaniach.

Może gdybyś był bardziej uważny, dostrzegłbyś znaki które mówiły o planowanym remoncie drogi. Gdybyś częściej odbierał telefony od znajomych, albo pojawił się na cotygodniowym spotkaniu w pubie, oni nie odwróciliby się od Ciebie. A co jeśli restrukturyzacja była spowodowana tym, że nie potrafiłeś (z resztą jak wielu innych zwolnionych) dostosować się do nowych sytuacji jakie zapanowały w Twoim miejscu pracy?

Tymi przykładami chciałem pokazać Ci, że wszystko to co jest dzisiaj, jutro wcale nie musi być takie samo. Codziennie dzieje się mnóstwo rzeczy, na które nie mamy wpływu. Jest również pełno takich, które można zauważyć i jeśli w porę zareagujemy, możemy uniknąć pewnych przykrych konsekwencji. Cała zabawa polega na tym, abyś nie przyjął postawy biernej. Aktywny udział we własnym życiu z pewnością pozwoli Ci uniknąć wielu niemiłych niespodzianek. Łatwiej będziesz radził sobie z nowymi sytuacjami i z całą pewnością więcej zyskasz niż stracisz.

A Wy jaką postawę przyjęliście? Podzielcie się koniecznie swoimi spostrzeżeniami.


|

Jak znaleźć czas na to aby czasem zwolnić

Wyścig trwa i tylko od Ciebie zależy czy będziesz gonił czołówkę, bądź zwolnisz aby odetchnąć przez chwilę i z nową energią rzucić się w pogoń za własnymi marzeniami. Żyjąc w ciągłym biegu możesz przegapić wiele niepowtarzalnych i radosnych momentów, do których nie będzie już powrotu. Czy warto?

Pogoń za marzeniami niekiedy przysłania nam cały otaczający nas świat. Jak w pędzącym pociągu obrazy migają nam przed oczami i nie jesteśmy w stanie dostrzec większości detali. Gdyby tak zwolnić przez chwilę, tylko po to by przypomnieć sobie wszystko to, co kiedyś sprawiało nam ogromną radość, a w chwili obecnej nawet nie zwracamy na to uwagi, zajęci codziennymi sprawami które generują ogromną ilość stresu. Zatrzymać czas by nie przelatywał nam przez palce. Istnieje mnóstwo rzeczy lub czynności, które kiedyś każdy z nas uwielbiał wykonywać. Dawały nam one spokój, satysfakcję lub czystą przyjemność.

Odkryjmy na nowo ogromne pokłady energii, dzięki którym z jeszcze większą jej dawką i prędkością będziemy mogli pędzić do „lepszego jutra”. Oto kilka przykładów, z których ja osobiście czerpię najwięcej radości:

  • Jedzenie. Pamiętam sytuację, w której czekając na coś smacznego w restauracji, na skutek samego zapachu moje zmysły szalały. I chwilę po podaniu posiłku, zamiast od razu zabierać się do jedzenia, czekałem jeszcze moment by podtrzymać ten stan i te wszystkie emocje jakie towarzyszyły tamtej chwili. Przecież jemy po to by żyć a nie żyjemy po to by jeść
  • Spotkania z przyjaciółmi. Sprawiają mi one ogromną radość a niekiedy stanowią motor napędowy do działania. Chwile spędzone razem nie tylko przypominają mi to co kiedyś miało miejsce ale również uświadamiają mi to, jak daleko zaszedłem i że dzięki nim jestem tym kim jestem. I mimo tego, że z biegiem lat wspólnie spędzanego czasu jest coraz mniej, warto wykorzystać każdą chwilę, bo przecież może ich być co raz mniej a z czasem całkiem zabraknąć.

  • Podróżowanie. Niesamowite uczucie towarzyszące podróżowaniu i odkrywaniu nowych miejsc. Jazda pociągiem 700km, bądź też wypad za kilkanaście złotych do Szwecji. Ekscytacja jaką odczuwam, kiedy przygotowuję się do drogi, pakuję plecak i już wiem, że za kilka chwil będę w zupełnie nowym miejscu. Dzięki takim chwilom wiem, że żyję.

  • Czytanie. Frajda, jaka towarzyszy mi podczas zdobywania wiedzy przy pomocy książek , pokazuje, że poza komputerem istnieją też inne formy spędzania czasu. Ponadto jako tradycjonalista, nie wyobrażam sobie, bym mógł kiedykolwiek porzucić ‘papierową książkę’ na rzecz chociażby e-booka. Sprawia mi ogromną przyjemność trzymanie nowej, pachnącej farbą drukarską książki. Celebruję przekładanie każdej strony. Takiego uczucia nie da się zastąpić żadnym nowoczesnym gadżetem.

A co Tobie sprawia najwięcej radości? Jestem przekonany, że każdy z Was znajdzie w swoim życiu takie chwile, które warte są tego aby zatrzymać się na dłużej i skupić na odczuwaniu zwykłej, ludzkiej przyjemności. Nieważne czy to będzie spacer z psem w parku, czytanie porannej gazety, delektowanie się kubkiem świeżo zaparzonej kawy czy latanie paralotnią. Postaraj się odnaleźć takie chwile, które Tobie dają tą moc do działania i korzystaj z nich, zawsze wtedy kiedy czujesz, że opadasz z sił.

A co tobie sprawia najwięcej radości? Koniecznie podzielcie się ze mną swoimi spostrzeżeniami.


|

Kilka dobrych wskazówek na temat tego w jaki sposób pozbyć się stresu

Na pewno nie raz zastanawiałeś się, dlaczego jest tak, że jednym wszystko przychodzi łatwiej, czasem jakby od niechcenia, inni zaś ciężko pracując nie są w stanie osiągnąć zadowalających rezultatów. Jak opanować stresujące sytuacje? Dziś poznasz moje taktyki radzenia sobie ze stresem.

 Kolejny sposób na pozbycie się stresu

Wyobraź lub przypomnij sobie sytuację, w której być może sam niejednokrotnie się znalazłeś….

Uczelnia wyższa. Zajęcia z ekonomii. Wchodzi prowadzący i oddaje wyniki z kolokwium. Ty siedzisz pewnie, jesteś spokojny o ocenę, gdyż masz świadomość, że obryłeś cały materiał i wyczerpałeś temat. Obok Ciebie, kolega, który żyje bezstresowo i jak przypuszczasz znowu nie zaliczy. Dostajecie kartki. Kolega obibok zaliczył. Fajnie, znowu mu się udało. Ty, jakimś dziwnym trafem – nie. Jak to możliwe?

Jak pokazał powyższy przykład, życie potrafi być niesprawiedliwe i potwierdza się przysłowie, że „głupi ma zawsze szczęście”. Nie załamuj się jednak, w dalszej części postaram się udowodnić Tobie, że to nie zawsze musi być regułą.

Oto sposób na to jak pozbyć się stresu

Najważniejsze i od tego zacznę, jest Twoje samopoczucie, czyli to jak będziesz się czuł psychicznie i fizycznie w stresującej sytuacji. Przeżyłeś ich już setki i czy był to egzamin, recytacja wiersza na forum klasy czy rozmowa kwalifikacyjna do nowej pracy jest to tylko model, który możesz dopasować do siebie.

Zawsze, na samym początku zadaj sobie pytanie „czy warto jest się tak stresować?”. Zastanów się czy dzięki takiej postawie zmienisz coś co już miało miejsce, czy uda Ci się osiągnąć korzystny dla Ciebie efekt. Wtedy zapewne Twój wewnętrzny głos wykrzyczy „TAAAK! Przecież to takie ważne i nie można się nie denerwować.” Owszem, zgadzam się, masz prawo do złości kiedy spotka Cię niepowodzenie, tylko czy ilość energii i negatywnych emocji, jaką w to wszystko włożysz będzie tego warta?

Ile razy zdarza Ci się, że przed egzaminem (przykład) nie śpisz za wiele, bo po głowie chodzą Ci najczarniejsze wizje z sobą w roli głównej, kiedy to stoisz jak słup soli i nie możesz wydusić z siebie słowa, mimo że miałeś świetnie opanowany materiał i w domu z dumą mówiłeś do siebie „omnibusie’’. Przed wejściem na salę nerwowo obgryzasz paznokcie lub trzęsiesz się ze strachu. Brzmi znajomo?

W konsekwencji jednak, wychodzisz i z uśmiechem na twarzy stwierdzasz, że wcale nie było tak dramatycznie jak jeszcze rano wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały. Pomyśl, czy nie czułbyś się lepiej, gdybyś cały czas, jaki poświęciłeś na wkręcanie sobie tych wszystkich stanów przerażenia przeznaczył na spokojny sen, spotkanie się ze znajomymi czy chociażby ponowne powtórzenie materiału? Poza tym, w internecie aż roi się od artykułów mówiących o tym, że stres ujemnie wpływa na nasze zdrowie i nie jest to już tylko podłoże psychiczne. Warto więc stawić czoła temu problemowi.

Chciałbym abyś spróbował spojrzeć na to trochę z innej strony a mianowicie na dobry początek, kiedy znajdziesz się w stresującej sytuacji, zamiast od razu wpadać w panikę, zacznij powtarzać sobie zdanie: „co by się nie stało, na pewno nauczy mnie to czegoś nowego”. Oczywiście nie zawsze to „nowe” będzie w pełni dla Ciebie zadowalające, jednak może to być informacja, która doda Ci większej pewności siebie bądź po prostu nie pozwoli się na wstępie załamać. W przyszłości taki sposób myślenia spowoduje, że nawet w najbardziej beznadziejnej sytuacji znajdziesz coś, co wykorzystasz przy następnej okazji z dużo lepszym rezultatem i obrócisz na swoją korzyść.

Bądź świadomy, że aby odnieść sukces i pozbyć się stresu, potrzebujesz ćwiczyć. Na szczęście, życie nie szczędzi nam okazji do praktykowania. Mam nadzieję, że znajdziesz w tym wpisie coś, co pomoże Ci w przyszłości odnaleźć siłę w chwili kiedy normalnie by jej zabrakło. Przy okazji pamiętaj, żeby podzielić się swoją opinią i spostrzeżeniami.

Jeżeli wpis, który przeczytałeś choć trochę Ci pomógł, kliknij LUBIĘ TO i podziel się nim z innymi.


|

Określ swoje cele i działaj!

Mogę się z Tobą założyć, że już nie raz w swoim życiu usłyszałeś, że jesteś leniwy albo nie robisz nic całymi dniami poza bezmyślnym gapieniem się w monitor komputera. Najczęściej takie oskarżenia padają z ust naszych najbliższych, którzy najzwyczajniej w świecie się o nas martwią. Określenie to działa jeszcze lepiej, jeśli sam w ten sposób etykietujesz siebie przypisując sobie cechy lenia. A czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, czym tak naprawdę jest lenistwo?

Określ swoje cele i działaj

Dowiedziałem się kiedyś, że lenistwo jest niczym innym jak brakiem konkretnego celu - takiego którego realizacja powoduje siedzenie do późnych godzin nocnych i zrywanie się z samego rana tylko po to, aby kontynuować to, co kilka godzin temu przerwaliśmy. To właśnie dzięki stawianym sobie celom ludzie spełniają swoje marzenia, realizują swoje ambicje i stają się tacy, jakimi zawsze chcieli być. Prościej ujmując - marzenie, któremu przypisujemy dodatkowe cechy, takie jak czas jego realizacji oraz sposoby, czy metody które pomogą w jego spełnieniu możemy nazwać celem (oczywiście istnieją również cele kompletnie nie mające związku z naszymi marzeniami, ale nie o tym chciałbym dzisiaj mówić).

Oto prosty sposób na to jak wyznaczać cele

Wyobraź sobie statek, którym steruje kapitan bez użycia mapy, kompasu czy innych pomocy (przykład absurdalny ale obrazowo wg mnie adekwatny). Jaka jest szansa na to, że dopłynie do wyznaczonego miejsca nie wiedząc nawet gdzie obecnie się znajduje i jak daleka droga jeszcze przed nim? Zadaj sobie pytanie - o ile było by prościej mając mapę, która pokazałaby najkrótszą drogę do miejsca docelowego. Taką mapą można nazwać prawidłowo określony sposób realizacji celu. „Mapa” pomoże nam odpowiedzieć na pytanie, gdzie obecnie jesteśmy i jak długa jest jeszcze przed nami droga. Dlatego tak ważne jest aby w wolnej chwili przysiąść nad swoim życiem, przeanalizować swoje marzenia, pragnienia i zacząć stawiać cele. Przy tym mam tu na myśli cele realne do spełnienia. Nie porywajmy się z motyką na słońce. Najprościej jest zawsze zacząć od rzeczy małych (a przecież diabeł tkwi właśnie w tych malutkich szczegółach).

Oto kilka rad, które mogą Tobie pomóc w wyznaczeniu dobrego celu:

  • Swój cel musisz określić w sposób twierdzący, czyli sformułowany „pozytywnie”, nie zaczynający się od słowa „NIE” - NIE chcę… itp.

Sposób w jakie NIE powinieneś tego robić: Nie chcę już być leniwy.

Przykład poprawnie sformułowany: Od dzisiaj chcę być osobą aktywną.

  • Opisz cel dokładnie i wyraźnie, nie zapominając o czasie jego realizacji, określeniu sposobu osiągnięcia go , zastanowieniu się kto może Ci pomóc, oraz miejscu w którym cel ma być zrealizowany. Zaufaj mi, im dokładniej uda Ci się go opisać tym łatwiejsza będzie jego realizacja.

Formuła niewskazana: Chcę być szczęśliwy.

Sama idea jest dobra, jednak powinno to wyglądać mniej więcej tak: Do końca przyszłego miesiąca zbuduję w sobie pozytywne emocje, dzięki którym stanę się szczęśliwszy.

  • Pamiętaj, aby Twój cel był konkretny i wart tego żebyś się za niego zabrał - da Ci to większą motywację i chęć do jego realizacji a także sprawi, że będzie on dla Ciebie realny.
  • Nie zapomnij o wyznaczeniu celów pośrednich, które ułatwią Ci realizację większego przedsięwzięcia. Pozwoli Ci to poczuć większą motywację i chęć radzenia sobie z przeszkodami stojącymi Ci na drodze. Przecież nie jest łatwo tak od razu zrzucić 20kg masy ciała, natomiast zrzucenie 2kg wydaje się być już dużo łatwiejszym zadaniem, prawda?
  • Sprawdź, co może stać Ci na przeszkodzie w realizacji Twojego celu. Łatwiej można pokonać wroga, jeśli poznamy go lepiej.
  • Najważniejszą rzeczą, o jakiej nie możesz zapomnieć jest spisanie swojego cele, celów pomocniczych i wszystkiego, co jest Ci potrzebne do jego realizacji. Słowo zapisane, czarno na białym, ma większą moc niż tylko myśl - „O ileż gorzej byłoby zobaczyć swoje nazwisko na liście gończym, niż tylko o nim usłyszeć”.
  • Nie zapomnij o tym, aby sprawdzać, w którym miejscu znajdujesz się obecnie. Zanotuj, choćby w myślach, każdy postęp. To sprawi, że motywacja stale będzie rosła.
  • Pamiętaj o nagrodzie w momencie gdy cel będzie już zrealizowany. Nie odkładaj jej na później. Nagroda odwleczona w czasie już tak dobrze nie smakuję.

Na koniec chciałbym podzielić się z Tobą wskazówkami z jednej z książek, którą miałem okazję przeczytać. Pamiętaj aby nie walczyć ze sobą tylko po to żeby zrobić coś co wcześniej sobie założyłeś aby mieć to „już z głowy”. Niech stanie się to Twoim kierunkiem w którym podążasz, wiatrem który prowadzi Twoje żagle do wyznaczonego celu. Jeśli zabraknie Ci czasu, nie wahaj się go trochę dodać, pamiętając jednak o zdrowym rozsądku. Robisz to przede wszystkim dla siebie, po to aby zrobić kolejny krok do przodu w swoim życiu a nie po to aby udowadniać coś innym.

Z niecierpliwością czekam na Wasze relacje odnośnie postawionych sobie celów i postępach w ich realizacji.


|

Karta czy gotówka?

Kilka dni temu przeprowadziłem krótką rozmowę, która zainspirowała mnie do stworzenia dzisiejszego wpisu.

karta czy gotówka

Pogadajmy zatem o…

… kartach płatniczych i gotówce.

Wiele razy w ciągu ostatnich kilku miesięcy miałem sytuację, w której to okazywało się, że portfel świecił pustkami a na ratunek zawsze przychodziły cyfrowe pieniądze na karcie. Dla wielu ludzi, głównie tych młodych, takie rozwiązanie to świetna sprawa. Podajesz pani ekspedientce kartę i w kilka chwil masz zakup z głowy. Zero stresu związanego z grzebaniem po kieszeniach w poszukiwaniu kasy, czy problemem, że pani ekspedientka znowu nie ma „jak wydać ze stówy”…

Jednak czy płacenie tylko i wyłącznie wszelkiego rodzaju kartami jest takie wspaniałe i jednocześnie bezpieczne dla naszych finansów?

Dowiedziałem się jakiś czas temu, że posiadanie i płacenie gotówką dużo częściej pozwala na zastanowienie się czy produkt lub usługa jaką kupujemy jest nam w rzeczywistości potrzebna.

Zastanówmy się zatem co wybrać – karta czy gotówka?

Świadomość posiadania określonej ilość pieniędzy, której w namacalny sposób nie jesteśmy w stanie sprawdzić podczas płacenia kartą, powoduje u wielu ludzi ograniczenia związane z wydawaniem pieniędzy. Co innego kiedy naszych pieniążków nie widzimy. Wtedy często dajemy się ponieść chwili/emocjom/promocji i z łatwością wydajemy nasze „niewidzialne” zaskórniaki.

Zalety i wady posiadania kart płatniczych:

+ wygoda podczas używania;

+ bezpieczeństwo;

+ zajmuje mało miejsca w portfelu;

- brak kontroli nad saldem konta i ochrona pinu;

- nie wszędzie można płacić kartą;

- konieczność szukania bankomatu;

Zalety i wady posiadania gotówki:

+ łatwa kontrola wydatków;

+ świadomość posiadania gotówki;

+ można nią płacić wszędzie;

- mniejsze bezpieczeństwo gotówki podczas kradzieży;

- łatwa możliwość zniszczenia banknotów;

- większa objętość w stosunku do kart.

Trzeba przede wszystkim pamiętać, że podstawą dobrego zarządzania gotówką, jest ustalenie sobie odpowiedniego budżetu (o tym stworzę osobny wpis). Wtedy na pewno uda się nam uniknąć zakupowych pułapek i wydawania pieniędzy, których nie mamy.

Jest oczywiste, że z biegiem czasu używanie kart stanie się jeszcze bardziej (o ile jest to możliwe) popularne, jednak gotówka, zwłaszcza te tzw. „drobniaki” dla wielu z nas zawsze będzie wspominana z sentymentem (gdy za kilka groszy kupowało się lizaka).

Jakie Ty znasz wady i zalety tych dwóch środków płatniczych i który z nich preferujesz? Zapraszam do dyskusji na ten temat.